Donald Trump chce zmienić najpotężniejsze okręty USA. Nie podoba mu się wygląd
Jak donoszą amerykańskie media na bazie anonimowych źródeł w marynarce i administracji federalnej, prowadzone są analizy, w ramach której rozważa się możliwość przesunięcia wielopiętrowych wież dowodzenia w projekcie lotniskowców klasy Ford. Powodem mają być komentarze Donalda Trumpa, który ma wymagać, aby nowe okręty były bardziej estetyczne i ładniejsze.
Trump chce, aby nowe lotniskowce przypominały bardziej okręty z II Wojny Światowej, które swoje wieże dowodzenia miały bardziej na środku, w przeciwieństwie do umiejscowienia ich w tylnej części kadłuba jak ma to miejsce klasie Ford. Doniesienia te pokrywają się z wcześniejszymi przeciekami o tym, że Trump miał krytykować wygląd amerykańskich okrętów, a wojskowym z marynarki wojennej pokazywać za przykład np. okręty rosyjskie czy włoskie.
Dodatkowo jeszcze w czwartek (13.08) Trump wydał specjalne memorandum, w którym nakazał Marynarce Wojennej demontaż elektromagnetycznych systemów katapultowych na budowanych lotniskowcach klasy Ford, służących do wystrzeliwania startujących samolotów. Nakazał przy tym powrót do stosowania katapult parowych.

Jedna zmiana to przeprojektowanie lotniskowca
Klasa Ford to najnowsze lotniskowce marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, a przy tym jej największe okręty wojenne. Obecnie w służbie znajduje się jeden taki okręt - USS Gerald R. Ford. Testy morskie zakończyła właśnie druga jednostka, USS John F. Kennedy, a budowie znajdują się dwie kolejne - USS Enterprise i USS Doris Miller. Według szacunków każdy lotniskowiec klasy Ford ma kosztować około 22 miliardów dolarów.
Eksperci i analitycy wskazują, że przemieszczenie wieży dowodzenia na lotniskowcu to w praktyce stworzenie nowego okrętu. Taka wieża na lotniskowcu klasy Ford ma masę około 550 ton i jej umiejscowienie, jak i projekt są ściśle powiązane z wymogiem jak najlepszej ergonomii oraz ogólnej wartości bojowej okrętu. Przeniesienie tak ciężkiej konstrukcji wpłynie na środek ciężkości okrętu, a co za tym idzie na jego stateczność, oddziaływanie turbulencji na statki powietrzne na pokładzie czy rozmieszczenie dróg ewakuacji i całej infrastruktury energetycznej i kanalizacyjnej. Przeniesienie wieży nawet o kilka/kilkanaście metrów zasadniczo wymaga całkowitego przeprojektowania burty okrętu aż do samego kilu. To zaś może pochłonąć miliardy dolarów.
Ekspert mówi jasno. "Wygląd nie ma wartości bojowej"
W rozmowie z portalem The Hill Hunter Stires, były strateg ds. morskich przy sekretarzu marynarki wojennej, stwierdził, że rozmieszczenie wieży dowodzenia na okrętach klasy Ford jest podyktowane wieloletnimi analizami i jej celem jest zmaksymalizowanie efektywności załogi w ewentualnej walce. Według niego sam pomysł wydawania pieniędzy na zmiany w konstrukcji okrętów wojennych tylko z powodów estetycznych jest fanaberią, która może kosztować nie tylko wielkie pieniądze, ale i życia marynarzy.
- Wydawanie milionów dolarów z kieszeni podatników oraz poświęcanie czasu i energii przez jednostki inżynieryjne Marynarki Wojennej na przeprojektowanie najważniejszego okrętu flagowego kraju wyłącznie po to, by zaspokoić estetyczne kaprysy prezydenta, jest nie tylko marnotrawstwem i nadużyciem, ale także stanowi przykład oczywistej pogardy prezydenta Trumpa wobec amerykańskich marynarzy - podsumował Stires.










