Ukraińska firma Fire Point ogłosiła osiągnięcie kluczowego etapu w projekcie systemu obrony antybalistycznej Freya. Po integracji zachodnich komponentów, produkcja pocisków przechwytujących FP-7.x może ruszyć jeszcze w tym miesiącu, pod warunkiem dostarczenia niemieckich głowic naprowadzających.
Pocisk FP-7.x Freya to ukraińska konstrukcja oparta na zmodernizowanych radzieckich pociskach z rodziny 5V55 i 48N6, znanych z systemów S-300 i S-400, produkowanych kiedyś między innymi w zakładach Wizar pod Kijowem. Ma długość 7,25 metra, osiąga prędkość do około 2000 metrów na sekundę, czyli Mach 5,8, a zasięg wobec celów balistycznych szacuje się na okolice 40 kilometrów, choć w innych scenariuszach może wynosić nawet 100 kilometrów.
Ukraiński system obrony FP-7.x Freya gotowy w sierpniu
Zamiast drogiego rozwiązania kinetycznego uderzenia "hit-to-kill", stosuje głowicę odłamkowo-burzącą. Kluczowym elementem jest głowica naprowadzająca, najpewniej optoelektroniczna termiczna od niemieckiej Diehl Defence, znana z pocisków IRIS-T. Ma ona zapewnić tryb "odpal i zapomnij" oraz skuteczność wobec celów stosujących flary. Fire Point czeka właśnie na te systemy, by uruchomić seryjną produkcję. Firma deklaruje zdolność do wytwarzania nawet trzech pocisków dziennie.
Projekt Freya to paneuropejska inicjatywa oficjalnie uruchomiona w lipcu 2026 roku w Paryżu. W koalicji antybalistycznej uczestniczy dziesięć państw, a mianowicie Ukraina, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Włochy, Holandia, Norwegia, Dania, Szwecja i Hiszpania. Polska na razie pozostaje poza tą grupą z powodu rozbudowy swojego systemu obrony opartego na amerykańskich technologiach, jednak nasz kraj i tak skorzysta na produkcji tej broni, ponieważ bezpieczna Ukraina, to bezpieczniejsza Polska.
Oprócz Diehl Defence w projekcie biorą udział między innymi Hensoldt z radarami TRML-4D, Thales z radarami GM400, Kongsberg odpowiedzialny za system zarządzania i kontroli bazujący na rozwiązaniach z NASAMS, a także Eurosam, Leonardo, Saab i inni partnerzy. Fire Point odpowiada za pocisk, wyrzutnię i integrację całego systemu. Celem jest stworzenie tańszej alternatywy dla drogiego Patriota. Ocenia się, że koszt jednego pocisku przechwytującego ma nie przekraczać około 700 tysięcy do miliona euro, czyli kilkukrotnie mniej niż w przypadku PAC-3.
Bezpieczna Ukraina to bezpieczniejsza Polska
Nie jest tajemnicą, że Ukraina obecnie pilnie potrzebuje własnych zdolności antybalistycznych. Rosyjskie Iskandery i inne pociski balistyczne wyczerpują zapasy zachodnich rakiet przechwytujących, a produkcja Patriota jest ograniczona. Prezydent Wołodymyr Zełenski wielokrotnie podkreślał, że Europa potrzebuje własnego, tańszego systemu, a Ukraina może dostarczyć pocisk i wyrzutnię. W ostatnich dniach potwierdził, że program Freya jest już aktywnie realizowany i oczekuje konkretnych rezultatów na przełomie 2026 i 2027 roku.
Co ciekawe, Fire Point przeprowadziło już kilka testów pocisku, co najmniej pięć. Pierwsze udane przechwycenie celu balistycznego planowane jest na połowę 2027 roku. Firma znana jest także z produkcji pocisków manewrujących Flamingo i innych systemów uderzeniowych. Jeśli produkcja ruszy zgodnie z deklaracjami, Ukraina i jej europejscy partnerzy mogą w stosunkowo krótkim czasie uzyskać realną zdolność do zwalczania zagrożeń balistycznych.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 95 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










