Rosja w sekundę straciła system obrony wart miliard dolarów

Ukraińska armia poinformowała właśnie, że do ataku na rosyjski system obrony powietrznej S-400 Triumf doszło bezpośrednio na tymczasowo okupowanych terenach Ukrainy, a dokładnie na Krymie, gdzie znajdują się liczne obiekty wojskowe. W sieci opublikowano zdjęcia, na których uwieczniono skutki ataku dronów kamikadze. Całkowitemu zniszczeniu uległa wyrzutnia 5P85SM2-01, stacja radiolokacyjna 92N6E, cztery kierowane pociski ziemia-powietrze 48N6DM oraz dodatkowe podzespoły wspomagające system S-400.
To ogromna strata dla Rosji. Bez tej broni obronnej, Kreml nie może obronić niezwykle ważnych dla armii strategicznych obiektów militarnych. Jako że do ataku doszło na terenie Krymu, gdzie znajduje się zaplecze logistyczne, armia Putina straciła w części możliwość osłony swoich działań. Eksperci tłumaczą, że może to zaowocować dalszymi problemami nie tylko na froncie, ale również w rosyjskich miastach, które te wyrzutnie miały chronić przed ukraińskimi dronami.
Zestaw systemu S-400 jest wart miliard dolarów
Siły Zbrojne Ukrainy obecnie realizują niesamowicie skuteczne ataki na rosyjskie okręty bojowe, systemy obrony czy centra dowodzenia za pomocą najnowszych swoich pocisków Flamingo czy dronów kamikadze Rubaka. Takie działania mogą mieć wymiar strategiczny przy toczących się negocjacjach pokojowych z udziałem Donalda Trumpa.
Tymczasem od początku wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, rosyjska armia miała stracić co najmniej 22 wyrzutnie systemów S-400. W najnowszym ataku prawdopodobnie użyto dronów kamikadze Rubaka. Jeden z nich uderzył w miejsce stacjonowania systemu i dokonał tam szkód, zatem nie jest to tak niezawodna i skuteczna broń przeciwlotnicza, jak reklamuje ją Kreml. To nie pierwszy przypadek ataku, w którym ujawniono problemy z działaniem systemu S-400.
Rosja miała stracić co najmniej 20 sztuk S-400
Siły Zbrojne Ukrainy pochwaliły się niedawno zniszczeniem kilku zaawansowanych systemów obrony powietrznej S-400. To właśnie taka broń obecnie chroni m.in. Moskwę przed atakiem ukraińskich dronów dalekiego zasięgu. Kreml obecnie może mieć już tylko kilka pułków wyposażonych w tę broń.
Atrybutem systemu S-400 Triumf jest jego duży zasięg. W przypadku S-300 jest to 100 kilometrów, a pociski z S-400 mogą niszczyć cele w promieniu nawet 250 kilometrów. Ta broń ofensywno-defensywna została opracowana przez Centralne Biuro Konstrukcyjne Ałmaz-Antiej i wdrożona do rosyjskiej armii w 2007 roku.
S-400 może korzystać z czterech nowych typów rakiet, tj. 48N6E3 (rakiety dalekiego zasięgu 240 km), 40N6 (rakieta dalekiego zasięgu 400 km do zwalczania samolotów kontroli i wczesnego ostrzegania AWACS, JSTARS), 9M96E i 9M96E2 (rakiety jednostopniowe o zasięgu odpowiednio 40 i 120 km) oraz rakiet używanych przez poprzedni system S-300PMU2 Faworit (48N6E, 48N6E2). Co istotne, system S-400 może być uzbrojony w zestaw różnych rakiet, co znacznie zwiększa możliwości jego dopasowania do zagrożenia.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 88 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










