Wielka katastrofa superbroni Władimira Putina. Awangard eksplodował
Rosyjska armia przeprowadziła nieudany test swojej superbroni, a mianowicie najnowszego hipersonicznego pocisku nuklearnego o nazwie Awangard, którym sam Władimir Putin straszył kraje europejskie i Stany Zjednoczone. Teraz stało się jasne, że ten pocisk jeszcze długo nie zostanie wdrożony do armii.

Eksperci militarni z Defence Express informują, że 28 listopada mieszkańcy zamkniętego miasta Jasny w obwodzie orenburskim byli świadkami katastrofy pocisku balistycznego Awangard. Rakieta zbiła się zaledwie kilkaset metrów nad ziemią, po czym utracono nad nią kontrolę i w spektakularny sposób eksplodowała w powietrzu. Chwilę później doszło do drugiej, znacznie większej detonacji niewykorzystanego paliwa, która utworzyła widoczną z dziesiątek kilometrów fioletowo-pomarańczową chmurę toksycznego dymu. To nic innego jak efekt spalania tetroksydu azotu, czyli paliwa stosowanego wyłącznie w rakietach na paliwo ciekłe, co jednoznacznie wyklucza użycie nowszego pocisku Sarmat, jak wskazują rosyjskie serwisy propagandowe.
Katastrofa najpotężniejszej broni Rosji. Awangard eksplodował w locie
Nagrania z telefonów komórkowych błyskawicznie obiegły sieć, a geolokalizacja potwierdziła miejsce zdarzenia tuż obok bazy 13. Dywizji Rakietowej (51.03656° N, 59.86499° E). Władze zapewniły, że nie doszło do skażenia radiacyjnego ani ofiar w ludziach, lecz zapach chemikaliów i słup dymu wywołały panikę wśród lokalnej ludności.
Jasny to jedna z kluczowych baz rosyjskich Strategicznych Wojsk Rakietowych, w której od 2019 roku trwa przezbrajanie na najnowocześniejszy kompleks hipersoniczny Awangard. Pod koniec 2024 roku dowódca RWSN gen. Siergiej Karakajew oficjalnie zameldował o zakończeniu procesu. Wówczas wszystkie wyrzutnie w formacji jasnieńskiej i dombarowskiej miały już przyjmować głowice manewrujące zdolne do lotu z prędkością ponad 20 Mach i omijania każdej istniejącej obrony przeciwrakietowej.
Ma najwyższe parametry taktyczno-techniczne i jest w stanie przezwyciężyć wszystkie nowoczesne środki obrony przeciwrakietowej. Nie ma odpowiednika na świecie i nie będzie miał jeszcze na długo po sobie - powiedział Władimir Putin
Eksperci sugerują, że najbardziej prawdopodobnym sprawcą katastrofy mógł być pocisk UR-100N UTTH (SS-19 Stiletto mod. 2) w wersji nośnika Awangarda. Według oficjalnych informacji, długość rakiety wynosi 24,3 m, średnica 2,5 m, masa startowa 105,6 t, zasięg do 11 000 km, a napęd bazuje na paliwie ciekłym UDMH + N₂O₄. Awangard przenosi jedną hipersoniczną głowicę szybującą o masie ok. 2 t i mocy 0,8-2 Mt, osiągającą w fazie końcowej prędkość Mach 20-27.
Incydent nad Orenburgiem to kolejna spektakularna wpadka rosyjskiego programu strategicznego w ciągu ostatnich lat. W obliczu sankcji i wyczerpania zapasów z epoki ZSRR, Moskwa polega na 40-letnich UR-100N, które mają udźwignąć najnowocześniejsze głowice. Katastrofa zaledwie kilkaset metrów od silosów obnaża głębokie problemy techniczne i organizacyjne triady nuklearnej Rosji. Dla Kremla fioletowa chmura nad Jasnym stała się toksycznym symbolem pęknięć w wizerunku "niepokonanego" supermocarstwa rakietowego.
Co ciekawe, Awangard to znacznie potężniejsza i bardziej niebezpieczna broń od ostatnio zaprezentowanego i użytego w boju rosyjskiego pocisku Oresznik. Przypominamy, że w połowie listopada zeszłego roku, Kreml zaatakował jednym takim pociskiem ukraińskie miasto Dniepr. Władimir Putin, podczas dorocznej konferencji prasowej, poinformował, że może iść o zakład, że żadna broń dostarczona do Ukrainy przez kraje NATO nie jest w stanie powstrzymać Oresznika.
Rosja ma gotową do boju również jeszcze potężniejszą broń, a mianowicie międzykontynentalne rakiety balistyczne RS-28 Sarmat, zwane też Szatanem II. To obecnie najpotężniejsza na świecie rosyjska broń hipersoniczna zdolna do przenoszenia jednocześnie 10-15 głowic jądrowych na ogromnym dystansie. Głowice są wystarczająco silne, aby zmieść z powierzchni ziemi obszary lądowe wielkości Francji lub amerykańskiego stanu Teksas. Obecnie żaden kraj nie ma jej odpowiednika.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 88 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










