Wróg Chin pokazał potężny niszczyciel miotający rakietami Tomahawk
Japońskie Morskie Siły Samoobrony pokazały całemu światu swój najnowszy zmodernizowany niszczyciel rakietowy JS Chōkai (DDG-176), który teraz zyskał możliwość wystrzeliwania potężnych amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk. To zła informacja dla Chin, które planują atak na Tajwan.

Japońskie Morskie Siły Samoobrony odebrały zmodernizowany niszczyciel JS Chōkai, Jest to pierwszy okręt Kraju Kwitnącej Wiśni zdolny do wystrzeliwania pocisków Tomahawk. Na jednostce zakończyły się już prace modernizacyjne, które odbywały się w stoczni marynarki USA w San Diego. Okręt jeszcze nie zawitał do macierzystego portu, bo ma przejść testy, ale po ich zakończeniu pojawi się na japońskiej Okinawie.
Nowe możliwości okrętu znacząco wzmacniają japońskie zdolności uderzeniowe na dużych odległościach. Nie jest tu tajemnicą, że to bardzo zła wiadomość dla Chin, które planują atak na Tajwan. Japonia, USA i Filipiny zawarły jakiś czas temu porozumienie, w myśl którego jeśli Pekin uderzy na Tajpej, to te kraje w sojuszu pomogą Tajwanowi w obronie.
Japonia pokazała niszczyciel miotający rakietami Tomahawk
Wracają jednak do tematu, niszczyciel klasy Kongo, bazujący w Sasebo, przeszedł kompleksową modernizację systemów uzbrojenia, elektroniki oraz szkolenia załogi, prowadzoną przy wsparciu US Navy. JS Chōkai opuścił Japonię we wrześniu 2025 roku, a od października w Kalifornii instalowano niezbędny sprzęt i oprogramowanie do obsługi pocisków Tomahawk w istniejących wyrzutniach pionowego startu Mk 41 (VLS). Dowódca zespołu eskortowego JMSDF, wiceadmirał Yoshihiro Goka, potwierdził, że okręt osiągnął stan gotowości do bezpiecznego i skutecznego użycia nowej broni.
Pociski Tomahawk (BGM-109) to broń o zasięgu ponad 1600 km, zdolna do precyzyjnych uderzeń na cele lądowe, w tym umocnione stanowiska dowodzenia, bazy rakietowe czy instalacje wojskowe. Dla Japonii, która tradycyjnie ograniczała się do zdolności czysto defensywnych, wprowadzenie Tomahawków oznacza istotny krok w kierunku tzw. zdolności kontruderzeniowych, czyli możliwości atakowania celów poza własnym terytorium w przypadku zagrożenia.
Tokio planuje mieć całą flotę okrętów z Tomahawkami
To pierwszy japoński okręt z takim wyposażeniem. Tokio planuje, że w najbliższych latach podobną modernizację przejdą pozostałe niszczyciele klasy Kongo oraz nowe jednostki wyposażone w system Aegis. Japonia zamierza pozyskać do 400 pocisków Tomahawk do roku 2027, jako uzupełnienie własnych programów rozwoju pocisków dalekiego zasięgu.
Zmodernizowany Chōkai przeprowadzi jeszcze testy bojowe z pociskami Tomahawk latem na amerykańskich poligonach morskich, po czym wróci do Japonii we wrześniu bieżącego roku i wejdzie do regularnej służby. Decyzja o uzbrojeniu japońskich niszczycieli w Tomahawki jest elementem szerszej strategii wzmocnienia odstraszania w obliczu rosnącej aktywności militarnej Chin i Korei Północnej w regionie Indo-Pacyfiku.
Modernizacja odbywa się w ścisłej współpracy z USA i stanowi kolejny dowód na pogłębianie sojuszu japońsko-amerykańskiego w dziedzinie obronności. Według przedstawicieli japońskiego Ministerstwa Obrony, zdolność do uderzeń na duże odległości ma kluczowe znaczenie dla obrony i kontruderzeń z dystansu, pozwalających neutralizować zagrożenia zanim dotrą one w pobliże Wysp Japońskich.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!









