Okazuje się, że rosyjska armia od początku wybuchu wojny zajęła 20 proc. terytorium Ukrainy. Co najciekawsze, od listopada 2022 roku do dziś jest to tylko 1 proc. Ukrainy, a mianowicie 5842 kilometrów kwadratowych. To niesamowicie mało. Eksperci z DeepState tłumaczą, że największe zdobycze Kreml miał w pierwszych miesiącach wojny, a dalej armii szło jak po grudach. I taka sytuacja panuje do dziś.
Tymczasem brytyjski wywiad podaje, że Rosjanie w maju i czerwcu bieżącego roku zajęli znacznie więcej terenów Ukrainy, niż miało to miejsce np. w poprzednim roku. W czerwcu armia Władimira Putina miała zająć obszar ok. 550-600 kilometrów kwadratowych Ukrainy. W maju było to 350-400 kilometrów kwadratowych. Oznacza to, że nawet jeśli Rosja będzie zajmować ok. 500 kilometrów kwadratowych ukraińskiej ziemi w każdym kolejnym miesiącu, to i tak zawładnięcie całą powierzchnią kraju zajmie w tym tempie co najmniej 70 lat.
Kiedy rosyjska armia dotrze do granicy z Polską?
Pojawiają się też głosy samych Ukraińców, którzy uważają, że patrząc na coraz mniejsze zasoby ludzkie i sprzętowe Rosji, dojście armii do granic z Polską może realnie zająć nawet 230 lat, co byłoby okupione 110 milionami ofiar. Co ciekawe, w ostatnich miesiącach, Rosjanie podbijali głównie małe wsie i średnie miejscowości. Nie było mowy o dużych miastach pokroju np. Pokrowska. Takie zdobycze terytorialne nie mają większej wartości.
Eksperci podali, że tak naprawdę na każdy metr kwadratowy Ukrainy ginie obecnie jeden rosyjski żołnierz. To tragedia. Sytuacja taka pokazuje dobitnie, jak słaba jest rosyjska armia, pomimo niebagatelnego wsparcia ze strony Iranu, Korei Północnej czy Chin. Wojna w Ukrainie trwa już ponad trzy lata. Przez ten czas zarówno Ukraina, jak i Rosja odnosiły zwycięskie bitwy oraz ponosiły dotkliwe straty.
Rosja kontroluje mniej terenów, niż w 2022 roku
Przebieg wojny był bardzo burzliwy. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, że Ukraina w trakcie inwazji odzyskała sporą część swojego terytorium. W sieci często wyśmiewano ten fakt, sugerując, że jak to możliwe, iż Rosjanie walczą i idą naprzód, a pomimo tego, jakby się cofali. Warto tutaj podkreślić, że w czerwcu 2022 roku, czyli niespełna cztery miesiące po agresji Moskwy, Rosjanie kontrolowali 27 proc. terytorium kraju naszego sąsiada.
Jednak już na początku 2023 roku ten obszar gwałtownie się zmniejszył. I pomimo zajęcia przez Rosjan w kolejnych miesiącach wojny słynnych miast takich jak: Bachmut czy Awdijiwka, obecnie Władimir Putin ma pod swoim władaniem 20 proc. terenów Ukrainy, czyli aż 7 proc. mniej, niż w szczytowym momencie inwazji. W początkowej fazie konfliktu, w pierwszych tygodniach wojny, wojska rosyjskie zbliżyły się do przedmieść Kijowa, przekroczyły rzekę Dniepr i opanowały niemal cały obwód chersoński, w tym jego stolicę - Chersoń.
Rosjanie zajmują tylko małe miasteczka
Mimo tych sukcesów, armia Władimira Putina napotkała poważne problemy z logistyką i zaopatrzeniem na zajętym terenie, co ostatecznie zmusiło dowództwo do podjęcia decyzji o odwrocie za Dniepr i fortyfikacji jego brzegów. Analogiczna dynamika miała miejsce w obwodach donieckim i charkowskim, gdzie we wrześniu 2022 roku Rosjanie zostali odepchnięci spod Charkowa aż do granicy z obwodem ługańskim.
Można powiedzieć, że od dwóch lat siły Kremla nieustannie szturmują i odbijają w walce te same miejscowości, które kontrolowały już w pierwszym roku wojny. Pomimo mobilizacji ogromnych zasobów ludzkich i materiałowych, Władimirowi Putinowi nie udało się do tej pory utrzymać pod kontrolą tak rozległych obszarów Ukrainy, jak to miało miejsce latem 2022 roku. Co więcej, w międzyczasie Rosja utraciła znaczną część własnego terytorium w obwodzie kurskim, co było bezpośrednim rezultatem ukraińskiej kontrofensywy rozpoczętej w sierpniu 2024 roku.
Mogło zginąć lub zostać rannych blisko milion Rosjan
Ani ukraińskie, ani rosyjskie dowództwo nie ujawnia oficjalnych, wiarygodnych liczb dotyczących strat osobowych. Niemniej jednak, co pewien czas pojawiają się nieoficjalne doniesienia pochodzące od źródeł zbliżonych do obu stron konfliktu, a także analizy przygotowane przez ekspertów wojskowych. Siły Zbrojne Ukrainy szacują, że po stronie rosyjskiej zginęło lub zostało rannych ponad milion żołnierzy. Chociaż te liczby nie są w pełni dokładne, to w przybliżeniu oddają skalę zniszczeń na froncie.
Według najnowszych danych opublikowanych przez Instytut Studiów nad Wojną (ISW), uznawany za jedno z najbardziej rzetelnych źródeł, w ciągu trzech lat wojny po stronie rosyjskiej zginęło ok. 250 tysięcy żołnierzy, a 700 tysięcy odniosło rany, z czego około 400 tysięcy jest trwale niezdolnych do służby. Łącznie daje to ponad 950 tysięcy zabitych lub rannych. Jak wspomniano wcześniej, ukraińskie szacunki zbliżają się do miliona, co podkreśla ogromną skalę ludzkich kosztów tego konfliktu.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 88 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!












