Zełenski ogłosił, że Rosja chce zaatakować Ukrainę z terenu Białorusi
Władze Ukrainy alarmują, że prace budowlane i powstawanie infrastruktury wojskowej przy granicy z Białorusią mogą być elementem rosyjskich przygotowań do otwarcia drugiego frontu wojny. Zdaniem ekspertów działania te mają na celu odciągnięcie sił ukraińskich z wschodniego frontu i stworzenie zagrożenia dla Kijowa.

W skrócie
- Wołodymyr Zełenski poinformował o intensywnych pracach budowlanych na przygranicznych obszarach Białorusi, obejmujących budowę dróg i pozycji artyleryjskich.
- Obawy dotyczą możliwości powtórzenia ataku na Ukrainę z kierunku Białorusi, zwłaszcza na obszarach na północ od Kijowa, które są już silnie ufortyfikowane.
- Brak jest potwierdzonych informacji o masowym przemieszczaniu wojsk rosyjskich na Białoruś, ale nowa infrastruktura przy granicy powoduje napięcie i jest monitorowana przez Ukrainę oraz jej sojuszników.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ukraiński wywiad informuje, że od jakiegoś czasu w przygranicznych obszarach Białorusi trwają intensywne prace budowlane, skierowane w stronę terytorium Ukrainy. Obserwowane są nie tylko budowy nowych dróg, ale także przygotowywanie pozycji artyleryjskich. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ocenił te działania jako kolejny dowód na to, że Rosja próbuje ponownie wciągnąć Białoruś w swoją agresywną wojnę przeciwko Ukrainie.
"Uważamy, że Rosja ponownie próbuje wciągnąć Białoruś w swoją wojnę" - napisał Zełenski, komentując doniesienia ukraińskiego wywiadu i obserwacje na granicy. Eksperci i ukraińskie służby zwracają uwagę, że tego typu infrastruktura (drogi i stanowiska ogniowe) może służyć do szybkiego przerzutu dużych sił i sprzętu na granicę.
Rosja chce zaatakować Ukrainę z terenu Białorusi
Szczególne obawy budzi możliwość powtórzenia scenariusza z lutego 2022 roku, gdy rosyjskie wojska zaatakowały Ukrainę właśnie z terytorium Białorusi. Wówczas rosyjska armia, przechodząc przez strefę Czarnobyla, próbowała zająć stolicę Ukrainy. Teraz pojawiły się obawy, że armia Moskwy i Mińska wspólnie będą próbowały przedrzeć się przez granicę na terenach rozciągających się na zachód od Czarnobyla, a następnie ruszyć na Kijów.
Nie będzie to łatwe zadanie, ponieważ tereny na północ od Kijowa (obwody kijowski i czernihowski) są obecnie już dość mocno ufortyfikowane. Ukraina od kilku lat systematycznie wzmacnia fortyfikacje, buduje linie obronne, rowy przeciwczołgowe i pozycje ogniowe na całej długości granicy z Białorusią (ponad 1000 km). Mimo to kierunek północny pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych.
Rosja chce osłabić wschodni front i wyprowadzić ofensywę
Białoruś od początku pełnoskalowej inwazji służy Rosji jako zaplecze logistyczne i terytorialne. W 2022 roku to właśnie z białoruskich poligonów i lotnisk startowały rosyjskie kolumny pancerne oraz rakiety. Obecnie, przy jednoczesnym wzmacnianiu obrony przez Ukrainę, nowe drogi i stanowiska artyleryjskie po stronie białoruskiej mogą być elementem przygotowań do ewentualnego otwarcia "drugiego frontu" lub stworzenia stałego zagrożenia, które wymusi na armii przerzucenie dużych oddziałów wojsk na północ, co doprowadzi do osłabienia frontu wschodniego.
Ukraińscy eksperci uważają, że taka sytuacja pozwoli rosyjskiej armii wyprowadzić ofensywę i zająć cały obszar Donbasu. Właśnie pojawiły się również informacje, że Kreml chce zrealizować taki scenariusz do września bieżącego roku. Ukraińskie władze podkreślają, że monitorują sytuację na bieżąco i kontynuują prace fortyfikacyjne, aby uniemożliwić powtórkę z 2022 roku.
Na razie nie ma potwierdzonych informacji o masowym przemieszczaniu wojsk rosyjskich na terytorium Białorusi, ale infrastruktura powstająca przy granicy budzi uzasadniony niepokój. Sytuacja na granicy ukraińsko-białoruskiej pozostaje napięta i jest uważnie śledzona zarówno przez Kijów, jak i jego zachodnich sojuszników, w tym NATO.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!









