Rassvet ma być rosyjską odpowiedzią na system Starlink, która zapewni Moskwie własną szerokopasmową łączność satelitarną. Problemy z kolejną grupą satelitów pokazują jednak, że budowa dużej konstelacji na niskiej orbicie nie przebiega bez problemów.
Druga partia Rassvet nie osiągnęła zakładanej orbity
16 satelitów Rassvet-3 wystartowało 19 lipca z kosmodromu Plesieck na pokładzie rakiety Sojuz-2-1b. Amerykańskie Siły Kosmiczne skatalogowały po starcie 16 satelitów oraz górny stopień rakiety - ich orbita znajdowała się początkowo na wysokości około 289-327 km.
Część satelitów rozpoczęła następnie manewry podnoszenia orbity, dziewięć z nich wykonało takie manewry między końcem lipca a początkiem sierpnia, jednak ich wysokość wzrosła jedynie do 313-332 km. To znacznie mniej niż w przypadku pierwszej partii Rassvet na podobnym etapie misji, a co więcej żaden z 16 lipcowych satelitów nie zdołał przekroczyć 360 km.
Do 5 sierpnia manewry podnoszenia orbity wykonywało łącznie 11 satelitów. Później trzy z nich przestały zwiększać wysokość i zaczęły stopniowo opadać. Dwa z tych obiektów znalazły się pod koniec sierpnia poniżej 300 km i według ocen analityków zmierzają w kierunku deorbitacji.
Rosjanie chcą zbudować setki satelitów
To nie pierwszy taki przypadek w historii Rassvet, bo w czerwcu w atmosferę wszedł pierwszy utracony satelita konstelacji, oznaczony jako Object 4. Został wystrzelony 23 marca i od początku misji nie wykonał ani jednego manewru podnoszenia orbity. Tymczasem firma Bureau 1440, która odpowiada za rozbudowę Rassvet, zakłada, że do 2027 roku konstelacja będzie liczyła około 250 satelitów, a docelowo nawet 900, co oznacza dużo startów i potencjalnie jeszcze więcej kosmicznych śmieci.
Bo Rosja potrzebuje odpowiednio dużej liczby działających satelitów, aby zapewnić stabilne i ciągłe pokrycie. Według ukraińskiego eksperta ds. łączności satelitarnej Wołodymyra Stepanetsa pierwsza partia Rassvet zapewnia już co najmniej dwa okna łączności dziennie nad Ukrainą, każde trwające ponad godzinę. Serhij Beskrestnow, ukraiński doradca prezydenta znany jako Serhij Flash, ocenił natomiast, że do uzyskania stabilnego ciągłego pokrycia Rosja potrzebowałaby co najmniej 200-250 satelitów.
Plesieck ciągle działa
Problemy z dwoma satelitami Rassvet nie oznaczają jednak, że Rosja nie jest w stanie szybko uzupełniać swojej infrastruktury kosmicznej. 24 sierpnia, zaledwie dzień po pojawieniu się ukraińskich dronów w obwodzie archangielskim, z Plesiecka ponownie wystartowała rakieta.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało o wyniesieniu na orbitę kolejnego, tym razem wojskowego i objętego tajemnicą satelity. Rakieta Sojuz-2-1b wystartowała o 5:40 czasu moskiewskiego z kompleksu nr 43, stanowiska nr 3, a jej ładunek otrzymał jedynie ogólne oznaczenie "Kosmos".
To właśnie ten kosmodrom odpowiada też za wynoszenie kolejnych partii satelitów Rassvet, więc nawet jeśli obecnie dwa elementy systemu tracą orbitę, Rosja wciąż ma możliwość wysyłania kolejnych, nawet w obliczu ukraińskich dronów docierających w jego okolice.











