Takie ogromne siły zgromadziły USA na Iran. Efekt dla całego świata
Stany Zjednoczone w ostatnich tygodniach intensywnie przerzucały siły i środki na Bliski Wschód, by móc wywrzeć presję na władze Iranu odnośnie ograniczenia rozwoju technologii nuklearnych. Pentagon dotychczas zgromadził 270 samolotów bojowych i 30 okrętów.

W obliczu rosnącego napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, administracja prezydenta Donalda Trumpa znacząco wzmocniła obecność wojskową USA w regionie Bliskiego Wschodu. Od końca stycznia 2026 roku Pentagon przesunął tam liczne aktywa morskie, powietrzne i lądowe. Jest to największa koncentrację sił od czasów inwazji na Irak w 2003 roku, czyli od 23 lat. Te działania są odpowiedzią na impas w negocjacjach dotyczących programu nuklearnego Iranu i groźby Teheranu. Poniżej przedstawiamy przegląd zgromadzonego sprzętu i broni, oparty na dostępnych danych z otwartych źródeł i oświadczeniach oficjalnych.
Rdzeniem amerykańskiej obecności morskiej są dwa potężne lotniskowce, które umożliwiają projekcję siły na dużą skalę. USS Abraham Lincoln, nuklearny lotniskowiec klasy Nimitz, przebywa w północnej części Morza Arabskiego wraz z grupą uderzeniową, w skład której wchodzą niszczyciele rakietowe i inne okręty wsparcia. Na pokładzie Lincoln znajdują się eskadry samolotów bojowych, w tym F/A-18E Super Hornet, F-35C Lightning II oraz samoloty elektronicznego zakłócania EA-18G Growler. Drugi lotniskowiec, USS Gerald R. Ford (największy na świecie) zbliża się do regionu, przechodząc przez Atlantyk i Morze Śródziemne, gdzie dołączy do sił w najbliższych dniach. Towarzyszą mu niszczyciele rakietowe wyposażone w systemy Aegis, zdolne do obrony przeciwrakietowej i ataków precyzyjnych za pomocą pocisków Tomahawk.
270 samolotów bojowych i 30 okrętów gotowych do ataku na Iran
Oprócz lotniskowców, USA rozmieściły w regionie około 13 okrętów wojennych, w tym dziewięć niszczycieli klasy Arleigh Burke (m.in. USS Frank E. Petersen Jr., USS Michael Murphy, USS Spruance, USS McFaul, USS Mitscher, USS Delbert D. Black, USS Roosevelt, USS Bulkeley i USS Pinckney) oraz trzy okręty klasy Littoral Combat Ship (USS Canberra, USS Tulsa i USS Santa Barbara). Te jednostki są rozmieszczone w Zatoce Perskiej, Cieśninie Ormuz, Morzu Czerwonym i Morzu Śródziemnym, zapewniając zdolności do minowania, obrony i ataków rakietowych. Dodatkowo, w regionie obecne są okręty podwodne, w tym co najmniej jeden nuklearny w Morzu Śródziemnym, co wzmacnia opcje uderzeniowe z ukrycia.
USA przesunęły do Bliskiego Wschodu ponad 120 samolotów bojowych. Eksperci podkreślają, że to największy przyrost sił powietrznych w regionie od 15 lat. W skład tych aktywów wchodzą zaawansowane myśliwce stealth, takie jak F-35 Lightning II (w wersjach A i C), F-22 Raptor oraz F-15E Strike Eagle, F-16 Fighting Falcon i F/A-18 Super Hornet, które zapewnią przewagę w walce powietrznej. Te maszyny są wspierane przez samoloty wczesnego ostrzegania E-3 Sentry AWACS (co najmniej sześć jednostek w bazie Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej), tankowce KC-135 do tankowania w powietrzu oraz samoloty elektronicznego zakłócania EA-18G Growler.
Największa koncentracja sił USA na Bliskim Wschodzie od 23 lat
Przesunięcia obejmują również eskadry z baz w Europie (np. Aviano i Spangdahlem) oraz USA (np. Langley i McEntire), z dodatkowymi 50 samolotami wysłanymi w ostatnim tygodniu. Bazy w Jordanii (Muwaffaq Salti), Katarze (Al Udeid), Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich służą jako punkty operacyjne, umożliwiając szybkie uderzenia powietrzne. Chociaż nacisk kładziony jest na siły morskie i powietrzne, USA wzmocniły również komponent lądowy, przesyłając tysiące dodatkowych żołnierzy oraz systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Te aktywa obejmują baterie Patriot i THAAD do ochrony przed irańskimi pociskami balistycznymi.
Ta koncentracja sił, która obecnie obejmuje ponad 10 tysięcy osób personelu wojskowego, daje prezydentowi Trumpowi opcje do potencjalnych uderzeń powietrznych i morskich, bez konieczności angażowania dużych sił lądowych. Eksperci z Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) wskazują, że obecne aktywa wystarczą do rozpoczęcia kampanii bombowej, podobnej do operacji z 2025 roku przeciwko irańskim instalacjom nuklearnym.
Iran nie chce zrezygnować z rozwoju broni jądrowej
Prezydent Trump w ostatnich dniach jasno sygnalizował, że na początek rozważa ograniczone ataki, by sprawdzić, czy władze Iranu zmienią zdanie i zgodzą się na warunki amerykańskiej strony w negocjacjach nuklearnych. 20 lutego Trump powiedział reporterom w Białym Domu, że "rozważa" taką ograniczoną akcję militarną jako sposób na wywarcie presji na Teheran, by ten przyjął propozycje dotyczące programu nuklearnego.
Wcześniej dał Iranowi ultimatum, a mianowicie 10-15 dni na osiągnięcie porozumienia, grożąc w przeciwnym razie "złymi rzeczami". Według doniesień mediów (m.in. Wall Street Journal, Reuters, New York Times), początkowe uderzenia miałyby być celowane i ograniczone, z opcją eskalacji w razie braku reakcji władz irańskich. Wszystko po to, by zmusić reżim do ustępstw bez natychmiastowego wywołania pełnoskalowej wojny.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 90 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!









