W poniedziałek zwolniono za kaucją byłego więźnia Douglasa Stewarta Cartera, który spędził w celi śmierci dziesiątki lat za zabójstwo z 1985 roku. Prokuratorzy z hrabstwa Utah rozważają ponowne przeprowadzenie procesu w związku z nowymi dowodami DNA, niepotwierdzającymi obecności Cartera na miejscu zbrodni, za którą postawiono mu zarzuty. Mężczyzna odjechał spod więzienia przed godz. 20 z uśmiechem i częściowo zakrytą twarzą. Rozprawa, na której prawnik i prokurator omawiali szczegóły kaucji, odbyła się wcześniej tego samego dnia.
Nowoczesne badania DNA podważają dowody z 1985 roku i zmieniają los skazanego
- Pojawiły się wyniki badań DNA, które nie wskazywały na oskarżonego, więc w tej chwili prokuratura ponownie analizuje pozostałe dowody w tej sprawie - powiedział zastępca prokuratora hrabstwa Utah, Erwin Petilos. - Mając to na uwadze, władze uznały, że ponowna ocena wysokości kaucji jest konieczna i sprawiedliwa.
Mężczyźnie nakazano noszenie nadajnika GPS. Opuści on areszt i będzie przebywał w ośrodku położonym niedaleko domu swojego syna. Jego obrońca, Neal Hamilton, powiedział, że Carter będzie potrzebował terapii, aby poradzić sobie z przedłużającym się pobytem w więzieniu.
- To nie jest tak proste, jak: "Puśćmy go" - powiedział. - Wychodzi na wolność z 41-letnią traumą wywołaną przez państwo, a jej wpływ na jego życie będzie bardzo realny.
Sędzia Derek Pullan zaplanował ponowny proces na 2027 rok, jednak w zeszłym tygodniu prokuratorzy hrabstwa Utah wycofali zawiadomienie o zamiarze ubiegania się o karę śmierci.
41 lat w celi śmierci za zbrodnię, której nie popełnił
W 1985 roku mężczyzna został skazany na śmierć po tym, jak ława przysięgłych uznała go za winnego zamordowania Evy Olesen, ciotki ówczesnego szefa policji w Provo. Chociaż nie znaleziono żadnych dowodów fizycznych łączących go z miejscem zbrodni, Cartera osądzono częściowo na podstawie podpisanego zeznania, które, jak twierdzi, zostało wymuszone. Dwóch świadków oświadczyło później, że policja przekupiła ich i groziła deportacją, jeśli nie obciążą go zeznaniami.
Prokuratorzy stwierdzili, że wyniki analizy DNA otrzymane 22 września wykluczają Cartera jako potencjalnego sprawcę. Krew została znaleziona na klamce, a materiał genetyczny pobrano z rękojeści noża, którym zadano ciosy Olesen.
Adwokaci Cartera twierdzą, że świadkowie widzieli białego mężczyznę uciekającego z miejsca zbrodni, a jeden ze śledczych zataił wówczas dowody wskazujące na innych podejrzanych, w tym na męża, Orlę Olesena. Porucznik policji z Provo poprosił jednak prokuratorów, aby nie wnieśli oskarżenia przeciwko mężowi Evy, żeby mógł kontynuować śledztwo.
Wkrótce potem zidentyfikowano Cartera, który uciekł z Utah, wierząc, że jest podejrzanym w innej sprawie o napaść. Rok później obrońcy skazanego mężczyzny złożyli apelację, twierdząc, że nie miał on sprawiedliwego procesu ze względu na swoją rasę i pokrewieństwo ofiary z szefem policji, jednak mężczyzna pozostał w areszcie.
Sprawa budzi ogromne emocje. Rodzina ofiary nie chce wolności dla Cartera
Po poniedziałkowym przesłuchaniu rodzina Olesenów nie zgadza się na uwolnienie Cartera. Złożyli liczne oświadczenia Derekowi Pullanowi, domagając się, aby mężczyzna pozostał w areszcie.
Theresa Olesen, synowa Evy, powiedziała, że nie wierzą, że Carter jest całkowicie niewinny i mają nadzieję, że śledztwo będzie kontynuowane ze względu na inne czynniki. Dodała, że wyniki DNA nie oznaczają, że mężczyzny nie było na miejscu zbrodni.
- Chcemy po prostu sprawiedliwości dla Evy. I jeśli miał w tym jakiś udział, chcemy, żeby to wyszło na jaw - powiedziała Theresa.
Prokuratorzy z hrabstwa Utah mają czas do listopada na podjęcie decyzji, czy nadal domagać się przeprowadzenia nowego procesu przeciwko Carterowi. Hamilton powiedział przed sądem, że chce, aby sprawa została umorzona.
Carter ma obecnie 71 lat i jeśli zostanie uznany za niewinnego, będzie mógł ubiegać się od państwa o rekompensatę finansową.















