"Stany Zjednoczone będą wspierać swoich europejskich sojuszników w obronie krajów bałtyckich" - zadeklarował we wtorek amerykański generał Christopher Donahue, podczas ceremonii przekazania dowodzenia w estońskim Valdze. Czterogwiazdkowy generał, do niedawna dowódca Sił Lądowych NATO w Europie oraz dowódca US Army Europe and Africa (USAREUR-AF), podkreślił znaczenie realnych działań w budowaniu odstraszania.
"Jesteście gotowi robić więcej i popierać słowa czynami, a Stany Zjednoczone będą u waszego boku. Właśnie tak buduje się odstraszanie, nie słowami z mównicy, lecz butami żołnierzy, które grzęzną w błocie" - powiedział Donahue. Stany Zjednoczone utrzymują w Europie jedną z największych stałych obecności wojskowych poza terytorium USA.
USA zapewnią, że będą bronić krajów bałtyckich przed Rosją
Według danych z końca 2025 i początku 2026 roku w Europie stacjonuje około 80-100 tysięcy amerykańskich żołnierzy, w tym siły rotacyjne. Największa koncentracja znajduje się w Niemczech, gdzie obecnie stacjonuje około 36-37 tysięcy żołnierzy. To tam mieszczą się główne dowództwa US European Command (EUCOM) w Stuttgarcie oraz US Army Europe and Africa (USAREUR-AF) w Wiesbaden.
W Polsce rotacyjnie stacjonuje około 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy w ramach European Deterrence Initiative, a w maju 2026 roku prezydent Donald Trump zapowiedział wysłanie dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy. We Włoszech przebywa około 12-13 tysięcy żołnierzy, przede wszystkim w bazach w Vicenzy i Aviano, natomiast w Wielkiej Brytanii stacjonuje około 10 tysięcy amerykańskich wojskowych, głównie personelu lotniczego.
Amerykańskie siły w Europie obejmują wojska lądowe, lotnictwo, w tym bombowce strategiczne i myśliwce, a także jednostki wsparcia logistycznego oraz elementy obrony przeciwlotniczej i rakietowej. Obecność ta stanowi kluczowy element odstraszania na wschodniej flance NATO, szczególnie w kontekście wsparcia dla krajów bałtyckich.
NATO wzmacnia wschodnią flankę w obliczu agresywnej polityki Rosji
Ceremonia w Valdze dotyczyła przekazania części obowiązków dowodzenia na wschodniej flance. Dwie wielonarodowe dywizje w Estonii i na Łotwie przechodzą pod dowództwo I Niemiecko-Holenderskiego Korpusu (1. DEU/NLD Corps) z Münster. Niemiecki minister obrony Boris Pistorius ocenił zmianę jako widoczną i silną demonstrację jedności NATO, gotowości oraz zbiorowej determinacji do obrony każdego centymetra terytorium sojuszniczego.
Nowe rozwiązania mają umożliwić szybsze wprowadzenie większej liczby wojsk do regionu o ograniczonej głębokości strategicznej. Zmiany te są elementem szerszych wysiłków NATO na rzecz wzmocnienia wschodniej flanki w obliczu agresywnej polityki Rosji. Sojusz szacuje, że Moskwa mogłaby być gotowa do ataku na dużą skalę na terytorium państw członkowskich już w 2029 roku, jeśli utrzyma obecne tempo zbrojeń.
Oświadczenie generała Donahue ma więc szczególne znaczenie, ponieważ pokazuje, że mimo planowanych zmian w rozmieszczeniu sił, Stany Zjednoczone pozostają zaangażowane w bezpieczeństwo Europy i są gotowe wspierać sojuszników w razie zagrożenia krajów bałtyckich.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!













