Ukraińcy pierwsi na świecie zdalnie strącili rosyjskiego drona Shahed
Ukraina jako pierwsza na świecie opracowała technologię zdalnego sterowania na ogromną odległość dronami przechwytującymi za pomocą stabilnego łącza internetowego. Dzięki temu operatorzy nie muszą już znajdować się na pierwszej linii frontu, tylko nawet setki kilometrów od neutralizowanych celów.

Centrum Szkoleniowe Sił Bezzałogowych Systemów (SBS) w ukraińskiej armii dokonało historycznego przełomu w obronie powietrznej. Otóż po raz pierwszy na świecie udało się zdalnie strącić rosyjski dron kamikaze typu Shahed (Geran-2). Operator znajdował się wówczas w bezpiecznym miejscu oddalonym o kilkaset kilometrów od miejsca przechwycenia.
Do operacji wykorzystano drona przechwytującego F7 LITAVR opracowanego przez ukraińską firmę F-Drones. Sterowanie dronem odbywa się całkowicie zdalnie poprzez stabilne łącze internetowe. Wymagane jest ono zarówno w centrum dowodzenia, jak i na stanowisku startowym. Operator nie musi przebywać w terenie ani narażać się na ryzyko ataku. Może pracować z bezpiecznego, chronionego centrum dowodzenia, oddalonego nawet setki kilometrów od linii frontu.
Ukraińcy pierwsi na świecie zdalnie strącili drona
Na miejscu wystarczy jedynie mniej wyszkolony personel, który rozstawia i przygotowuje wyrzutnie, a następnie ewakuuje się na inne pozycje. Samo przechwycenie realizuje wykwalifikowany pilot zdalnie, z pełnym dostępem do obrazu z kamer drona. System pozwala jednemu operatorowi kontrolować jednocześnie dużą liczbę dronów. W końcowej fazie ataku aktywuje się automatyczny system śledzenia i blokady celu.
Dotychczas grupy mobilne wyposażone w drony przechwytujące musiały mieć na pokładzie wykwalifikowanych operatorów. Wymagało to ich intensywnego szkolenia i rozmieszczenia wzdłuż całego perymetru obrony. Personel był narażony na ogromne ryzyko. Nowe rozwiązanie radykalnie zwiększa bezpieczeństwo personelu i pozwala efektywniej skalować obronę przed masowymi nalotami.
Technologią Ukrainy już zainteresowały się USA
Dron LITAVR charakteryzuje się rewelacyjnymi parametrami technicznymi. Co niezwykłe, w trakcie wykonywania misji osiąga maksymalną prędkość do nawet 350 km/h. Czas jego lotu wynosi do 15 minut. Zasięg operacyjny wynosi deklarowane 36 km, choć w praktyce osiąga nawet 60 km. Pułap lotu sięga 9,5 km. Dron jest wyposażony w podwójny system kamer, a mianowicie dzienną i termowizyjną, co umożliwia pracę w nocy oraz przy złej widoczności. System naprowadzania jest inercyjny i całkowicie niezależny od GPS. W końcowej fazie lotu aktywuje się automatyczna blokada celu.
Głowica bojowa waży 500 g. Detonacja następuje przez kinetyczne uderzenie, samopodpalenie przy kontakcie z celem lub ręczne odpalenie przez operatora. Dron jest już masowo używany na froncie. Skutecznie zwalcza nie tylko Shahedy, ale także Gerbery, Orłany, Lancety i inne cele powietrzne. Jak podkreślają eksperci, w tym Ołeksij Kopytko, to światowy precedens bez znanego odpowiednika w przypadku tego typu dronów.
Dotychczas takie cuda potrafiły tylko duże drony szpiegowskie
Technologia zdalnego sterowania dronami bojowymi była dotychczas stosowana głównie przez Stany Zjednoczone. Dotyczyło to jednak wyłącznie kontroli dużych, i bardzo zaawansowanych dronów szpiegowskich jak np: MQ-9 Reaper czy RQ-4 Global Hawk. Ukraina jako pierwsza na świecie zastosowała ją w praktyce do precyzyjnego strącania szybkich, niskolecących celów takich jak Shahedy.
Nowe rozwiązanie znacząco zwiększa bezpieczeństwo ukraińskich obrońców. Pozwala efektywniej wykorzystywać wyszkolony personel i zmienia reguły gry w walce z masowymi atakami dronowymi. LITAVR już udowodnił swoją wartość na polu walki. Jego rozwój otwiera nowe możliwości nie tylko dla Ukrainy, ale potencjalnie dla innych krajów zagrożonych podobnymi zagrożeniami, jak np. kraje Zatoki Perskiej.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










