Potężna flota dronów dla F-35 i F-47. Ważna deklaracja USA
Siły Powietrzne USA oficjalnie wyznaczyły maszyny FQ-42 Vengeance firmy General Atomics oraz FQ-44 Fury firmy Anduril Industries jako swoje pierwsze statki powietrzne klasy Collaborative Combat Aircraft (CCA), nazywane "lojalnymi skrzydłowymi". Deklaracja sekretarza amerykańskich Sił Powietrznych stanowi kontynuację decyzji z 17 czerwca, kiedy przyznano firmom General Atomics, producentowi FQ-42, oraz Anduril, producentowi FQ-44, kontrakty obejmujące prace inżynieryjne, rozwój konstrukcji oraz produkcję.
Według najnowszych deklaracji do końca dekady planowane jest pozyskanie ponad 150 zdolnych do działań bojowych bezzałogowych statków powietrznych klasy CCA. Potwierdzenie zamiaru posiadania przez Siły Powietrzne USA 500 bezzałogowców do 2032 roku oznacza konieczność szybkiego zwiększenia skali produkcji po realizacji pierwszej transzy.
Co potrafią "lojalni skrzydłowi"?
Collaborative Combat Aircraft (CCA) to klasa półautonomicznych bezzałogowych statków powietrznych, przeznaczonych do działań wspólnie z załogowymi myśliwcami. Mają być partnerami takich maszyn jak F-35 czy przyszłe myśliwce 6. generacji, np. F-47. Mają posłużyć za mnożnik siły podczas walki w powietrzu.
Dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji oraz oprogramowania zapewniającego autonomię w realizacji zadań, maszyny klasy CCA mają operować przy ograniczonym bezpośrednim sterowaniu przez pilota. Mogą one przenosić sensory i uzbrojenie powietrze-powietrze, prowadzić rekonesans i wskazywać cele oraz działać głębiej w przestrzeni powietrznej kontrolowanej przez przeciwnika. Rozpraszając te zdolności pomiędzy liczne, tańsze bezzałogowce, Siły Powietrzne USA dążą do zwiększenia potencjału bojowego, przy ograniczeniu kosztów, i co najważniejsze, bez szafowania życiem swoich doświadczonych pilotów.
FQ-42 i FQ-44 nie mają zastąpić zaawansowanych myśliwców załogowych, lecz zwiększyć liczbę dostępnych dla nich sensorów, pocisków i opcji taktycznych. Bezzałogowce te mogłyby operować przed maszynami F-35 lub F-47, wspierając działania walki elektronicznej czy też zmuszając wrogie myśliwce i jednostki obrony przeciwlotniczej do reagowania na wiele celów powietrznych jednocześnie. Zmieniłoby to rachunek sił dostępny dla amerykańskich formacji myśliwskich. Stosunkowo niewielka liczba maszyn F-35 lub przyszłych F-47 mogłaby współdziałać z kilkoma półautonomicznymi bezzałogowymi statkami powietrznymi, bardziej wysuniętymi do przodu lub rozproszonymi na większym obszarze, co zwiększyłoby potencjał bojowy.












