Atak przeprowadzony w nocy z 19 na 20 września był jednym z największych ukraińskich uderzeń na Moskwę od początku wojny. Rosyjskie władze informowały o ponad 1600 przechwyconych dronach, w tym około 450 lecących w kierunku Moskwy. Uszkodzona została m.in. moskiewska rafineria w dzielnicy Kapotnia, a także obiekt mieszkalny - według rosyjskich władz zginęły co najmniej trzy osoby.
Wołodymyr Zełenski potwierdził uderzenia w obiekt przemysłu naftowego i obiekt logistyczny w obwodzie moskiewskim oraz zakład przemysłowy w obwodzie woroneskim. Poinformował też, że podczas operacji wykorzystano takie systemy, jak FP-1, RZ-100, MICH-2000, Palianytsia, Vendetta, Liutyi, Bars, Sichen, Flamingo oraz Pelikan. Ten ostatni z miejsca wzbudził zainteresowanie branżowych analityków, bo zasugerował debiut bojowy pocisku FP-7.
Pelikan i tajemnica wokół FP-7
Taki wariant wydawał się najbardziej prawdopodobny, bo nazwa Pelikan była już wcześniej używana w mediach w odniesieniu do tego pocisku, a co więcej Fire Point przy pocisku FP-5 Flamingo korzysta przecież z podobnego "ptasiego" nazewnictwa. Problemem jest jednak zasięg, dostępne publicznie informacje dotyczące FP-7 mówią o zasięgu około 200-300 km. To oznacza, że pocisk nie mógłby bezpośrednio dosięgnąć Moskwy z terytorium Ukrainy.
Ukraiński analityk wojskowy Wasyl Pichno nie wyklucza jednak, że Pelikan mógł zostać wykorzystany w ramach większej operacji przeciwko rosyjskiej obronie powietrznej, niejako torując drogę systemom o bardziej imponującym zasięgu:
Jeśli założymy, że pocisk balistyczny był częścią całej operacji, poszczególne elementy mogą się ze sobą łączyć. Na przykład mógł zaatakować stanowiska S-400, podczas gdy inne systemy wywierały presję na obronę powietrzną, umożliwiając Flamingo dotarcie do celu.
Niestety późniejsze informacje jeszcze bardziej skomplikowały obraz sytuacji. Institute for the Study of War podkreślił sprzeczne doniesienia dotyczące tego, czym właściwie jest Pelikan, a serwis RBC-Ukraine, powołując się na własne źródła, podał, że nie jest on pociskiem, ale dronem. Oznacza to, że na obecnym etapie nie można jednoznacznie stwierdzić, że Ukraina po raz pierwszy użyła w walce pocisku balistycznego FP-7. Pewne jest natomiast, że nazwa Pelikan została przez Zełenskiego wymieniona wśród systemów wykorzystanych podczas operacji.
Co wiadomo o ukraińskich pociskach FP-7 i FP-9?
FP-7 jest jednym z projektów firmy Fire Point, która odpowiada również za pocisk manewrujący FP-5 Flamingo oraz drony uderzeniowe. Pocisk ten został po raz pierwszy publicznie zaprezentowany w 2025 r., a w lutym 2026 r. firma pokazała nagranie z jego testowego odpalenia. Według informacji producenta FP-7 ma przenosić do 150 kg ładunku na dystansie do 200 km (inne źródła podają dla niektórych konfiguracji zasięg sięgający około 300 km).
Jeszcze większe ambicje wiązane są z projektem FP-9. Według publicznie prezentowanych danych ma on w przyszłości osiągać zasięg około 855 km i przenosić znacznie cięższy ładunek. Jest to jednak system znajdujący się na etapie rozwoju, dlatego jego deklarowane parametry należy traktować jako dane projektowe, a nie potwierdzone możliwości bojowe. Tak czy inaczej, ostatni atak dobrze pokazuje skalę rozwoju ukraińskiego programu krajowych środków rażenia, których możliwości są coraz bardziej imponujące.












