Rosja coraz częściej sięga po ulepszone wersje dronów Gierań, które mają coraz lepsze systemy komunikacyjne, przenoszą coraz większe ładunki, latają coraz szybciej i coraz dalej. I jest to dla Kijowa coraz większy problem, bo jak wprost przyznał ukraiński dowódca posługujący się pseudonimem "Ramzes", po prostu nie są w stanie ich dogonić.
Rosja ulepszyła irańskie Shahedy
Rosyjskie drony serii Gierań-3, Gierań-4 i najnowsze Gierań-5 z silnikami odrzutowymi osiągają prędkości przekraczające 300 km/h, a w przypadku niektórych wariantów nawet do 550 km/h. Tymczasem ukraińskie drony przechwytujące, projektowane do walki z wolniejszymi Shahedami z silnikami tłokowymi, nie są w stanie utrzymać wymaganej przewagi prędkości.
Niedawno dowiedzieliśmy się z kolei, że do tych rosnących prędkości dochodzą też rekordowe zasięgi. Jak informowały w ubiegłym tygodniu ukraińskie kanały monitorujące działania rosyjskich bezzałogowców i analitycy OSINT, podczas ostatniego ataku rosyjski Gierań przeleciał aż 960 km, osiągając zasięg niespotykany dotąd u tego rodzaju maszyn - wcześniej nie odnotowano przypadku, aby odrzutowy Shahed pokonał tak dużą odległość.
Rosja coraz częściej sięga po Gierań-5
Teraz okazuje się zaś, że Rosja po raz drugi z rzędu wykorzystała do ataków na Kijów najnowszą wersję swoich dronów, czyli Gierań-5. O jej użyciu poinformował Serhij Beskrestnow, doradca prezydenta Ukrainy ds. technologii obronnych, znany w sieci jako "Serhij Flash".
Według jego informacji rosyjskie siły wystrzeliwały Gierań-5 z odległości około 400 km od Kijowa. Ukraińska obrona powietrzna zdołała przechwycić wykorzystane podczas ataku bezzałogowce, co jest jego zdaniem świetną wiadomością, ale podkreślił jednocześnie, że zagrożenie będzie tylko narastać.
Bo wiele wskazuje na to, że nowa konstrukcja staje się stałym elementem rosyjskiego arsenału używanego przeciwko ukraińskim miastom. Kolejne wykorzystanie systemu sugeruje, że Rosja zamierza kontynuować testowanie i rozwijanie tej zdolności w warunkach rzeczywistych.












