Rosyjskie drony jako casus belli. Czy będzie wojna w Polsce?
Rosyjskie drony w Polsce pojawiały się już wcześniej, ale nigdy na taką skalę, jak w nocy z wtorku na środę (9-10 września 2025). Bezprecedensowym atakom na ukraińskie cele towarzyszyło naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej, co mogło zostać odebrane jako rosyjska prowokacja. Jeden z dronów uderzył nawet w dom mieszkalny, niszcząc dach. Ale czy to już casus belli i czy będzie wojna w Polsce? Co na to wszystko nasi sojusznicy z NATO i czy stanowi to podstawę do uruchomienia artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego?

Spis treści:
- Rosyjskie drony poczynają sobie coraz śmielej. Czy będzie wojna w Polsce?
- Artykuł 5 NATO. Czy zostanie uruchomiony po wydarzeniach w Polsce?
- Rosja przygotowuje się do wojny z Polską? Eksperci: "3-5 lat"
Rosyjskie drony poczynają sobie coraz śmielej. Czy będzie wojna w Polsce?
Pytanie o to, czy będzie wojna w Polsce, jest podnoszone praktycznie każdego roku, a od czasu inwazji Rosji na Ukrainę stało się nad wyraz palące. Polaków może niepokoić nie tylko to, co dzieje się od ponad 3,5 roku za naszą wschodnią granicą, ale także coraz śmielsze poczynania Rosjan już w granicach Polski. Do tej pory jedynie pojedyncze, rzekomo zagubione drony naruszały polską przestrzeń powietrzną, choć i to było odbierane jako badanie reakcji Polski i NATO przez Putina. W nocy z wtorku na środę Rosjanie posunęli się jeszcze dalej i zdaniem ekspertów to nie był przypadek, lecz eskalacja. Na terytorium RP wdarło się ok. 19 rosyjskich dronów bojowych, w dużej części nadlatujących z Białorusi.
"W wyniku dzisiejszego ataku Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy doszło do bezprecedensowego w skali naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez obiekty typu dron. Był to akt agresji, który stworzył realne zagrożenie dla bezpieczeństwa naszych obywateli. Najbardziej zagrożonymi rejonami były województwo podlaskie, mazowieckie i lubelskie" - ogłosiło w środę rano Ministerstwo Obrony Narodowej. Polska odpowiedziała m.in. użyciem uzbrojenia przez samoloty, aby zneutralizować bezzałogowce, a także postawieniem w stanie gotowości wojska, policji, a także innych służb. Obecnie trwają poszukiwania rozbitych dronów.
Jak poinformował dziś rano na platormie X premier Donald Tusk: "Otrzymałem meldunek od Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych o zestrzeleniu dronów, które wtargnęły w naszą przestrzeń powietrzną i mogły stanowić zagrożenie. Operacja trwa". Premier dodał, że jest w kontakcie z Sekretarzem Generalnym NATO i informuje go o aktualnej sytuacji. Jak bowiem głosi artykuł 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, "Strony będą się wspólnie konsultowały, ilekroć, zdaniem którejkolwiek z nich, zagrożone będą integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze Stron". Czy jednak akty agresji z 9-10 września mogą być przyczynkiem do realizacji postanowień z Artykułu 5? Innymi słowy czy Polsce grozi wojna z Rosją?
Artykuł 5 NATO. Czy zostanie uruchomiony po wydarzeniach w Polsce?
Zasadniczym punktem Traktatu Północnoatlantyckiego jest artykuł 5, "Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, uznanego na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego". Oznacza to, że w razie napaści zbrojnej na któreś z państw członkowskich NATO pozostałe włączą się do walki.
Wydarzenia z 9-10 września zostały uznane za "akt agresji" i "celowe wtargnięcie", ale jeszcze nie za "napaść zbrojną". Choć semantycznie są to pojęcia bliskoznaczne i potocznie można je traktować jako synonimy, to nie są one tożsame, a przedstawiciele polskiego rządu zdają się starannie dobierać słowa i zdecydowali się właśnie na to pierwsze określenie. Jak podaje Encyklopedia Bezpieczeństwa Narodowego: WAT, napaść zbrojna to "użycie środków militarnych w celu pogwałcenia integralności terytorialnej i niezależności politycznej innego państwa".
Agresja zbrojna to z kolei "użycie przez państwo siły zbrojnej przeciwko suwerenności, integralności terytorialnej lub politycznej niezawisłości innego państwa czy też w inny sposób sprzeczny z Kartą NZ". Dodaje jednak, że ani napaść zbrojna, ani akt agresji nie zostały zdefiniowane ani w Karcie Narodów Zjednoczonych, ani w Traktacie Północnoatlantyckim, niemniej jednak w tym ostatnim napaść zbrojna jest wspominana we wspomnianym artykule 5 NATO.
Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego dotyczy casus foederis, czyli sytuacji, w której członkowie NATO są zobligowani do solidarnej reakcji. Na chwilę obecną nie uznano, by wdrożenie tej procedury było konieczne. Casus belli, czyli powód lub pretekst do wojny, wydarzał się już w historii z dużo bardziej błahych powodów, ale jednak póki co Polska ogranicza się do neutralizowania wrogich bezzałogowców, bez prowadzenia działań wojennych na szerszą skalę. Co mogłoby jednak sprawić, by te działania przerodziły się w regularną wojnę?
Rosja przygotowuje się do wojny z Polską? Eksperci: "3-5 lat"
Najprawdopodobniej za casus belli uznana by została sytuacja, w której zaatakowani zostaliby ludzie bądź cele strategiczne i militarne. Przekroczenie granicy powietrznej przez drony, nawet te stanowiące zagrożenie, i ich rozbijanie się w pozornie przypadkowych miejscach to jeszcze za mało, by NATO miało odpowiedzieć zbrojnie. Z drugiej strony wojna w Polsce może jednak zostać wywołana bezpośrednio przez Rosję poprzez regularną agresję czy inwazję jak w przypadku Ukrainy.
W internecie nie brakuje cytowanych wypowiedzi anonimowych oficerów Wojska Polskiego, kontrwywiadu wojskowego i NATO, według których z całą pewnością Polsce grozi wojna z Rosją. Rosyjskie drony naruszające naszą przestrzeń powietrzną są ich zdaniem jednym z sygnałów, że Polska może być kolejnym celem po Ukrainie. Niektórzy przewidują, że może dojść do konfliktu w ciągu 3-5 lat.
Podobne ramy czasowe przedstawił Donald Tusk podczas obrad Sejmu 8 marca 2025, mówiąc, że "partnerzy przedstawili informacje wywiadowcze, a Ukraina swoje analizy, z których wynika, że Rosja przygotowuje się do pełnoskalowej wojny w ciągu 3-4 lat".














