Rosjanie ćwiczą z pociskami RS-24 Jars
Rosyjskie państwowe media pokazały ćwiczenia Strategicznych Sił Rakietowych na Syberii, gdzie wykorzystano mobilne wyrzutnie pocisków RS-24 Jars. Szkolenia obejmowały manewry nocne, szybkie przemieszczanie się między pozycjami polowymi, rozproszenie batalionów rakietowych oraz wykorzystanie dronów do zabezpieczania terenów rozmieszczenia. Co ciekawe w tym samym momencie w kilku miejscach w Rosji przeprowadzono ćwiczenia z wykorzystania pocisków RS-24 Jars do wystrzeliwania z silosów rakietowych.
Ćwiczenia te pokazują, że Rosjanie starają się zachować zdolności do ochrony swoich mobilnych wyrzutni rakietowych i przeprowadzenia odwetu nuklearnego w ewentualnym konflikcie z USA i NATO.
RS-24 to strategiczny pocisk klasy ICBM (międzykontynentalny pocisk balistyczny), wdrożony do służby w rosyjskich Strategicznych Siłach Rakietowych na początku zeszłej dekady. Stanowi odpowiednik pocisku Topol-M, jednak zmodyfikowany do przenoszenia ładunków MIRV, czyli kilku głowic nuklearnych.
RS-24 Jars. Pocisk z którego powstał Oriesznik?
Publicznie wiadomo, że RS-24 Jars jako napęd wykorzystuje trzystopniową rakietę na paliwo stałe. Jego zasięg szacowany jest na 10500-12000 kilometrów. Broń ta jest jednym z asów rosyjskiego arsenału nuklearnego, którym Władimir Putin regularnie grozi państwom Zachodu.
RS-24 może przenosić do trzech MIRV (Multiple independently targetable reentry vehicle), czyli ładunków z kilkoma głowicami nuklearnymi, z których każdy może uderzyć w inny cel. Jars ma przenosić do trzech MIRV, z których każdy ma głowicę o sile 200 kiloton.
Wielu ekspertów zajmujących się analizą rosyjskiego arsenału nuklearnego jest przekonanych, że od RS-24 Jars wywodzi się sławny już pocisk Oriesznik - użyty po raz pierwszy podczas wojny w Ukrainie. Po bojowym debiucie Oriesznika Pentagon zdradził, że sam pocisk był tak naprawdę pochodną wcześniej projektowanych pocisków RS-26 Rubież, które to wywodzą się właśnie od RS-24 Jars. Sam Oriesznik obecnie stanowi jedną z głównych broni propagandowych Kremla.
Co ciekawe przywódca Białorusi Aleksandr Łukaszenka zdradził właśnie, że Oriesznik został rozmieszczony na terenie jego kraju, co na łamach Interii GeekWeek opisał Filip Mielczarek.










