US Navy stawia na druk 3D. Części już na okrętach wojennych
Amerykańska Marynarka Wojenna zakończyła kolejny etap w swojej modernizacji, w pełni integrując technologie druku 3D w operacjach frontowych. Jak potwierdził Naval Sea Systems Command (NAVSEA), nowa strategia pozwala skrócić czas dostarczania części nawet o 70 proc., a wydrukowane komponenty trafiły na pokłady lotniskowców, okrętów podwodnych i jednostek nawodnych.

Do tej pory druk 3D w marynarce był wykorzystywany głównie eksperymentalnie. Obecnie technologia ta weszła do rutynowego użycia w łańcuchu dostaw, systemach konserwacyjnych i bazach przemysłowych. Projekt realizowano we współpracy z sektorem prywatnym oraz bazą przemysłową, a jego efekty mają być integralną częścią wsparcia operacyjnego jednostek na morzu.
Od testów do codziennej eksploatacji
Jednym z najbardziej widocznych kamieni milowych była instalacja 1,5-metrowego, ważącego 450 kg metalowego rozdzielacza zaworowego wyprodukowanego w technologii 3D na pokładzie lotniskowca atomowego. To pierwszy raz, kiedy tak duża i skomplikowana część trafiła na jednostkę bojową dzięki drukowi 3D, potwierdzając możliwość zastosowania tej techniki na okrętach nawodnych. Kolejny przełom nastąpił w siłach podwodnych, gdy komponent metalowy trafił na okręt podwodny klasy Virginia, co oznacza, że druk 3D spełnia rygorystyczne wymogi operacji głębinowych.
Korzyści logistyczne i ekonomiczne
Wdrożenie technologii przyniosło natychmiastowe efekty w logistyce. Czas dostarczenia krytycznego zaworu do niszczycieli skrócono o 70 proc., eliminując opóźnienia typowe dla odlewów i obróbki mechanicznej.
W centrach serwisowych drukowane komponenty polimerowe pozwoliły na znaczące oszczędności, a jednostki mogły szybciej powrócić do służby. Na przykład Southeast Regional Maintenance Center oszczędziło ponad 300 tys. dolarów dzięki jednej wydrukowanej części, a Forward Deployed Regional Maintenance Center w Rota skróciło czas napraw o 80 proc. dzięki produkcji komponentów na miejscu.
Druk 3D umożliwił także wsparcie dla Straży Przybrzeżnej USA, skracając czas napraw i eliminując potrzebę transportu do centralnych magazynów. Co więcej, postęp w drukowaniu 3D nie ogranicza się do USA, bo w ramach partnerstwa AUKUS na podobne rozwiązania mogą też liczyć Wielka Brytania i Australia.
Aby zwiększyć skalę zastosowań, NAVSEA współpracowało z uczelniami i przemysłem nad uproszczeniem kwalifikacji materiałów. Zredukowano wymagania testowe o ponad 60 proc. i wprowadzono nowe normy wojskowe dla materiałów przyrostowych, w tym MIL-PRF-32802, MIL-PRF-32803 i MIL-PRF-32804, co pozwala na szersze stosowanie zatwierdzonych metali i polimerów w programach marynarki.
W 2026 roku katalog drukowanych części będzie dalej rozbudowywany, obejmując nowe komponenty dla okrętów, okrętów podwodnych i samolotów. Choć obecnie nacisk kładziony jest na części niskiego ryzyka o wysokim wpływie operacyjnym, marynarka stopniowo zmierza w kierunku bardziej złożonych zastosowań.









