Ukraińcy pokazali, jak ceniony przez samego Władimira Putina potężny rosyjski system obrony Pancyr nie był w stanie zestrzelić ukraińskiego drona dalekiego zasięgu, który uderzył w leżącą w samej Moskwie, jedną z największych rafinerii w kraju. Trzeba tutaj mocno podkreślić, że, ulokowana jest ona zaledwie 17 km od Kremla.
Dziś (18.06) ukraińska armia przeprowadziła skuteczny atak na największą moskiewską rafinerię ropy naftowej w dzielnicy Kapotnya, należącą do Gazprom Nieft. Według potwierdzenia Sztabu Generalnego SZU, między innymi trafiona została kluczowa jednostka przetwarzania ropy, czyli pierwszy etap destylacji surowca. Na terenie zakładu wybuchł pożar.
Rosyjski system obrony Pancyr nie trafił w drona
W sieci pojawił się bardzo ciekawy materiał filmowy, na którym uwieczniono moment próby zestrzelenia jednego z ukraińskich dronów dalekiego zasięgu przez potężny system obrony powietrznej o nazwie Pancyr. Pocisk wystrzelony z rosyjskiej myśli technicznej przeleciał z ogromną prędkością niedaleko drona, ale go nie trafił. Jest wielce prawdopodobne, że system nawet go nie widział, tylko desperacko szukał celu na znacznie wyższej wysokości. Chwilę później bezzałogowiec uderzył w jeden z najważniejszych w Rosji obiektów petrochemicznych.
Ukraińscy eksperci militarni z Defence Express wyśmiali rosyjski system obronny Pancyr, który według nich jest "kupą złomu" i jest "mocno przereklamowany przez sam Kreml". To nie pierwsze takie wydarzenie, gdy ta broń nie jest w stanie znaleźć i zneutralizować celu. Co ciekawe, kilkanaście takich systemów na co dzień chroni najważniejszą posiadłość Władimira Putina leżącą w Wałdaju.
Ukraińskie drony omijają rosyjskie systemy obrony
Zdjęcie, pochodzące z konta Exilenova+ na Telegramie, stało się viralem wśród analityków OSINT i komentatorów wojskowych. Wielu zwraca uwagę na to, że rosyjski system nie poradził sobie z wolno lecącym dronem na stosunkowo niskiej wysokości. To oznacza, że Rosjanie mają już ogromne problemy ze skuteczną obroną swoich strategicznych obiektów. Eksperci zwracają uwagę na fakt, że identyczna sytuacja miała miejsce kilka dni temu, gdy setki ukraińskich dronów zaatakowało Moskwę.
Mieszkańcy zgłaszali, że systemy obrony nie były w stanie zestrzelić bezzałogowców, dlatego część z nich sięgnęła wyznaczonych celów. Rafineria w dzielnicy Kapotnya to czwarty co do wielkości zakład przerobu ropy w Rosji. Przetwarza około 17 milionów ton ropy rocznie i zaopatruje w paliwo m.in. region moskiewski oraz rosyjskie siły zbrojne. Jest częścią koncernu Lukoil.
To kolejny cios w rosyjską infrastrukturę energetyczną w ramach długofalowej kampanii ukraińskich uderzeń dronowych na głębokim zapleczu Rosji. Podobne ataki w ostatnich tygodniach dotknęły m.in. rafinerie w Riazaniu i okolicach Moskwy. W przypadku Kstowa, na razie nie ma informacji o ofiarach wśród cywilów. Rosyjskie władze regionalne potwierdzają pożar, ale nie podają szczegółów szkód.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











