Fałszywe wspomnienia świadków. Nauka o pamięci może zmienić wyroki sądów
Najnowsze badania nad pamięcią rewolucjonizują wymiar sprawiedliwości. Choć fałszywe wspomnienia świadków regularnie prowadzą do skazania niewinnych ludzi, naukowcy odkryli, że ich pewność wyrażona podczas pierwszego okazania jest aż w 97 proc. trafna, o ile procedury policji są bezbłędne. Dane te rzucają nowe światło na sprawę Charlesa Floresa, skazanego na śmierć wyłącznie na podstawie zeznań zmienionych po latach. Eksperci apelują o reformę systemową i rejestrowanie początkowej reakcji świadków, co może zapobiec dramatycznym pomyłkom sądowym.

W skrócie
- Najnowsze badania wykazały, że początkowa pewność świadka podczas pierwszego rozpoznania, przy zachowaniu prawidłowych procedur policyjnych, jest trafna w około 97 procentach przypadków.
- W sprawie Charlesa Floresa zmiana zeznań świadka po upływie czasu, bez dowodów DNA, doprowadziła do wyroku skazującego na podstawie późniejszej pewności, a nie tej zgłoszonej podczas pierwszego kontaktu z policją.
- Eksperci sugerują potrzebę reformy sądownictwa oraz rejestrowania poziomu pewności świadków w trakcie pierwszego przesłuchania, jednak wprowadzenie takich zmian napotyka bariery wynikające z obecnych przepisów i struktury policji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Niesłusznie skazany na śmierć? Świadkini zmieniła zeznania
Niewinni ludzie są często skazywani na podstawie fałszywych wspomnień świadków, jednak najnowsze badania naukowe wskazują na zaskakujące rozwiązanie tego odwiecznego problemu. Przełom w dziedzinie kognitywistyki sugeruje, że pewność świadka podczas pierwszej próby rozpoznania sprawcy może być niezwykle silnym wskaźnikiem prawdziwości jego słów - ale tylko w ściśle określonych warunkach. To odkrycie może zmienić losy słynnego skazańca Charlesa Dona Floresa, który od lat oczekuje na egzekucję w celi śmierci w Teksasie.
Tragedia, która zapoczątkowała tę batalię prawną i naukową, rozegrała się pod koniec stycznia 1998 r. w Farmers Branch na przedmieściach Dallas, gdzie w trakcie nieudanego włamania zamordowano Betty Black. Kilka godzin po zdarzeniu sąsiadka ofiary, Jill Barganier, opisała policji dwóch długowłosych, białych mężczyzn wysiadających z samochodu. Następnego dnia kobieta zidentyfikowała kierowcę pojazdu, Richarda Childsa, który później przyznał się do winy. Wkrótce śledczy wytypowali drugiego podejrzanego - wówczas 28-letniego Charlesa Dona Floresa.
Problem w tym, że Flores był Latynosem o krótkich włosach. W celu pobudzenia pamięci świadka, policja poddała świadkinię tzw. hipnozie śledczej, podczas której sugerowano jej, że jeden z mężczyzn mógł mieć schludnie przycięte włosy. Mimo to kobieta stworzyła portret pamięciowy zupełnie niepodobny do Floresa, a podczas okazania zdjęć nie rozpoznała go wśród innych Latynosów. Jednak ponad rok później, podczas procesu w marcu 1999 r., jej wersja diametralnie się zmieniła. Zeznała przed sądem z całkowitą pewnością, że Flores był w samochodzie. Wobec braku jakichkolwiek dowodów DNA to właśnie to dramatyczne oświadczenie stało się podstawą do ogłoszenia wyroku skazującego.
Nauka o pamięci może zmienić wymiar sprawiedliwości
Przez dziesięciolecia psycholodzy udowadniali plastyczność i podatność ludzkiej pamięci na manipulacje, co potwierdziły setki wyroków uniewinniających po wprowadzeniu badań DNA w latach 80. XX w. Powszechny konsensus naukowy głosił, że pamięć jest krucha i nie można jej ufać. Głosy ekspertów z tamtego okresu potwierdza redakcji "Nature" Nancy Franklin, emerytowana kognitywistka, której zdaniem nasze wspomnienia aż "proszą się o zmianę".
Co więcej, świadkowie mają tendencję do zyskiwania pewności siebie w miarę upływu czasu i wpływania na ich wspomnienia kolejnymi przesłuchaniami. Z tego powodu aż 87 proc. badaczy na początku XXI w. stało na stanowisku, że to, z jakim przekonaniem świadek opowiadał o zdarzeniu na sali rozpraw, nie miało żadnego przełożenia na faktyczny stan jego pamięci.
Powszechne poczucie intuicyjnego rozumienia własnego umysłu utrudniało jednak zmiany systemowe. John Wixted, badacz pamięci z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, tłumaczy to zjawisko faktem, że "nasze fałszywe wspomnienia wydają się prawdziwe". Naukowiec wyraził nadzieję, że nowe odkrycia jego zespołu będą solidnym poparciem dla petycji do Sądu Najwyższego USA o ponowne rozpatrzenie wyroku Floresa.
John Wixted wraz z Laurą Mickes z Uniwersytetu w Bristolu zastosowali teorię detekcji sygnałów oraz nową metodę analizy CAC (ang. confidence-accuracy characteristic - zależności między pewnością a trafnością) do ponownego zbadania danych z dawnych eksperymentów laboratoryjnych. Odkryli oni poważny błąd metodologiczny dawnych badaczy, polegający na wrzucaniu do jednego worka różnych pomyłek świadków. Wcześniej błędne wskazanie niewinnego podejrzanego traktowano tak samo, jak wskazanie podstawionego przez policję pozoranta (tzw. "wypełniacza", ang. "filler").
