W skrócie
- Co miesiąc na świecie powstaje nowa zabudowa o powierzchni równej Nowemu Jorkowi, co wynika z rosnącego zapotrzebowania na mieszkania, biura i szkoły.
- Budownictwo generuje ogromne emisje gazów cieplarnianych, z których znaczna część powstaje jeszcze przed oddaniem budynku do użytku wskutek produkcji materiałów.
- Eksperci sugerują modernizację i ponowne wykorzystanie istniejących budynków zamiast wyburzania ich, co znacząco zmniejszyłoby negatywny wpływ sektora na klimat.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Każdego miesiąca ludzkość buduje na świecie tyle nowych budynków, że ich łączna powierzchnia odpowiada Nowemu Jorkowi. Wszystko przez rosnącą liczbę mieszkańców i zapotrzebowania na mieszkania, szkoły, biura czy inne miejsca potrzebne do życia. Problem w tym, że ta budowlana ekspansja ma swoją cenę - emisje ogrzewające planetę.
Świat potrzebuje nowych budynków
Każdego dnia na świecie powinno powstawać około 96 tys. nowych, dostępnych cenowo mieszkań. Miliony ludzi nadal nie mają odpowiednich warunków mieszkaniowych. Budowanie jest więc koniecznością. Każdy nowy budynek oznacza wykorzystanie materiałów i energii. Ale pamiętajmy, że część emisji powstaje jeszcze przed jego oddaniem.
Wybudowanie metra kwadratowego powierzchni może oznaczać emisję około pół tony gazów cieplarnianych. Gdy tę wartość przemnożymy przez powierzchnię całych nowych miast, problem staje się znacznie poważniejszy.
Prof. Philip Oldfield i dr William Craft z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii (UNSW) sprawdzili ten problem na przykładzie australijskich biur. Zajmują około 170 mln m kw., ale do 2049 roku ma powstać kolejne 100 mln m kw. Według modelowania biura wyemitują w latach 2024-2049 około 138 mln ton gazów cieplarnianych. Dla porównania to mniej więcej tyle, ile w ciągu roku emituje 36 elektrowni węglowych.
Czasem lepiej nie burzyć, tylko przebudować
W 2024 roku aż 85 proc. emisji australijskich biur pochodziło z ich codziennego użytkowania, m.in. ogrzewania, chłodzenia i oświetlenia. Do 2049 roku udział ten ma spaść do 15 proc. dzięki czystszej energetyce.
Ale też emisje związane z samym budowaniem pozostaną wysokie. Trudniej je ograniczyć, ponieważ produkcja wielu materiałów nadal opiera się na paliwach kopalnych. Szczególnie kłopotliwy jest cement, którego wytwarzanie odpowiada za około 8 proc. globalnych emisji dwutlenku węgla.
Badacze z Antypodów wskazują proste rozwiązanie. Nie zawsze trzeba budować od zera. Połączenie różnych sposobów ograniczania emisji mogłoby zmniejszyć je o ponad 47 mln ton. Jednym z najważniejszych jest remontowanie i ponowne wykorzystywanie istniejących budynków zamiast ich wyburzania.
Problem widoczny jest nie tylko na drugim końcu świata. Wystarczy spojrzeć na polskie galerie, które są wyburzane w ostatnim czasie. I wcale nie mówimy o starych, rozpadających się i zagrażających życiu budynkach. Niejednokrotnie inwestorzy mają po prostu inny plan na działkę. Z drugiej strony dobry przykład dała Portugalia, gdzie nieczynne centrum handlowe zamieniono w nowoczesny kampus uniwersytecki. Dało się? A jakże. I to jeszcze jak efektownie.
Badacze przewidują, że w ciągu najbliższej dekady emisje związane z budową mogą stać się głównym źródłem emisji sektora budynków.
Źródło: The Conversation
Publikacja: Building and Environment, William Craft i in., "Are building embodied emissions aligned with future climate pathways? A method for measuring building-sector performance and defining science-based targets" (2026), DOI: 10.1016/j.buildenv.2026.115089.













