Zatopieni razem z "piekielnym statkiem". Rozpoczynają poszukiwania jeńców
Ponad 80 lat po jednej z najbardziej tragicznych katastrof morskich II wojny światowej Stany Zjednoczone rozpoczęły operację wydobycia szczątków jeńców wojennych z wraku japońskiego statku transportowego Oryoku Maru. Jednostka została zatopiona w grudniu 1944 roku w zatoce Subic Bay na Filipinach podczas nalotów amerykańskiego lotnictwa - według szacunków we wraku wciąż może znajdować się nawet 250 amerykańskich jeńców wojennych.

Operację prowadzi agencja Defense POW/MIA Accounting Agency (DPAA), która specjalizuje się w poszukiwaniu i identyfikacji zaginionych żołnierzy z dawnych konfliktów. Odbywa się ona we współpracy z rządem Filipin i może potrwać nawet kilka lat, bo jest określana jako jedna z największych i najbardziej złożonych operacji wydobywania szczątków z dna morskiego w historii agencji. Pierwszy etap rozpoczął się w lutym, w działaniach bierze udział 15 wyspecjalizowanych nurków pracujących z pokładu statku ratowniczego USNS Salvor należącego do Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych.
Jedna z największych operacji poszukiwawczych Pentagonu
Jeśli w ramach misji nurkowie zidentyfikują ludzkie szczątki, zostaną one przewiezione do laboratorium DPAA w Honolulu na Hawajach, gdzie zajmą się nimi antropolodzy sądowi i specjaliści od identyfikacji DNA. Jak podkreślają przedstawiciele agencji, ustalenie losu zaginionych żołnierzy pozostaje w Stanach Zjednoczonych sprawą o znaczeniu narodowym. Operacja nie będzie jednak łatwa, bo choć wrak spoczywa stosunkowo płytko, tj. na głębokości około 27 m, został częściowo wysadzony po wojnie, aby nie stanowił zagrożenia dla żeglugi. Dodatkowo widoczność pod wodą utrudniają osady nanoszone przez pobliskie rzeki, co znacząco komplikuje prace nurków.
Oryoku Maru - luksusowy liniowiec zamieniony w więzienie
Oryoku Maru powstał w latach 30. ubiegłego wieku jako luksusowy statek pasażerski kursujący między Japonią a portami zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Po wybuchu wojny został jednak przejęty przez japońską marynarkę i wykorzystywany jako transportowiec wojskowy oraz statek przewożący alianckich jeńców wojennych do pracy przymusowej w Japonii.
13 grudnia 1944 roku jednostka opuściła Manilę, skąd regularnie przewożono amerykańskich jeńców wziętych do niewoli podczas kampanii filipińskiej, z ponad 1600 jeńcami na pokładzie, głównie wspomnianymi Amerykanami, ale także Brytyjczykami, Holendrami, Czechami i Norwegami. Statek nie został jednak oznaczony jako transportujący jeńców wojennych, przez co alianckie lotnictwo nie miało świadomości, kogo przewozi.
W efekcie po wykryciu go 14 grudnia przez samoloty startujące z lotniskowców USS Hornet oraz USS Cabot, statek był w kolejnych dniach atakowany z powietrza aż 17 razy. Podczas bombardowania japońscy strażnicy otwierali ogień do jeńców próbujących wydostać się z ładowni i ratować życie, wielu więźniów utonęło, próbując dopłynąć do brzegu, a inni zostali zastrzeleni na plaży.
Tragiczna historia "piekielnych statków"
Z ponad 1600 jeńców tylko ok. 1290 przeżyło zatonięcie statku, a ci, którzy ocaleli, zostali później przewiezieni na inne statki transportowe i wysłani w dalszą drogę do obozów pracy w Japonii. Ostatecznie jedynie 403 z nich doczekało końca wojny.
Oryoku Maru był tylko jednym z tzw. piekielnych statków, na których Japonia transportowała alianckich jeńców w ekstremalnych warunkach. Według danych amerykańskiej marynarki wojennej około 134 takich jednostek przewiozło podczas wojny ponad 126 tys. jeńców.
Tysiące z nich zginęło z powodu chorób, głodu i przemocy strażników, a kolejne dziesiątki tysięcy straciły życie, gdy nieoznakowane statki zostały zatopione przez alianckie lotnictwo nieświadome ich ładunku. Rozpoczęta właśnie operacja w Subic Bay ma przywrócić pamięć o jednej z tych tragedii i po ponad 80 latach spróbować odnaleźć żołnierzy, którzy nigdy nie wrócili do domu.










