Wielka morska improwizacja. Rosja zamyka swoje okręty w klatkach
Rosyjskie wojska zaczęły wprowadzać kolejne improwizowane środki ochrony swoich jednostek pływających. Najnowsze zdjęcia opublikowane w rosyjskich mediach społecznościowych wskazują, że okręty patrolowe projektu 22460 Ochotnik, należące do Straży Przybrzeżnej FSB, zostały wyposażone w siatki mające chronić je przed atakami dronów.

Chociaż eksperci wskazują na ich ograniczone możliwości, siatki antydronowe wyrastają na podstawowy środek ochrony rosyjskiego sprzętu przed ukraińskimi atakami. Moskwa najpierw stosowała je na czołgach i pojazdach opancerzonych, potem okopach i kluczowych dla logistyki odcinkach dróg, a niedawno trafiły także na okręty.
Rosja obawia się o swoje okręty
Dopiero co pisaliśmy, że Rosja rozpoczęła instalowanie takich konstrukcji nad swoimi najważniejszymi jednostkami morskimi, czyli okrętami podwodnymi przenoszącymi broń jądrową R-30 Buława (i to w bazie na Kamczatce w oddalonej od frontu o tysiące kilometrów), wcześniej podobne trafiły na mniejsze kutry przeciwdywersyjne projektu 21980 Graczonok, a teraz dowiadujemy się o kolejnych działaniach.
Siatki mają swoje wady, ale lepsze to niż nic
Tym razem chodzi o okręty patrolowe projektu 22460 Ochotnik, co biorąc pod uwagę wczorajszy ukraiński atak na okręt patrolowy projektu 10410, nie powinno być pewnie większym zaskoczeniem. Wyraźnie widać tu więc trend adaptacji rosyjskich sił morskich do zagrożeń wynikających z coraz powszechniejszego użycia bezzałogowych systemów uderzeniowych, zarówno powietrznych, jak i nawodnych.
Według przekazu strony rosyjskiej, a konkretniej rosyjskiego kanału telegramowego Two Majors, instalacja tego typu zabezpieczeń została sfinansowana ze środków publicznych, co może sugerować pilny i oddolny charakter działań. Co ciekawe, strona rosyjska w pełni zdaje sobie sprawę z faktu, że siatki - mające pełnić rolę fizycznej bariery, która może zakłócić lub zdetonować dron przed bezpośrednim kontaktem z kadłubem okrętu - nie są idealne, ale jak sugerują autorzy wpisu, "lepsze to niż nic".
Zewnętrzna detonacja ładunku odłamkowo-burzącego (co niestety zostało już sprawdzone na innym obiekcie), dzięki odsunięciu eksplozji choćby o kilka metrów, pozwala ochronić nadbudówkę i załogę. To rozwiązanie nie jest jednak panaceum. Nie zapewni ochrony przed wszystkimi typami uzbrojenia przeciwnika. Ale jeśli nie robi się nic - nie będzie żadnego efektu
Co potrafią okręty projektu 22460 Ochotnik?
Okręty projektu 22460 Ochotnik zostały zaprojektowane jako jednostki patrolowe do działań przybrzeżnych i ochrony granic morskich Federacji Rosyjskiej. Powstały w biurze konstrukcyjnym Ałmaz i od początku miały pełnić rolę stosunkowo lekkich, ale mobilnych platform do nadzoru akwenów. Jednostki te mają około 62 metrów długości i wyporność rzędu 700 ton. Mogą osiągać prędkość do 30 węzłów, a ich zasięg operacyjny wynosi około 3500 mil morskich.
Autonomiczność Ochotnika sięga 30 dni, co pozwala na długotrwałe patrole bez konieczności zawijania do portu. W standardowej konfiguracji uzbrojenie ogranicza się do sześciolufowego działka AK-630M kalibru 30 mm oraz broni strzeleckiej i ciężkich karabinów maszynowych. Choć istnieje możliwość doposażenia w dodatkowe systemy, okręty te nie należą do silnie uzbrojonych.
Jedną z cech charakterystycznych projektu jest jednak pokład przystosowany do operowania lekkim śmigłowcem Ka-226 lub bezzałogowcami - brak pełnowymiarowego hangaru ogranicza jednak możliwości ich stałego bazowania, co w praktyce zmniejsza elastyczność operacyjną.









