Ukraińskie lotnictwo mogło po raz pierwszy użyć w walce najnowszego amerykańskiego pocisku JDAM-LR o zasięgu około 555 km. Do takiej oceny skłaniają analityków odłamki znalezione po ataku na Donieck. Broń, którą Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych przetestowała dopiero w kwietniu, a Boeing dopiero w tym miesiącu wprowadził do produkcji seryjnej, miałaby zamienić zwykłą bombę lotniczą w tanią rakietę manewrującą. Oficjalnego potwierdzenia Kijów i Waszyngton na razie nie wydały.
JDAM-LR, oznaczany także jako GBU-75, korzysta z tych samych skrzydeł co znany już Ukrainie zestaw JDAM-ER. Różnicą jest silnik odrzutowy TDI-J85. Dzięki niemu, pocisk nie szybuje z ograniczonym zasięgiem rzędu 75 km, lecz leci napędzany na dystans przekraczający 555 kilometrów. Do zestawu montuje się 227-kilogramową bombę Mk-82. Naprowadzanie opiera się na układzie inercyjnym i GPS. Teoretycznie można go odpalać z każdego samolotu zintegrowanego z rodziną JDAM, w ukraińskim lotnictwie z F-16 oraz ze zmodyfikowanych MiG-29 i Su-27.
USA potajemnie przekazały Ukrainie pocisk JDAM-LR
Amerykanie sprawdzili konstrukcję 1 i 3 kwietnia 2026 roku nad poligonem Point Mugu w Kalifornii. 2 zrzuty z F/A-18 Super Hornet pokryły około 370 km. Na początku tego miesiąca, Pentagon przyznał Boeingowi kontrakt wart 75 mln dolarów na wstępną produkcję seryjną zestawów BSU-111/B. Silniki J85 ma dostarczać firma Kratos. Boeing wcześniej wyłożył na program około 100 mln dolarów z własnych środków. Jeśli Ukraina naprawdę dostała te pociski, była to najpewniej niewielka partia przeznaczona do prób w warunkach prawdziwej wojny.
Sztab Generalny ZSU potwierdził, że rakiety zniszczyły główne i zapasowe stanowisko dowodzenia wojsk rosyjskich w okupowanym Doniecku. Analitycy OSINT z kanałów KiberBorošno i Exilenova+ wskazali dwupoziomowy podziemny parking niedokończonego osiedla przy kompleksie Donieck-Siti oraz zabudowania dawnego instytutu UkrDerżNDIplastmas na prospekcie Illicza. W parking miało trafić 6 pocisków. Jeden z obiektów mógł pełnić funkcję stanowiska dowodzenia 51. Armii Ogólnowojskowej Federacji Rosyjskiej.
Okazuje się, że w jednej z lokalizacji rosyjskie źródła pokazały fragmenty z oznaczeniami Storm Shadow i SCALP. Przy innych znaleziono skrzydła i system mocowania z kodem 6F8W7. Oznaczenie należy do australijskiej firmy Ferra Aerospace, która od lat produkuje skrzydła do JDAM-ER na zlecenie Boeinga. Zwykły JDAM-ER nie dosięgnąłby Doniecka bez zrzutu niemal nad linią frontu, jednak napędzany JDAM-LR teoretycznie już tak. Dlatego Defense Express uznał, że Ukraina mogła użyć nowszej wersji.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 96 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











