Czy mógłbyś przeciwstawić się tłumowi?
Wyobraź sobie sytuację, w której odpowiedź na pytanie jest oczywista, a mimo to wszyscy wokół twierdzą coś zupełnie innego. Czy zaufałbyś własnym oczom, czy może zacząłbyś wątpić w siebie? Właśnie na tym zagadnieniu skupił się polsko-amerykański psycholog społeczny Solomon Asch. W latach 50. XX wieku przeprowadził jeden z najbardziej znanych eksperymentów w historii psychologii. Jego badanie miało pokazać, jak silny wpływ na człowieka może mieć presja grupy.
Asch zainteresował się zjawiskiem konformizmu, czyli dostosowania swoich opinii, zachowań lub decyzji do zdania większości jeszcze w dzieciństwie, kiedy mieszkał w Polsce. Chciał później sprawdzić, czy ludzie będą w stanie zaprzeczyć temu, co widzą na własne oczy, jeśli inni uczestnicy badania zaczną jednogłośnie podawać błędne odpowiedzi.
Eksperyment wydawał się bardzo prosty. Uczestnicy byli zapraszani do pomieszczenia i informowani, że ich zadaniem będzie porównywanie długości linii. Na pierwszy rzut oka nie było w tym nic trudnego, a odpowiedzi były wręcz banalne. Badanym pokazywano jedną linię wzorcową, a obok trzy inne linie oznaczone literami. Zadanie polegało na wskazaniu tej, która miała identyczną długość jak wzór.

Wpływ presji grupy na decyzje
Prawdziwy cel eksperymentu pozostawał tajemnicą. Osoba badana nie wiedziała, że większość obecnych w pokoju ludzi wcale nie była zwykłymi uczestnikami, lecz współpracowała z Aschem. Mieli oni proste zadanie: udzielać wcześniej ustalonych odpowiedzi - część z nich była absurdalna i błędna.
Cały przebieg badania był bardzo przemyślany. Na początkowe trzy pytania wszyscy odpowiedzieli poprawnie, co sprawiło, że prawdziwy uczestnik czuł się swobodnie i nabierał przekonania, że test jest prosty. Dopiero od czwartego pytania podstawione osoby zaczynały jednogłośnie wybierać wyraźnie złą linię - a ponieważ prawdziwy uczestnik odpowiadał na samym końcu lub był przedostatni, słyszał wszystkie poprzednie głosy, zanim udzielił swojego.
W tym momencie w głowie uczestnika pojawiał się kluczowy problem: zaufać sobie czy całej grupie? Dla wielu osób sytuacja stawała się zaskakująco stresująca. Kiedy kilka osób z rzędu mówiło coś sprzecznego z rzeczywistością, badani zaczęli się zastanawiać, czy sami przypadkiem nie popełniają błędu. Część z nich później tłumaczyła, że obawiali się ośmieszenia lub nie chcieli wyróżniać się na tle pozostałych.
Dlaczego podążamy za większością? Wyniki eksperymentu Solomona Ascha
Wyniki eksperymentu zaskoczyły środowisko naukowe. Okazało się, że ogółem 74 proc. uczestników przynajmniej raz zgodziła się z oczywiście błędną odpowiedzią większości. 26 proc. wszystkich badanych skutecznie oparło się tej formie presji społecznej, a prawie 12 proc. całkowicie jej uległo w prawie wszystkich testach. Znaczna część podporządkowywała swoją opinię grupie tylko w niektórych próbach. W grupie kontrolnej, gdzie nie wywierano presji na uczestnika, wskaźnik błędu wyniósł mniej niż 0,7 proc.
Jednocześnie, kiedy jeden z podstawionych uczestników odpowiedział poprawnie, a reszta błędnie, siła wpływu większości na badanego znacznie spadała. Nawet pojedynczy "sojusznik" sprawiał, że osoba badana częściej ufała własnej ocenie i rzadziej podporządkowywała się większości. Pokazało to, jak ważne jest społeczne wsparcie i świadomość, że nie jest się samemu ze swoim poglądem.
Wyniki badania były dla Ascha niepokojące
Asch odniósł się do wyników badania, stwierdzając: "To, że inteligentni, mający dobre intencje młodzi ludzie są gotowi nazywać białe czarnym, jest powodem do niepokoju".
Choć badanie przeprowadzono wiele dekad temu, jego wnioski pozostają aktualne także dziś. Mechanizmy opisane przez Ascha można zauważyć w szkołach, miejscach pracy, grupach znajomych, a nawet w internecie. Wpływają na nas komentarze czy dominujące opinie w mediach społecznościowych bardziej, niż byśmy chcieli przyznać.
Eksperyment Solomona Ascha pozostaje jednym z najważniejszych dowodów na to, że presja społeczna może silnie oddziaływać na sposób myślenia człowieka. Pokazał, że nawet w prostych sytuacjach ludzie bywają skłonni podważać własne obserwacje tylko dlatego, że większość uważa inaczej. Przypomniał także, jak ważna jest odwaga w bronieniu swojego zdania.