Tymczasem w realnym świecie wskazanie pozoranta jest natychmiast odrzucane przez śledczych, podczas gdy błędne wytypowanie podejrzanego prowadzi do dramatycznych pomyłek sądowych. Badacze doszli do wniosku, że każdy scenariusz okazania zmienia prawdopodobieństwo winy w zupełnie inny sposób. Wybór "wypełniacza" dowodzi np., że twarz podejrzanego nie wywołała w pamięci świadka wystarczająco silnego impulsu, co należy traktować jako dowód niewinności.
Pewność świadka okazała się kluczowa dla trafności wskazania
Nowe podejście przyniosło ważne odkrycie - u pewnych siebie świadków trafność wynosi aż do 97 proc. Dane z analiz zostały następnie potwierdzone m.in. we współpracy z policją w Houston. Podczas blisko 350 okazań zdjęć w wydziale, który stosował rygorystyczne procedury, w tym zasadę podwójnej ślepej próby (funkcjonariusz nie wiedział, kto jest podejrzanym). Śledczy rejestrowali poziom pewności świadków tuż po wskazaniu. Wyniki potwierdziły hipotezę - identyfikacje dokonane z wysoką pewnością były trafne w okolicach 97 proc., podczas gdy te o niskim poziomie pewności (jak w polskim filmie "Symetria" z 2003 r.) dawały wynik niewiele lepszy od rzutu monetą.
Dodatkowych dowodów dostarczyły akta organizacji Innocence Project. W 92 na 250 przypadków niesłusznych skazań, w których testy DNA uniewinniły skazanych, zachowały się protokoły z pierwszych przesłuchań. W każdym z tych przypadków świadek podczas pierwszego kontaktu z policją był znacznie mniej pewny swego wyboru niż później na sali sądowej.
Ostatecznym zwieńczeniem tego naukowego zwrotu był wspólny artykuł z 2017 r. autorstwa Wixteda i Gary'ego Wellsa. Naukowcy zgodnie wykazali, że deklarowana pewność świadka jest doskonałym wyznacznikiem trafności, ale wyłącznie podczas pierwszej próby rozpoznania i tylko w "nieskazitelnych" warunkach przesłuchania - bez jakichkolwiek sugestii oraz z dbałością o to, by układ okazania nie przyciągał uwagi do podejrzanego.
Publikacja ta wywarła kolosalny wpływ na środowisko akademickie. Sondaż z 2025 r. pokazał spektakularną zmianę frontu wśród ekspertów: obecnie aż 89 proc. spośród 76 zapytanych psychologów zajmujących się tą tematyką zgadza się, że w idealnych warunkach początkowa pewność świadka dostarcza wiarygodnych informacji o zgodności jego wspomnień z faktycznymi wydarzeniami.
Prawo znów nie nadąża za postępem naukowym
Naukowcy dostarczyli miażdżących dowodów na prawidłowość dotyczącą trafności zeznań, ale prawo znów nie nadąża za postępem naukowym. Wprowadzanie tych odkryć do systemu prawnego napotyka spory opór, wynikający głównie z rozdrobnienia amerykańskiej policji na tysiące niezależnych agencji.
Na przepaść dzielącą skomplikowany język nauki od realiów sali sądowej zwraca uwagę także Gretchen Sween, obrończyni Charlesa Dona Floresa. "Prawo chce po prostu białego i czarnego" - powiedziała adwokatka. John Wixted ma tymczasem nadzieję, że nowa wiedza doprowadzi do głębszych reform w systemie wymiaru sprawiedliwości.
Gary Wells, psycholog i badacz pamięci z Iowa State University, twierdzi z kolei, że najważniejszą reformą, jaką mogą wprowadzić departamenty policji, jest obowiązkowe nagrywanie całego procesu okazania. Pozwoliłoby to na precyzyjne rejestrowanie kluczowych zmiennych wpływających na mechanizmy pamięci, takich jak chociażby czas, jakiego świadek potrzebuje na podjęcie ostatecznej decyzji. "Te 12 do 15 minut mówi nam znacznie więcej, niż można sobie wyobrazić. Musimy to rejestrować" - tłumaczy ekspert.
Zmiany jednak powoli stają się faktem. Niektóre stany USA modyfikują przepisy dotyczące wykorzystywania dowodów, a Kanada wdrożyła zalecenia w sprawie rejestrowania pewności świadków. W ujęciu globalnym proces adaptacji wymiaru sprawiedliwości do postępów naukowych pozostaje jednak powolny, co Wixted podsumowuje krótko: "Nauce zajmie jeszcze dużo, dużo czasu, by przeniknąć do systemu prawnego".
Źródła:
- Mackenzie, R. J. Memory on trial: the new science of when to trust eyewitness testimony. Nature 653, 998-1000 (2026). DOI: 10.1038/d41586-026-01618-1
- Wixted J.T., Wells G.L. The relationship between eyewitness confidence and identification accuracy: a new synthesis. Psychol. Sci. Public Interest 18 (2017). DOI: 10.1177/1529100616686966
- Seale-Carlisle T. M., Quigley-McBride A., Teitcher J.E.F. et al. New Insights on Expert Opinion About Eyewitness Memory Research. Perspect Psychol Sci. (2025). DOI: 10.1177/17456916241234837











