Marshall Shepard jest wiceprezesem ds. programów klientowskich w firmie Lockheed Martin (Vice President of Customer Programmes). Odpowiada za dostarczanie rozwiązań dostosowanych do konkretnych wymagań klientów programu F-35. Posiada ponad 20-letnie doświadczenie w przemyśle lotniczym w zakresie konserwacji samolotów i systemów wsparcia cyklu życia, a do programu F-35 dołączył w 2002 roku.
Spis treści:
- F-35 to myśliwiec 5. generacji. Jakie będzie miał znaczenie dla Polski?
- Współpraca z państwami na całym świecie. Jak wygląda utrzymanie F-35?
- Konkurencja z innymi myśliwcami i dalsza kooperacja z Lockheed Martin
- Szanse dla polskiego przemysłu
F-35 to myśliwiec 5. generacji. Jakie będzie miał znaczenie dla Polski?
Marcin Jabłoński: Myślę, że na początek warto poświęcić chwilę samemu F-35. Co polskie siły zbrojne zyskują dzięki wybraniu i wdrożeniu tego myśliwca?
Marshall Shepard: Jeśli przyjrzymy się samolotowi F-35, jego niezrównaną zaletą jest zapewnienie odstraszania poprzez interoperacyjność - czyli zwielokrotnienie siły dzięki współpracy systemów. Dzięki interoperacyjności z innymi samolotami F-35 w regionie, a także z innymi platformami, takimi jak F-16, polskie F-35 wzmocnią ten efekt odstraszania. Zwłaszcza że do 2030 roku w Europie będzie około 700 samolotów F-35, należących do Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych oraz sił powietrznych wielu krajów europejskich. Polska nie tylko zyska tę zdolność, ale także pomoże ją kształtować.
F-35 określany jest mianem "myśliwca 5. generacji". Przedstawia się to jako rewolucyjna jakość, wyróżniająca go na tle innych myśliwców. Gdyby miał Pan wybrać jedną wyjątkową zdolność lub cechę F-35, która najbardziej go wyróżnia na tle wszystkich samolotów wojskowych, to co by to było?
Dla mnie największym gamechangerem jaki daje F-35 jest fuzja sensorów. Piloci, z którymi rozmawiałem, nieustannie powtarzają, że w starszych samolotach bojowych czwartej generacji (np. F-16 - przyp. red.) są nieustannie zasypywani informacjami z różnych systemów. Muszą na tej podstawie samodzielnie zrekonstruować obraz sytuacji, przeanalizować, co się dzieje i ustalić, co robić dalej. Fuzja sensorów w kokpicie F-35 pozwala na gromadzenie informacji ze wszystkich źródeł i przedstawianie ich w przejrzysty sposób. Dzięki temu pilot nie musi poświęcać czasu na analizę danych, ale może je natychmiast wykorzystać, skupiając się na przykład na taktyce. Daje to pilotom F-35 przewagę nad wrogiem, ponieważ nie muszą oni tracić czasu i energii na przetwarzanie danych w głowie.

Współpraca z państwami na całym świecie. Jak wygląda utrzymanie F-35?
Polscy wojskowi zdradzili, że nasze F-35 już są włączone do systemu ALIS/ODIN. Czym dokładniej jest ALIS/ODIN i jakie ma znaczenie dla naszej armii?
To cyfrowa platforma zarządzania odpowiedzialna za wsparcie logistyczne i serwisowe myśliwców F-35. Zarządzanie dostawami części, sprawdzanie stanu podzespołów czy uzyskiwanie wsparcia technicznego - wszystkim tym zajmuje się system ALIS/ODIN.
Dzięki ALIS/ODIN polskie siły zbrojne zyskują dostęp do globalnej sieci zaopatrzeniowej i bezpieczeństwa. Jeśli osoba odpowiedzialna za konserwację myśliwców F-35 w polskiej armii potrzebuje konkretnej części, może automatycznie złożyć takie zapytanie za pośrednictwem systemu i zatwierdzić dostawę. Wszystkie ośrodki techniczne są podłączone do ALIS/ODIN, co w praktyce zapewnia dostęp do każdej części na świecie.
Czyli ALIS/ODIN to trochę taka tablica ogłoszeniowa, dzięki której łatwiej m.in. pozyskiwać części. I jeśli dobrze rozumiem, przy interoperacyjności F-35 można się nimi wymieniać. Na przykład, jeśli polscy technicy potrzebują czegoś do silnika i widzą, że jest to w jakiejś jednostce F-35 w Rumunii (jeśli je oficjalnie kupią), to mogą poprosić o nią i vice versa?
