Ukraińskie drony latają coraz dalej, coraz mocniej i boleśniej uderzając w zaplecze rosyjskiej armii. To część strategii służb specjalnych Kijowa, które kontynuują walkę mającą na celu sparaliżowanie rosyjskiej logistyki wojskowej za pomocą bezzałogowców - zarówno na okupowanych przez wroga terenach, jak i bezpośrednio na jego terytorium. I chociaż podstawowym celem stały się magazyny, składy broni, systemy komunikacje, sieci kolejowe czy stacje transformatorowe, nie oznacza to wcale, że inny rosyjski sprzęt jest bezpieczny.
Co udowodnili właśnie operatorzy Batalionu Systemów Bezzałogowych "Szerszni Dowbusza", którzy podzielili się w sieci nagraniem pokazującym, w jaki sposób zindetyfikowali i zniszczyli chińską wyrzutnię Typ-63, którą Rosjanie starali się przed nimi ukryć. Cała akcja rozpoczęła się od rozpoznania powietrznego, podczas którego ukraińskie drony zwiadowcze namierzyły dobrze przygotowaną pozycję ogniową - stanowisko ukryte pod warstwą gałęzi i siatki maskującej.
Ukraińskie drony FPV są bezbłędne
Po potwierdzeniu celu rozpoczął się właściwy atak - pierwszy dron FPV uderzył w siatkę maskującą, odsłaniając ukryty wewnątrz sprzęt. Dopiero wtedy operatorzy mogli jednoznacznie zidentyfikować cel, którym była wieloprowadnicowa wyrzutnia. Kolejny etap był już czystą egzekucją - drugi dron trafił bezpośrednio w wyrzutnię, uszkadzając ją i unieruchamiając, a kilka chwil później trzeci bezzałogowiec przeprowadził uderzenie końcowe, które doprowadziło do poważnych zniszczeń i pożaru systemu.
Nagranie to świetnie pokazuje zmianę proporcji sił na froncie, gdzie relatywnie tanie drony FPV są w stanie neutralizować uzbrojenie artyleryjskie, co jeszcze niedawno wymagało użycia lotnictwa lub ciężkiej artylerii. Kluczowe okazuje się połączenie rozpoznania i precyzyjnego uderzenia w czasie rzeczywistym.
Typ-63 - broń z innej epoki, która wciąż zabija
Zniszczona wyrzutnia Typ-63 to konstrukcja opracowana w Chinach na początku lat 60. XX wieku. System składa się z 12 prowadnic kalibru 107 mm i jest przeznaczony do rażenia celów salwami rakietowymi. Mimo swojej prostoty, broń ta była szeroko eksportowana i używana w dziesiątkach konfliktów na całym świecie, od Wietnamu po współczesne wojny na Bliskim Wschodzie i w Afryce.
Wyrzutnia jest lekka, mobilna i wyjątkowo łatwa w obsłudze. Może być holowana lub montowana na pojazdach, często improwizowanych, jak pick-upy. Jej maksymalny zasięg wynosi około 8 kilometrów, a pojedyncza salwa 12 rakiet pozwala szybko nasycić ogniem określony obszar, co czyni ją groźnym narzędziem przeciwko piechocie i lekko umocnionym pozycjom.
To właśnie prostota i dostępność sprawiają, że Typ-63 nadal pojawia się na współczesnym polu walki. Jednocześnie te same cechy - brak opancerzenia, ograniczona mobilność po zajęciu pozycji i konieczność maskowania - czynią ją podatną na wykrycie i zniszczenie przez nowoczesne systemy rozpoznania oraz precyzyjne uderzenia dronów.












