Maszyny trafiły do Ukrainy w ramach programu wsparcia finansowego Stanów Zjednoczonych, a ich głównym zadaniem nie jest prowadzenie walki, lecz wykonywanie najbardziej niebezpiecznych misji logistycznych - dostarczanie amunicji, żywności i wyposażenia na pierwszą linię oraz ewakuacja rannych żołnierzy.
Dopóki nowa technologia nie zostanie sprawdzona w realnych warunkach bojowych, nie da się ocenić, jak naprawdę będzie działać
Tam, gdzie człowiek staje się łatwym celem
Rosnąca liczba dronów obserwacyjnych i uderzeniowych sprawiła, że poruszanie się po polu walki jest dziś znacznie bardziej niebezpieczne niż jeszcze kilka lat temu. Każdy pojazd może zostać wykryty z powietrza i zaatakowany przez drony FPV, artylerię lub moździerze. To właśnie dlatego armie coraz częściej sięgają po bezzałogowe pojazdy lądowe, które mogą wykonywać część zadań bez narażania życia żołnierzy.
Trzy razy większy udźwig
Forterra wykorzystuje pojazdy Lancer zbudowane na bazie terenowych maszyn Polaris. W przeciwieństwie do wielu ukraińskich konstrukcji zasilanych akumulatorami, amerykańskie UGV mają napęd spalinowy i mogą przewozić nawet 750 kilogramów ładunku. To około trzykrotnie więcej niż większość obecnie wykorzystywanych ukraińskich robotów logistycznych.
Od momentu wdrożenia maszyny przejechały ponad 4 tysiące kilometrów, wykonały ponad 1100 misji, przetransportowały około 353 tony zaopatrzenia i uczestniczyły w 52 ewakuacjach rannych. Nie wszystkie przetrwały działania bojowe, część została zniszczona po ugrzęźnięciu w błocie lub innym trudnym terenie, gdzie stała się łatwym celem dla rosyjskich wojsk.
Wojna pokazuje ograniczenia autonomii
Doświadczenia z Ukrainy wskazują również, że w pełni autonomiczne systemy wciąż nie są gotowe do samodzielnego działania na współczesnym polu walki. Pojazdy potrafią samodzielnie poruszać się po wyznaczonej trasie i omijać przeszkody, jednak podczas misji bojowych najczęściej pozostają pod zdalną kontrolą operatorów. Obecne systemy nadal mają trudności z oceną dynamicznie zmieniającej się sytuacji, rozpoznawaniem zagrożeń i podejmowaniem właściwych decyzji bez udziału człowieka.
Forterra pracuje już nad nową generacją oprogramowania, które połączy klasyczne systemy autonomicznej jazdy z generatywną sztuczną inteligencją. Celem jest stworzenie pojazdów zdolnych do bardziej samodzielnego reagowania na sytuację na polu walki. Jednocześnie doświadczenia z Ukrainy pokazały producentowi, jak ważna jest odporność na zakłócenia elektroniczne, możliwość zdalnego aktualizowania oprogramowania oraz niezawodność sprzętu pracującego w ekstremalnych warunkach.
A co sądzą o nich sami Ukraińcy? Choć żołnierze wysoko oceniają możliwości amerykańskich robotów, wskazują również ich największą wadę. W przeciwieństwie do stosunkowo tanich dronów powietrznych autonomiczne pojazdy lądowe są znacznie droższe, a ich utrata na froncie oznacza poważne koszty.
Straty są nieuniknioną częścią tej wojny. Straciliśmy już kilka takich pojazdów. Potrzebujemy ich więcej, ale przede wszystkim muszą być tańsze