Oczywiście. To właśnie ciekawe, że często mówiąc o interoperacyjności F-35, zazwyczaj ma się na myśli współpracę pilotów i systemów bojowych. Jednak to przekłada się też na utrzymanie gotowości samolotów przez dekady. Części do F-35 i jego utrzymanie techniczne są ustandaryzowane, więc można się wymieniać doświadczeniami. Mieliśmy już sytuacje, gdy technicy i osoby odpowiedzialne za te samoloty w siłach jednego państwa serwisowali F-35 innego użytkownika.
Z mojego punktu widzenia, jako osoby z ponad 20-letnim doświadczeniem pracy w obszarze zapewnienia wsparcia samolotów, takie możliwości platformy są naprawdę niesamowite. F-35 generacyjnie wyprzedza inne myśliwce nie tylko zdolnościami bojowymi, ale i całym systemem globalnego utrzymania. Systemy informacyjne dla symulatorów czy monitoring zużycia elementów, to wszystko tworzy system wsparcia na całym świecie, który jest tak samo zaawansowany jak stealth czy fuzja sensorów w F-35.
Konkurencja z innymi myśliwcami i dalsza kooperacja z Lockheed Martin
Polski generał Wiesław Kukuła, stwierdził, że w ramach procesu modernizacji polskiej armii nasz Sztab Generalny interesują wyłącznie samoloty piątej generacji lub nowsze. Później też Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiedziało, że planowany jest zakup kolejnych myśliwców F-35. Czy Pana zdaniem F-35 ma potencjalną konkurencję wśród samolotów piątej generacji na rynku zachodnim?
Nie jednoznacznie wypowiadać się na temat konkurencyjności innych platform wobec F-35. Mogę powołać się na moje rozmowy z naszymi klientami na temat wpływu, jaki ten myśliwiec ma na zwiększenie bezpieczeństwa państw i regionów na świecie. Z tych rozmów wyłania się obraz, gdzie żadna inna platforma nie ma takiego wpływu na poprawę obronności.
F-35 jest rozgrywającym, który dzięki wymianie informacji usprawnia wszystkie sojusznicze systemy dookoła siebie. Łącząc to ze stealth czy fuzją sensorów, o której tu rozmawialiśmy, jestem przekonany, że nie ma na ten moment drugiej takiej platformy, która może zapewnić tyle zdolności w tak skuteczny sposób.
Pojawiają się doniesienia, że przy wprowadzeniu F-35 do naszych sił powietrznych prawdopodobnie pojawią się wyzwania i problemy, jak ma to miejsce w przypadku integracji każdego nowego sprzętu wojskowego. Czy współpraca między polskimi siłami zbrojnymi a firmą Lockheed Martin będzie nadal zapewniać jak najlepsze wdrożenie samolotów F-35?
Oczywiście. Lockheed Martin i Polska mają 30-letnią historię świetnej kooperacji. Przykładem może być współpraca przy polskich F-16 czy przy produkcji śmigłowców Black Hawk w zakładach PZL Mielec. I myślę, że to przejdzie także na F-35.
Rozmawialiśmy o systemie zapewnienia wsparcia, który według mnie ma bardzo duży potencjał dla polskich usługodawców i przemysłu. Przy wymogu zaopatrzenia i utrzymania F-35 w całej Europie będziemy poszukiwać kolejnych partnerów. I można tu zwrócić uwagę na wspomniane zakłady PZL Mielec, które już są świetnym dostawcą i nasza współpraca przynosi bardzo dobre efekty. Uważam, że tę współpracę można jeszcze rozszerzyć dzięki F-35.

Szanse dla polskiego przemysłu
Jak już mówimy o przemyśle, to jakie dokładnie mogą być korzyści przemysłowe z wdrożenia F-35 przez Polskę?
Są możliwości ustrukturyzowania udziału przemysłu, na przykład przy obsłudze technicznej F-35, wykorzystując te same zespoły, które obecnie zajmują się śmigłowcami Black Hawk w PZL Mielec. Zespoły te mogą potencjalnie zapewnić zdolności przemysłowe dla innych platform. W momencie gdy Polska będzie już dłużej użytkować swoje F-35, naturalnie pojawi się więcej opcji przemysłowych czy to w kwestii systemów ALIS/ODIN czy serwisowania. Co z tego mogłaby Polska wykorzystać, zależy od niej.
Czyli jest możliwość ustanowienia bazy MRO (Maintenance, Repair, and Operations) F-35 w Polsce?
Oczywiście. Naturalnie pierwszym krokiem ku temu byłaby praca międzyrządowa przez F-35 Joint Program Office (biuro administracyjne zajmujące się zarządzeniem programu cyklu życia wszystkich myśliwców F-35 na świecie - przypis red.). Robiło to już wiele państw, które uruchamiały swoje własne magazyny naprawcze. Zawsze wtedy pojawia się dużo szans dla krajowego przemysłu.










