Chińska broń w rękach Ukraińców. Do sieci trafiły nowe zdjęcia
Chiny oficjalnie w żaden sposób nie angażują się w trwającą wojnę na Ukrainie. Niemniej na tamtejszy front już trafiła znaczna liczba chińskich systemów uzbrojenia jak karabiny czy nawet niewielkie pojazdy. W znacznej większości są one wykorzystywane przez rosyjskie siły zbrojne.
Ciekawsze są jednak przykłady chińskiej broni w rękach Ukraińców. Obecnie najdziwniejszym przypadkiem są ręczne zestawy przeciwlotnicze FN-6 oraz FN-16. Dowody na posiadanie ich przez Ukraińców pojawiły się w zeszłym roku. Kilka dni temu jej wykorzystanie pokazała ukraińska 160. Samodzielna Brygada Zmechanizowana. Na ten moment wiadomo, że obok niej z chińskich wyrzutni korzysta 143. Samodzielna Brygada Zmechanizowana.
FN-16 to ręczny zestaw przeciwlotniczy, składający się z wyrzutni i pocisku. To system "odpal i zapomnij", który wykorzystuje głowicę naprowadzającą na podczerwień i w ultrafiolecie. Po odpaleniu pocisk jest naprowadzany za pomocą proporcjonalnej nawigacji na optymalny punkt trafienia. Jego maksymalny zasięg wynosi 6 km, a maksymalna wysokość 4 km. FN-16 wykorzystuje głowicę odłamkowo-burzącą.
Jak Ukraińcy zdobyli chińskie wyrzutnie?
To pytanie pojawia się naturalnie, niemniej nie ma na nie bezpośredniej odpowiedzi. Można by było założyć, że to sprzęt przechwycony od Rosjan. Niemniej do tej pory nie było publicznych informacji, jakoby Rosjanie używali chińskich wyrzutni FN-6 i FN-16. Na dodatek nie tłumaczyłoby to, jak w ogóle znalazły się na Ukrainie.
Na ten moment najbardziej prawdopodobną teorią jest, że chińskie FN-16 i FN-6 mogły trafić w ręce Ukraińców po przechwyceniu ich na Bliskim Wschodzie. Te wyrzutnie były wykorzystane m.in. podczas Wojny domowej w Syrii. W jakiś sposób mogły zostać przechwycone przez któreś z państw tamtego regionu czy np. USA, które trzymały je w magazynach, a teraz przekazały je Ukrainie. Inną opcją są też możliwe przechwycenia nielegalnego transportu broni na całym świecie. Wiadomo, że Amerykanie zaopatrywali Ukraińców w broń, która wcześniej została przechwycona w nielegalnym transporcie np. do Iranu. Nie można też wykluczyć, że Ukraińcy sami zakupili FN-6 i FN-16 na czarnym rynku.
Tak naprawdę na ten moment tajemnica skąd chińskie pociski i wyrzutnie znalazły się w rękach Ukraińców, pozostaje nierozwiązana. Stanowi przypomnienie, że przepływ broni na front za naszą granicą nie opiera się tylko otwartych transakcjach i dotacji rządów i firm zbrojeniowych.










