W nocy z 19 na 20 września ukraińskie drony i rakiety uderzyły w Gazpromnieft-Moskiewską Rafinerię Ropy Naftowej w Kapotni, która znajduje się zaledwie kilkanaście kilometrów od Kremla. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy dumnie ogłosił, że po tym ataku wyłączono już ponad 45 procent projektowych mocy przerobowych całego rosyjskiego przemysłu naftowego. To kolejny etap wielomiesięcznej kampanii przeciwko infrastrukturze, która finansuje i zaopatruje rosyjską armię.
Rafineria w Kapotni należy do największych w kraju. W 2024 roku przerobiła 11,6 miliona ton ropy i pokrywała istotną część zapotrzebowania regionu stołecznego na benzynę, olej napędowy i paliwo lotnicze. Według Kijowa, uszkodzono jednostkę destylacji pierwotnej AVT-6, czyli kompleksową instalację przerobu ropy oraz instalację izomeryzacji. Reuters, powołując się na źródła branżowe, potwierdził, że po pożarach obu głównych jednostek destylacji zakład wstrzymał przerób ropy, a naprawa może potrwać kilka tygodni.
Bezprecedensowa sytuacja w sercu Rosji
Uderzenie w Moskwę domknęło tydzień potężnych ataków rakietowo-dronowych na inne zakłady. Przypominamy, że w nocy z 14 na 15 września uszkodzono Syzrańską Rafinerię w obwodzie samarskim, w tym instalację AVT-6 i park zbiornikowy. Dwa dni później celem stał się Slavneft-YANOS w Jarosławiu, zakład o mocy około 15 milionów ton ropy rocznie. Dopiero po uderzeniu w kapotniański obiekt rafineryjny, Sztab Generalny ogłosił przekroczenie progu 45 procent mocy projektowych.
Jak tłumaczą eksperci z rynku paliw, cena ta dotyczy mocy nominalnych, niekoniecznie bieżącej produkcji. Wcześniejsze szacunki Kijowa z lipca mówiły o około 43 procentach, a niezależne analizy zwykle podawały niższy ubytek rzeczywistego przerobu. Zgodnie jednak potwierdzano poważne uszkodzenia wielu dużych zakładów i narastający deficyt paliw w Rosji, w tym spadek produkcji benzyny i oleju napędowego spełniających normy Euro-5.
Nalot na Kapotnię był częścią dużej nocy ataków na region moskiewski i zbiegł się z ostatnim dniem wyborów parlamentarnych w Rosji. Władze w Moskwie nazwały skalę nalotu bezprecedensową. W obwodzie moskiewskim zginęły co najmniej dwie lub trzy osoby. Prezydent Wołodymyr Zełenski potwierdził uderzenie w kluczowy obiekt rosyjskiego przemysłu naftowego, mer Siergiej Sobianin przyznał jedynie uszkodzenie instalacji na terenie zakładu.
Rosjanie stracili już 45 procent mocy przerobowych
Kijów tłumaczy, że kampania przeciwko rosyjskim rafineriom trwa od wielu miesięcy. Jej celem jest ograniczenie przychodów z eksportu produktów naftowych i utrudnienie zaopatrzenia wojska. Moskiewska rafineria, wielokrotnie już atakowana, stała się najbardziej symbolicznym celem, bo wojna po raz kolejny dotarła do stolicy. W mieście tworzą się ogromne korki do stacji paliw, które nie są w stanie nadążyć za zapotrzebowaniem mieszkańców.
W atakach użyto mieszanki ukraińskich środków dalekiego zasięgu: dronów FP-1, RZ-100, MICH-2000, Lutego, Barsa i Sichenia, pocisków Palanycia i Vendetta, pocisku manewrującego Flamingo oraz systemu Pelikan. Firma Fire Point ogłosiła, że to jej drony FP-1 uderzyły w moskiewską rafinerię i w kompleks magazynowy w Sofinie. Flamingo to ciężki pocisk manewrujący o dużym zasięgu, a Pelikan został przedstawiony jako pierwsze publicznie potwierdzone użycie nowej ukraińskiej rakiety balistycznej, utożsamianej zwykle z konstrukcją FP-7
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 98 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!












