W skrócie
- 14 września wojsko wyłowiło z Bałtyku w rejonie Rusinowa rosyjski bezzałogowiec, który od momentu znalezienia znajdował się pod stałą kontrolą polskich służb.
- Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że odnaleziony obiekt to najprawdopodobniej nowy wariant rosyjskiego drona typu Gerbera, przeznaczony do prowokacji.
- Eksperci sprawdzają, czy utrata maszyny była wynikiem awarii technicznej lub zagłuszenia sygnału, analizując dane i wzywając do wstrzymania się z wydawaniem wyroków.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Rosyjski dron bojowy znalazł się na terytorium Polski
W poniedziałek (14 września) polscy żołnierze wyłowili wojskowego drona z Morza Bałtyckiego w rejonie plaży w miejscowości Rusinowo niedaleko Jarosławca. Pierwsze ustalenia i wstępne oględziny wskazują jednoznacznie na rosyjskie pochodzenie odnalezionego bezzałogowca. Służby niezwłocznie zabezpieczyły sam sprzęt i wyznaczyły strefę bezpieczeństwa na terenie zdarzenia.
Przedstawiciele wojska potwierdzają, że cała operacja przebiegła sprawnie, a bezzałogowy statek powietrzny pozostawał pod stałą kontrolą od momentu jego odkrycia. Działania na miejscu obejmowały dokładne przeszukanie obszaru przybrzeżnego i szczegółową weryfikację stanu technicznego maszyny.
Odnaleziony bezzałogowiec został przetransportowany do odpowiednich placówek badawczych, gdzie poddawany jest dalszym, dogłębnym analizom. Specjaliści mają za zadanie określić dokładną trasę przelotu oraz cele, do jakich mógł zostać przystosowany. Na chwilę obecną trwają ustalenia, z jakiego powodu rosyjski dron bojowy znalazł się na terytorium Polski. Są już wstępne hipotezy.
Władysław Kosiniak-Kamysz pokazał zdjęcie drona wyłowionego z Bałtyku
Kilka godzin po pierwszym komunikacie szef resortu obrony ujawnił fotografię przejętej maszyny i przekazał świeże dane. Zgromadzone materiały pozwalają wstępnie zaklasyfikować odnaleziony obiekt do konkretnej grupy bezzałogowców bojowych. Według analiz chodzi najprawdopodobniej o całkowicie nowy wariant rosyjskiego drona.
Eksperci badający sprawę zaznaczają, że sprzęt tego typu charakteryzuje się specyficznymi właściwościami konstrukcyjnymi. Rozpoznanie konkretnego modelu pozwoli na lepsze poznanie technologii stosowanych obecnie przez rosyjską armię.
Zebrane dowody wstępnie wskazują, że strona rosyjska straciła panowanie nad maszyną podczas wykonywania zadań w rejonie morskim. Nie wiadomo jeszcze, czy dron został celowo pokierowany do Polski, czy przypłynął niesiony falami po utracie nad nim kontroli. Śledczy skrupulatnie badają wszystkie podzespoły, które przetrwały w wodzie w stanie umożliwiającym ich dalszą ocenę.
"Coraz więcej wiemy o dronie przejętym koło Jarosławca. Zalecam wyjątkową ostrożność w komentarzach i analizach. Na zdjęciu właściwy obiekt" - przekazał wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz na platformie X.
Rosjanie mogli utracić nowy model drona typu Gerbera
Władysław Kosiniak-Kamysz wezwał opinię publiczną do powściągliwości przy tworzeniu pośpiesznych teorii na temat incydentu. Zachodzi bowiem konieczność dokładnego zweryfikowania wszystkich parametrów technicznych i innych danych przed wydaniem ostatecznych wniosków.
Prawdopodobny scenariusz zakłada, że do utraty kontaktu z aparatem doszło w wyniku awarii technicznej lub skutecznego zagłuszenia sygnału sterującego, które jest częstym zjawiskiem w rejonie nadmorskim, a jego sprawstwo przypisuje się właśnie Rosji.
Przedstawiciele resortu obrony wskazują bezpośrednio na konkretny typ bezzałogowca, z którym najpewniej mamy do czynienia. "Coraz więcej danych wskazuje, że Rosjanie prawdopodobnie utracili nowy model drona typu Gerbera" - przekazał szef MON.
Dalsze ustalenia dotyczące incydentu będą publikowane sukcesywnie po zakończeniu kolejnych etapów badań ekspertyz wojskowych. Cały odzyskany materiał stanowi cenny obiekt analiz technicznych dla wojskowych służb rozpoznawczych.
Specyfika i możliwości drona Gerbera
Drony typu Gerbera to specyficzny rodzaj rosyjskich bezzałogowców pełniących funkcję czysto mylącą i prowokacyjną, które po raz pierwszy zarejestrowano na froncie w Ukrainie w sierpniu 2024 r.
Ich budowa opiera się na tanich surowcach. Do produkcji kadłuba używa się elementów z drewna, pianki, sklejki i styropianu. Konstrukcje te mają za zadanie sztucznie imitować na radarach groźniejsze systemy bojowe typu Gierań lub Shahed, skutecznie przeciążając stacje rozpoznania i odciągając uwagę lokalnych sił obrony powietrznej od priorytetowych celów.
Standardowo jednostki tego typu mają zasięg operacyjny ok. 600 km, jednak rosyjscy inżynierowie stale wprowadzają do nich liczne modyfikacje zwiększające sprawność lotu. Podobne obiekty naruszyły już polską przestrzeń powietrzną w nocy z 9 na 10 września 2025 r., a analiza odnalezionych wówczas szczątków przez ekspertów wojskowych wykazała obecność zmodyfikowanych zbiorników paliwa. Tego typu udoskonalenia technologiczne pozwalają wydłużyć maksymalny dystans lotu maszyny nawet do 2 tys. km.
Obecność bezzałogowca w rejonie polskiego wybrzeża rodzi liczne pytania dotyczące dokładnej trasy i celu jego misji. Wcześniej w rozmowie ze stacją Polsat News ppłk Jacek Goryszewski wskazał, że wyłowiony pod Rusinowem obiekt najprawdopodobniej przydryfował w stronę wybrzeża z obszaru wód międzynarodowych, a dokładne okoliczności i moment trafienia maszyny do akwenu pozostają na obecnym etapie pod szczegółowym zapytaniem śledczych.













