Zrobili dron z pocisku moździerzowego. Teraz produkują go tysiącami
UB60D to jeden z najbardziej charakterystycznych przykładów tego, jak szybko Ukraina wyciąga wnioski z pola walki. Ten dron FPV został po raz pierwszy zaprezentowany w zeszłym roku, a dziś jest już produkowany seryjnie. Co ważne, trafia do wojska jako kompletna amunicja krążąca z fabrycznie zamontowaną głowicą bojową, a producent ogłasza gotowość do zwiększenia produkcji do 60 tys. jednostek miesięcznie.

Jak ujawnił prezes Ukrainian Armor, Władysław Belbas, firma jest obecnie w stanie wytwarzać 80 pełnych systemów UB60D miesięcznie. Każdy system składa się z 250 dronów, co daje nawet 20 tys. gotowych do użycia dronów na miesiąc. Przy większym zapotrzebowaniu moce produkcyjne mogą wzrosnąć dwu‑ lub trzykrotnie, czyli do poziomu nawet 60 tys. dronów miesięcznie.
Jednorazowa broń przyszłości
Cena jednego systemu UB60D wynosi od 5,8 do 6,2 mln hrywien (ok. 516 267 zł), w zależności od konfiguracji. W praktyce oznacza to koszt rzędu 1800 zł za jeden dron z głowicą bojową. To pokazuje, dlaczego FPV stały się jednym z kluczowych narzędzi współczesnego pola walki - są relatywnie tanie, a przy tym śmiertelnie skuteczne.
Ukrainian Armor nie zamierza też poprzestawać na wersji z głowicą 60 mm i w testach znajduje się już dron FPV z głowicą opartą na pocisku moździerzowym 82 mm, a równolegle rozwijana jest jeszcze potężniejsza wersja z 120‑mm ładunkiem. Firma liczy na zakończenie procesu certyfikacji nowych wariantów jeszcze przed końcem stycznia.
Od testów bojowych do seryjnej produkcji
Pierwsze testy bojowe UB60D odbyły się w styczniu ubiegłego roku, a latem system został oficjalnie dopuszczony do użytku w Siłach Zbrojnych Ukrainy. Produkcja seryjna ruszyła niemal natychmiast po certyfikacji, co dobrze pokazuje tempo, w jakim ukraiński przemysł zbrojeniowy potrafi reagować na potrzeby frontu.
Co ciekawe, UB60D wzbudził też zainteresowanie naszych sił zbrojnych i razem z bezzałogowym pojazdem lądowym Protektor były prezentowane podczas ćwiczeń Wojsk Obrony Terytorialnej. To sygnał, że rozwiązania opracowane w realiach wojny mogą wkrótce trafić także do polskiej armii i arsenałów innych państw NATO.










