Ukraina zaatakowała okręt Warszawianka i ujawniła kłamstwa Rosjan
Miesiąc temu ukraińskie jednostki dokonały spektakularnego ataku na rosyjski okręt klasy Warszawianka, który zapisze się w historii całej wojny. Za pomocą takich jednostek, Kreml przeprowadza ataki rakietowe na ukraińskie miasta. Cena jednej sztuki tego okrętu może wynosić nawet 500 milionów dolarów. Rosjanie wówczas podali, że okręt nie doznał poważniejszych uszkodzeń, a teraz okazuje się, że na miejscu rozpoczął się remont. Ukraińcy ujawnił kłamstwa i bezsilność Rosjan.

W grudniu 2025 roku ukraińskie siły specjalne zaatakowały i uszkodziły rosyjski okręt podwodny za pomocą bezzałogowego pojazdu podwodnego. Atak na jednostkę projektu 636.3, znaną jako klasa Warszawianka (w nomenklaturze NATO: Improved Kilo), miał miejsce w porcie Noworosyjsk nad Morzem Czarnym. Wówczas Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) ogłosiła, że operacja była wspólnym dziełem 13. Głównego Zarządu Kontrwywiadu Wojskowego SBU oraz Marynarki Wojennej Ukrainy. Według ukraińskich źródeł, okręt doznał krytycznych uszkodzeń i został wyłączony z działań bojowych.
Operacja, przeprowadzona 15 grudnia 2025 roku, wykorzystała innowacyjne podwodne drony kamikadze o nazwie Sub Sea Baby, czyli podwodną wersję znanych dronów nawodnych Sea Baby. Nagrania opublikowane przez SBU pokazywały moment potężnej eksplozji w porcie, gdzie cumowały rosyjskie okręty wojenne. Drony zbliżyły się do celu i zdetonowały ładunki wybuchowe w pobliżu rufy okrętu. Eksperci podkreślają, że to innowacyjne użycie broni bezzałogowej podkreśla ewolucję ukraińskiej taktyki morskiej, pozwalając na precyzyjne uderzenia nawet w dobrze chronionych bazach Rosji.
Zaatakowali okręt Warszawianka i ujawnili kłamstwa Rosjan
Atak ten jest uznawany za przełomowy, gdyż po raz pierwszy podwodny dron skutecznie wyeliminował okręt podwodny w warunkach bojowych. Warto też dodać, że przed samym atakiem na okręt, ukraińskie siły uszkodziły rosyjski samolot, co ułatwiło podejście dronów i zapewniło sukces operacji. Sub Sea Baby, wyposażone w ładunki wybuchowe, są zdolne do operowania pod wodą, unikając wykrycia przez systemy obronne. Rosyjska Flota Czarnomorska potwierdziła atak, ale zaprzeczyła jakimkolwiek uszkodzeniom jednostek.
Teraz, po miesiącu od tego wydarzenia, zdjęcia satelitarne, opublikowane m.in. przez redaktora Radia Liberty, Marka Krutova na platformie X, pokazują, że uszkodzony okręt od tamtego czasu nie ruszył się z miejsca, mimo że inne okręty podwodne bazujące w Noworosyjsku były aktywnie przemieszczane. Porównując obrazy z 11 grudnia (przed atakiem) i 16 grudnia 2025 roku, widać wyraźnie, że jednostka pozostaje w tym samym położeniu, podczas gdy dwie inne pobliskie łodzie podwodne zostały przesunięte. To dowód, że okręt jest poważnie uszkodzony i obecnie trwa proces odbudowy nabrzeża, by można było go bezpiecznie przemieścić.
Dron za "grosze" zniszczył okręt za miliony
Atak miał miejsce w porcie Noworosyjsk, który stał się główną bazą rosyjskiej Floty Czarnomorskiej po wcześniejszych sukcesach ukraińskich dronów nawodnych Sea Baby, zmuszających Rosjan do wycofania się z Zatoki Sewastopolskiej na okupowanym Krymie. To pokazuje rosnącą asymetrię w wojnie morskiej na Morzu Czarnym, gdzie Ukraina, mimo braku tradycyjnej floty, skutecznie neutralizuje rosyjską przewagę dzięki technologiom dronowym.
Okręty klasy Warszawianka są kluczowymi nosicielami pocisków manewrujących Kalibr, które Rosja od początku pełnoskalowej inwazji w 2022 roku wielokrotnie wykorzystywała do ataków na ukraińskie miasta i infrastrukturę krytyczną. Te precyzyjne pociski o zasięgu do 2500 km trafiały w cele cywilne, powodując zniszczenia elektrowni, sieci energetycznych i budynków mieszkalnych, co prowadziło do przerw w dostawach prądu, ciepła i wody dla milionów mieszkańców.
Rosja używa tych jednostek do ataków rakietowych
Trafiony okręt był wyposażony w cztery wyrzutnie pocisków Kalibr, sześć wyrzutni torpedowych kalibru 533 mm, a także mógł przenosić miny morskie i pociski Kalibr-PL. Jednostka projektu 636.3 to nowoczesna łódź podwodna o długości około 74 metrów, wyporności podwodnej ponad 3900 ton i załodze liczącej 52 osoby. Specjalna anechoiczna powłoka kadłuba pochłania fale dźwiękowe, czyniąc go jednym z najcichszych okrętów podwodnych na świecie, stąd przydomek "Czarna Dziura" nadany przez NATO.
Rosja posiada kilka takich jednostek w Flocie Czarnomorskiej, zbudowanych w latach 2010-2016. Wartość jednego takiego okrętu szacowana jest na około 400 milionów dolarów, jednak ze względu na międzynarodowe sankcje, koszt budowy nowego mógłby przekroczyć 500 milionów. Strata ta jest nie tylko militarnym, ale i finansowym ciosem dla Rosji. Uszkodzenie takiego okrętu bezpośrednio osłabia zdolność Rosji do prowadzenia uderzeń z morza, ratując życie cywilów i ograniczając zniszczenia w Ukrainie.
Co ciekawe, Polska posiada podobną jednostkę, a jest nią słynny ORP Orzeł, zwodowany w 1985 roku, który jest jedynym okrętem podwodnym w polskiej flocie. Ten atak podkreśla strategiczną zmianę w wojnie na Morzu Czarnym, gdzie Ukraina, wykorzystując innowacje, równoważy rosyjską przewagę. Jak wskazują analitycy, to może być początek nowej ery w wojnie podwodnej, gdzie drony zmieniają zasady gry.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 90 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!












