Prezydent USA Donald Trump podpisał w czwartek (13.08) proklamację, która nakłada wysokie cła na importowane do Stanów Zjednoczonych drony i ich części pochodzące z Unii Europejskiej. Waszyngton tłumaczy decyzję zbyt dużą zależnością Ameryki od zagranicznych dostawców oraz zagrożeniami dla bezpieczeństwa narodowego i cyberbezpieczeństwa. Jak podkreśla administracja, celem ma być wzmocnienie amerykańskiego przemysłu i łańcuchów dostaw oraz utrwalenie dominacji USA w tej branży.
Najwyższe, stuprocentowe cło objęło drony ważące ponad 25 kilogramów, maszyny z kamerami termowizyjnymi, stacje dokujące oraz wybrane kluczowe elementy. Mniejsze drony bez szczególnie wrażliwych funkcji oraz pozostałe części będą obłożone stawką 25 procent. Dla Unii Europejskiej przewidziano niższą, piętnastoprocentową taryfę, ale tylko pod warunkiem, że niemal cały sprzęt, oprogramowanie i technologie będą pochodziły ze Stanów Zjednoczonych.
USA nakładają cła na drony z UE
Choć stawka dla Unii jest wyraźnie niższa niż pełne 100 procent, decyzja Trumpa to poważny cios dla europejskiego sektora dronów. Unijni producenci, którzy liczyli na stabilny dostęp do amerykańskiego rynku, muszą teraz liczyć się z wyższymi kosztami i dodatkowymi formalnościami. Będą musieli dokładnie udowadniać pochodzenie swoich komponentów, co utrudni eksport, osłabi ich pozycję konkurencyjną i może skłonić część firm do przenoszenia produkcji do USA albo do poszukiwania innych rynków.
W połączeniu z wcześniejszym de facto zakazem nowych autoryzacji zagranicznych dronów, wprowadzonym przez Federalną Komisję Łączności w grudniu 2025 roku, nowe cła jeszcze bardziej ograniczają możliwości europejskich firm na jednym z najważniejszych rynków świata. Teraz, gdy drony są kluczowym elementem wojny, a Rosja może mieć zamiar zaatakować kraje NATO, taka sytuacja może mieć dramatyczny finał dla całej UE.
Administracja Trumpa poinformowała, że część nowych taryf zacznie obowiązywać już po 21 dniach od podpisania dokumentu, czyli na początku września. Cła na mniej wrażliwe komponenty wejdą w życie dopiero po 180 dniach. Proklamacja przewiduje też program zachęt dla firm, które zdecydują się produkować w Stanach Zjednoczonych. Okazuje się, że takie przedsiębiorstwa będą mogły uniknąć obciążeń celnych.
USA zbyt uzależnione od dostaw cześci z innych krajów
Trump od lat traktuje cła jako ważne narzędzie handlowe i bezpieczeństwa. Sekretarz handlu Howard Lutnick stwierdził w swojej analizie, że Ameryka jest zbyt zależna od zagranicznych dostawców dronów i części. Tworzy to poważne ryzyka, zwłaszcza gdyby doszło do zakłóceń w dostawach albo ataków cybernetycznych. Jest też to kluczowy element przygotować do obrony Tajwanu, gdyby Pekin zdecydował się na inwazję na tę wyspę.
Eksperci militarni tłumaczą, że drony uznano za kluczową technologię współczesnych konfliktów, a amerykański przemysł wciąż nie produkuje ich wystarczająco szybko i na odpowiednią skalę. Dla Unii Europejskiej oznacza to nie tylko konkretne straty finansowe, ale też jasny sygnał, że w strategicznych technologiach Waszyngton coraz mocniej stawia na własną produkcję, nawet kosztem sojuszników.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 96 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











