Astronauta zaniemówił w kosmosie. NASA nie zna przyczyny
W oświadczeniu wydanym pod koniec lutego 58-letni Mike Fincke - weteran lotów kosmicznych, który został astronautą w 1996 roku i spędził w kosmosie łącznie 549 dni - potwierdził, że to jego stan zdrowia doprowadził do pierwszej w historii ewakuacji medycznej NASA. Nie podał wtedy szczegółów dotyczących swojego stanu zdrowia, ale teraz zdecydował się ujawnić nieco więcej.

Przypomnijmy, że Mike Fincke poleciał na orbitę wraz z trzema innymi członkami załogi na pokładzie statku SpaceX latem ubiegłego roku. Misja zakończyła się wcześniej niż planowano, bo astronauta doświadczył "zdarzenia medycznego wymagającego natychmiastowej uwagi". Z powodu tych problemów zdrowotnych odwołano planowany spacer kosmiczny, w którym miał uczestniczyć wraz z innym astronautą NASA.
Zdarzenie medyczne wymagające natychmiastowej uwagi
NASA nie ujawniła, o jaki problem chodzi, ale Fincke poinformował, że w czasie incydentu na stacji kluczową rolę odegrał ultrasonograf pokładowy, który pozwolił ocenić jego stan zdrowia. Dodał też, że jego przypadek nie stanowił sytuacji nagłej, jednak zespół chciał "skorzystać z zaawansowanego obrazowania medycznego, którego nie ma na pokładzie ISS".
Lot kosmiczny to niezwykły przywilej, ale czasem przypomina nam, jak bardzo jesteśmy ludźmi
Po prostu zaniemówił
Dziś w końcu dowiadujemy się nieco więcej o wydarzeniach z 7 stycznia, bo Mike Fincke opowiedział o nich w rozmowie z Associated Press. Po przygotowaniach do spaceru kosmicznego usiadł do kolacji i… nagle przestał mówić - nie odczuwał przy tym bólu, ale jego stan natychmiast zaniepokoił załogę.
W ciągu kilku sekund wszyscy astronauci byli przy nim, kontaktując się z lekarzami na Ziemi, bo zdarzenie było dla wszystkich nieprzewidywalne i całkowicie niezrozumiałe. Epizod trwał około 20 minut, a potem wszystko wróciło do normy, a przynajmniej tak się wydaje. Astronauta szybko odzyskał pełną sprawność i jak podkreśla, do dziś nie odczuwa żadnych skutków.
Lekarze wykluczyli zawał serca i zakrztuszenie, ale na tym lista pewniaków się kończy i w grę wchodzą różne hipotezy - od zaburzeń neurologicznych po wpływ długotrwałego przebywania w mikrograwitacji, bo jak wspomnieliśmy na wstępie, astronauta spędził w stanie nieważkości łącznie 549 dni, a do zdarzenia doszło po około pięciu i pół miesiąca jego ostatniej misji na stacji kosmicznej.
To przyszło zupełnie znikąd. Stało się niesamowicie szybko
Mike Fincke przyznał przy okazji, że ujawnienie okoliczności ewakuacji medycznej było jego inicjatywą, a nie NASA, która dba o prywatność swoich astronautów i nie podaje informacji o ich stanie zdrowia. Niemniej agencja analizuje teraz dokumentację medyczną innych astronautów, aby sprawdzić, czy podobne przypadki miały wcześniej miejsce w przestrzeni kosmicznej.










