Sztuczna inteligencja na torach. Rosja ulepsza pociągi pancerne
Jak pisaliśmy już wiele razy w czasie rosyjskiej inwazji na Ukrainę, pociągi pancerne są dość powszechnie uważane za przestarzałe w nowoczesnych konfliktach zbrojnych, przez co niemal nieobecne we współczesnych zachodnich armiach. Nie dotyczy to jednak doktryny Kremla, gdzie nadal pełnią ważną rolę - wykorzystanie kolei jako elementu logistyki jest postrzegane jako niezbędne dla utrzymania zaopatrzenia, teraz zaś konstrukcje te doczekać mają się… sztucznej inteligencji.

Przypomnijmy, że pociąg pancerny to pociąg złożony z lokomotywy pancernej i kilku wagonów uzbrojonych w działa i broń maszynową, a czasami także z drezyn lub bojowych wagonów motorowych. Po raz pierwszy pomysł budowy pociągów pancernych pojawił się w 1826 roku we Francji, w 1846 roku w Austrii zastosowano pierwszą częściowo opancerzoną platformę kolejową z działem, a z opancerzonych w sposób prowizoryczny pociągów korzystali też Brytyjczycy podczas II wojny burskiej.
Dojrzałe konstrukcje pociągów pancernych, pokryte w całości stalowym pancerzem i uzbrojone w obrotowe wieże artyleryjskie, pojawiły się dopiero podczas I wojny światowej. Używane były głównie przez Austro-Węgry, Niemcy i Rosję na froncie wschodnim. Podczas II wojny światowej pociągów pancernych bojowo używała Polska, Niemcy i Związek Radziecki - oprócz zadań bojowych pełniły także funkcje patrolowe i policyjne. Jak już wspomnieliśmy, większość użytkowników - poza Federacją Rosyjską - dawno porzuciła jednak to rozwiązanie.
Rosja wprowadza pociągi pancerne w XXI wiek
Takie platformy oferują ograniczoną ochronę i mogą być przydatne w operacjach o niskiej intensywności lub wsparcia, szczególnie wzdłuż stosunkowo bezpiecznych korytarzy kolejowych. Pociągi nadal pozostają jednak podatne na ostrzał artyleryjski, ataki dronów i sabotaż - zagrożenia powszechne na dynamicznym ukraińskim polu walki. Niemniej rosyjskie media wczesnym latem tego roku opublikowały właśnie zdjęcia zmodernizowanego pociągu opancerzonego "Jenisej", który ma operować na kierunku Pokrowsk we wschodniej Ukrainie.
Zgodnie z informacjami podanymi przez serwis In Factum, pociąg ma pełnić wielozadaniową rolę w rejonie działań zbrojnych, tj. wspierać naprawy torowisk, eskortować transporty logistyczne oraz prowadzić rozpoznanie. Skład wyposażony został w systemy przeciwlotnicze, jak podwójne działko ZU-23-2 oraz wieżyczki przystosowane do ciężkich karabinów maszynowych NSW, a także… bojowy wóz piechoty BMP-2 umieszczony na jednym z wagonów platformowych.
Rosja stawia na AI
Jak się właśnie dowiadujemy, był to jednak dopiero początek działań Kremla w tym zakresie, bo zamierza on wyposażyć wszystkie swoje pociągi pancerne w systemy wizyjne oparte na sztucznej inteligencji, które mają znacząco zwiększyć ich zdolności rozpoznawcze i obronne. Według doniesień rosyjskich mediów, tzw. wizja techniczna ma trafić do wszystkich jednostek tego typu pozostających w służbie, w tym do składów "Bajkał", "Amur", "Wołga" i wspomniany już "Jenisej".
Nowy system ma umożliwiać automatyczne monitorowanie otoczenia przy użyciu sieci kamer zdolnych do identyfikacji potencjalnych zagrożeń. Po wykryciu celu system wysyła sygnał alarmowy do załogi, która może natychmiast odpowiedzieć ogniem z działek automatycznych, karabinów maszynowych lub zestawów przeciwlotniczych. Rozwiązanie ma chronić pociągi przed dronami rozpoznawczymi i bojowymi, które w ostatnich miesiącach stały się poważnym zagrożeniem na froncie.
Według rosyjskich źródeł system był już testowany w warunkach bojowych, ale wykorzystywane w nim "oprogramowanie" wciąż wymagać ma dalszego "treningu", aby zapewnić dokładną identyfikację obiektów w zróżnicowanych warunkach terenowych. I nie da się ukryć, że brzmi to trochę jak "nie działa", bo choć rosyjskie media przedstawiają projekt jako dowód technicznego postępu, eksperci zwracają uwagę, że Moskwa ma dużo do nadrobienia w temacie AI, a do tego pomysł łączenia jej z XIX-wiecznym środkiem transportu jest raczej dowodem desperacji niż innowacyjność rosyjskiej armii.










