Eksperci regularnie wskazują na ich ograniczone możliwości, ale siatki antydronowe i tak wyrastają na podstawowy środek ochrony rosyjskiego sprzętu przed ukraińskimi atakami. Moskwa najpierw stosowała je na czołgach i pojazdach opancerzonych, potem okopach i kluczowych dla logistyki odcinkach dróg, a niedawno trafiły także na okręty.
Rosja obawia się o swoje okręty
Jakiś czas temu pisaliśmy, że Rosja rozpoczęła instalowanie takich konstrukcji nad swoimi najważniejszymi jednostkami morskimi, czyli okrętami podwodnymi przenoszącymi broń jądrową R-30 Buława (i to w bazie na Kamczatce w oddalonej od frontu o tysiące kilometrów), wcześniej podobne trafiły na mniejsze kutry przeciwdywersyjne projektu 21980 Graczonok.
W połowie maja podobne trafiły na okręty patrolowe projektu 22460 Ochotnik, co biorąc pod uwagę wczorajszy ukraiński atak na okręt patrolowy projektu 10410, nie powinno być pewnie większym zaskoczeniem. Co ciekawe, strona rosyjska w pełni zdaje sobie sprawę z faktu, że siatki - mające pełnić rolę fizycznej bariery, która może zakłócić lub zdetonować dron przed bezpośrednim kontaktem z kadłubem okrętu - nie są idealne, ale jak sugerują autorzy wpisu, "lepsze to niż nic".
Rosja szykuje okręty "na lato"
I to jeszcze nie koniec tego przygotowywania "moskitier", jak żartobliwie określają je obserwatorzy, bo najnowsze zdjęcia pokazują wyposażony w nią okręt desantowy "Aleksandr Szabalin". Na opublikowanych fotografiach widać, że nad częścią nadbudówki rozciągnięto cienką zieloną siatkę, przypominającą bardziej rozwiązanie ogrodowe niż element nowoczesnego systemu obronnego.
Zabezpieczenie obejmuje fragment pokładu i przestrzeń między uzbrojeniem a nadbudówką, jednak nie chroni całej jednostki, m.in. sterówka pozostaje odkryta. Tego typu rozwiązanie może zapewniać jedynie ograniczoną ochronę przed najprostszymi dronami FPV, które stanowią najlżejszą kategorię zagrożeń na współczesnym polu walki. I nawet rosyjscy komentatorzy wojskowi nie pozostawiają złudzeń co do skuteczności takiej ochrony.
Przy dużym szczęściu taka siatka zatrzyma co najwyżej dron FPV, ale w żaden sposób nie powstrzyma ciężkich FP-2 i ich odpowiedników
A to istotna uwaga, bo właśnie cięższe drony uderzeniowe, jak FP-2, stanowią dziś główne zagrożenie dla rosyjskich jednostek - maszyny tego typu przenoszą znacznie większe ładunki wybuchowe i są projektowane specjalnie do ataków na cele morskie.
Okręt do zadań, do których nie był stworzony
Co więcej, już sama obecność "Aleksandra Szabalina" w roli eskorty zwraca uwagę analityków. To okręt desantowy typu Ropucha, zaprojektowany jeszcze w czasach ZSRR do transportu wojsk i sprzętu na brzeg, a nie do ochrony konwojów przed zagrożeniami powietrznymi.
Wysłanie takiej jednostki do eskortowania statku handlowego wskazuje na ograniczone możliwości Floty Bałtyckiej w zakresie klasycznych operacji osłonowych. Rosja od początku 2026 roku coraz częściej wykorzystuje marynarkę wojenną do zabezpieczania transportów na Bałtyku, co wiąże się z rosnącą presją i kontrolami ze strony państw zachodnich.











