Ukraińskie drony znowu bezbłędne. Już po S-400, Tor-M2 i ZU-23-2
Siły Systemów Bezzałogowych Sił Zbrojnych Ukrainy przeprowadziły kolejną szeroko zakrojoną operację uderzeniową wymierzoną w rosyjską obronę przeciwlotniczą, logistykę oraz zaplecze operacyjne na okupowanych terytoriach i w głębi Rosji. Jednym z najważniejszych celów był radar systemu S-400 Triumf na Krymie, którego zniszczenie może mieć realny wpływ na możliwości rosyjskiej obrony powietrznej w regionie.

Według informacji przekazanych przez dowództwo ukraińskich jednostek bezzałogowych, operatorzy dronów z 9. batalionu "Kairos" 414. Brygady zniszczyli w rejonie Feodozji wielofunkcyjny radar 92N6E należący do systemu S-400 Triumf. Jest to kluczowy element całego zestawu przeciwlotniczego, który odpowiada za wykrywanie, śledzenie i naprowadzanie pocisków na cele powietrzne.
Radar tego typu może wykrywać cele aerodynamiczne i balistyczne z odległości setek kilometrów, jednocześnie śledzić wiele obiektów i naprowadzać na nie pociski. W praktyce oznacza to, że jego zniszczenie znacząco ogranicza zdolności bojowe całej baterii S-400. Bez głównego radaru nawet bardzo zaawansowany system przeciwlotniczy traci dużą część swoich możliwości i staje się znacznie łatwiejszy do ominięcia lub zniszczenia.
Seria uderzeń na obronę przeciwlotniczą i logistykę
Operacja nie ograniczała się tylko do Krymu, ukraińskie drony zaatakowały również inne elementy rosyjskiej obrony przeciwlotniczej oraz zaplecze logistyczne na okupowanych terenach. Uderzenia objęły m.in. obwody doniecki, ługański i zaporoski - atakowano miejsca koncentracji wojsk, magazyny paliw i smarów, a także elementy zaplecza technicznego.
Celem takich operacji jest nie tylko niszczenie sprzętu, ale przede wszystkim zakłócenie łańcuchów dostaw i utrudnienie prowadzenia działań na froncie. Wśród trafionych celów znalazły się zestaw przeciwlotniczy ZU-23-2 używany do zwalczania dronów, a także zestaw przeciwlotniczy Tor-M2.
Ukraina "oślepia" Rosję
Ten pierwszy to podwójnie sprzężona radziecka holowana armata przeciwlotnicza produkowana od lat 60. XX wieku, uznawana za najpopularniejszą armatę przeciwlotniczą na świecie okresu powojennego. I chociaż obecnie można byłoby ją już uznać za eksponat muzealny, Rosja wciąż korzysta z niej w Ukrainie do zwalczania małych dronów.
Systemy są często montowane na ciężarówkach lub pojazdach opancerzonych w celu tworzenia mobilnych, niedrogich systemów obrony przeciwdronowej. Co ciekawe, była produkowana na licencji i rozwijana także w Polsce, gdzie na jej bazie skonstruowano zestawy rakietowo-artyleryjskie ZUR-23-2 Jodek.
9K330 Tor to z kolei system kierowanych rakiet ziemia-powietrze opracowanych w ZSRR na początku lat 80. ubiegłego wieku jako zastępstwo dla systemów 9K33 Osa. Jest przeznaczony do zwalczania celów na małych i średnich odległościach, dzięki wysokiemu stopniowi automatyzacji system jest w stanie zwalczać cele takie jak samoloty, śmigłowce, bezzałogowe statki powietrzne (UAV), pociski manewrujące, bomby i pociski kierowane.
W stosowanej w Ukrainie wersji Tor-M2 wykorzystuje pociski 9M311M o zasięgu maksymalnym do 12 km oraz pułapie do 10 km, może wykryć do 48 obiektów, śledzić 10 stanowiących największe zagrożenie i naprowadzać jednocześnie cztery rakiety na cztery cele. Tym samym pełni również istotną rolę w zabezpieczaniu zestawów dalekiego zasięgu, jak S-300 czy S-400, tworząc złożoną warstwową strukturę obrony.
Eliminacja lub uszkodzenie takich systemów znacząco obniża skuteczność rosyjskiej obrony przeciwlotniczej, otwierając więcej możliwości działania dla ukraińskich dronów, rakiet i lotnictwa. To również poważne obciążenie finansowe i przemysłowe dla Rosji - nowe zestawy Tor-M2 kosztują dziesiątki milionów dolarów, a ich produkcja nie jest masowa.
Równolegle przeprowadzono uderzenia na infrastrukturę związaną z dronami Shahed wykorzystywanymi przez Rosję do ataków na Ukrainę. Celem były centra logistyczne i punkty przygotowania dronów do lotu w obwodach briańskim i kurskim na terytorium Rosji, w tym rejon lotniska Chalino.









