Spis treści:
- Po co nam łaskotki?
- Dlaczego łaskoczą nas tylko konkretne części ciała?
- Dlaczego łaskotki wymagają zaskoczenia i utraty kontroli? Tak reaguje mózg
Po co nam łaskotki?
Łaskotanie to jeden z najbardziej fascynujących, ale jednocześnie tajemniczych tematów, którym zajmują się naukowcy. Wciąż niewiele o nim wiemy, mimo że jest to coś, czego doświadczył w życiu każdy z nas. Na przykład, jak zauważają naukowcy w Science Advances, obecnie żadna teoria nie wyjaśnia w satysfakcjonujący sposób, dlaczego dotyk niektórych obszarów ciała jest bardziej łaskotliwy niż innych, ani dlaczego niektórzy ludzie są nadwrażliwi, a inni na dotyk pozostają obojętni.
Nie do końca wiemy też, po co nam łaskotki. Odpowiedzi z jednej strony można poszukać, idąc drogą behawiorystów społecznych. Ci tłumaczą, że łaskotanie to przede wszystkim sposób na tworzenie silnych więzi społecznych. Zazwyczaj łaskoczemy tych, z którymi jesteśmy blisko, a dodatkowo głośny śmiech może być sygnałem, że wszystko jest w porządku. Śmiech oznacza, że nie ma zagrożenia i jesteśmy bezpieczni, możemy więc swobodnie oddać się bliskości.
Badacze tego zjawiska zauważają także, że, z perspektywy neuronauki rozwojowej, łaskotanie to jedno z najwcześniejszych wyzwalaczy śmiechu w życiu. Łaskotanie stanowi ważną część społecznych zabaw między rodzicami a niemowlętami. Co więcej, jak zauważa autorka badania Konstantina Kilteni, neurobiolog z Instytutu Karolinska, jest to jednocześnie sposób komunikacji przed językowej.
Wyniki badań potwierdzają także inny pogląd, że śmiech może być reakcją odruchową na dotyk, podobną do płaczu podczas krojenia cebuli. Chichot może stanowić pierwotną wersję śmiechu, która w toku ewolucji zróżnicowała się w społecznie złożone formy śmiechu o charakterze emocjonalnym.
Co ciekawe, naukowcy zajmujący się łaskotaniem zauważyli także, że osoby z zaburzeniami ze spektrum autyzmu odbierają dotyk jako bardziej łaskotliwy niż osoby zdrowe. Podobnie osoby z wysokim poziomem cech schizotypowych postrzegają dotyk jako bardziej łaskotliwy niż osoby bez takich cech.
Dlaczego łaskoczą nas tylko konkretne części ciała?
Naukowcy, jak wspomnieliśmy wyżej, wciąż zastanawiają się, dlaczego niektóre części ciała są bardziej wrażliwe na łaskotanie od innych. Do najbardziej podatnych należą pachy oraz stopy, choć nie są najbardziej wrażliwymi częściami ciała na zwykły dotyk czy ból. Co więcej ani pachy, ani podeszwy stóp nie mają najcieńszej skóry, ani też największego zagęszczenia zakończeń nerwowych.
Dlaczego więc większość z nas chichocze, gdy ktoś dotyka naszych stóp lub pach? Jedną z teorii wysnuł Charles Darwin. Twórca teorii ewolucji zasugerował, że łaskoczą nas miejsca, które normalnie nie są dotykane przez czynniki zewnętrzne. Na przykład pachy rzadko stykają się z przypadkowymi przedmiotami, więc gdy już zostaną dotknięte, nasz mózg zwraca na nie szczególną uwagę. Ta teoria ma jednak swoje wady, a na co zwrócił uwagę sam Darwin, że przecież nasze plecy czy pośladki również mają ograniczony kontakt z zewnątrz, ale nie są szczególnie łaskotane.
Inna teoria głosi, że te miejsca są wrażliwe na ataki podczas walki. Atak na pachę może uszkodzić tętnice, a uderzenie w boki może uszkodzić narządy wewnętrzne. Z drugiej strony nasze dłonie i ramiona są równie wrażliwe, a jednocześnie niezbyt podatne na łaskotanie. Tak więc po ponad stu latach naukowcy nadal nie znaleźli solidnego wyjaśnienia, dlaczego stopy wywołują u nas chichot, a dłonie nie.
Dlaczego łaskotki wymagają zaskoczenia i utraty kontroli? Tak reaguje mózg
Być może z wszystkich powyższych wątpliwości najciekawszy jest fakt, dlaczego nie możemy łaskotać samych siebie. Tu naukowcy mają konkretne odpowiedzi i uważają, że dzieje się tak, ponieważ nasze mózgi przewidują i anulują doznania, które sami tworzymy. Kiedy poruszamy ręką, żeby dotknąć swojego ciała, nasz mózg mówi niejako "Wiem, że to się dzieje, więc to zignoruję". Mózg robi się nieco "leniwy" i nie marnuje energii na analizowanie bodźców, które sami wywołujemy. Żeby pojawiło się łaskotanie, niezbędna jest więc doza spontaniczności.
Potwierdzają to nawet badania obrazowe mózgu. Te wskazują zmniejszoną aktywność w obszarach odpowiedzialnych za przetwarzanie bodźców dotykowych, gdy ludzie dotykają samych siebie, w porównaniu z dotykiem innej osoby. Móżdżek, który pomaga przewidywać konsekwencje ruchu, staje się bardziej aktywny podczas dotyku samego siebie, tłumiąc to doznanie.
Fascynujące badania nad łaskotaniem pokazują także to, że śmiech łaskotania brzmi inaczej niż śmiech radości. Zbadano bowiem właściwości akustyczne obu i te różnią się od siebie. Łaskotanie wywołuje także silniejsze pobudzenie emocjonalne i aktywuje inne sieci neuronowe. A to z kolei wskazuje na to, że łaskotanie wywołuje reakcję odruchową, a nie autentyczną radość, podobnie jak krojenie cebuli wywołuje płacz, nie wywołując przy tym smutku.











