Koniec lodowego giganta. A-23A rozpadła się po 40 latach
Lodowy gigant, który przez niemal 40 lat dryfował po oceanach, właśnie znika z map. A-23a, jedna z największych gór lodowych na świecie praktycznie rozpadła się w cieplejszych wodach Atlantyku.

Jedna z największych gór lodowych świata A-23a właśnie zakończyła swoją niemal czterdziestoletnią podróż. Praktycznie się rozpadła na mniejsze fragmenty na wodach południowego Atlantyku.

Czterdzieści lat dryfowania przez oceany
Historia tej góry lodowej zaczyna się w 1986 roku, kiedy oderwała się od szelfu lodowego Filchnera na Antarktydzie. Początkowo była częścią większego kompleksu lodowego. W szczytowym momencie miała ponad 6 tysięcy kilometrów kwadratowych powierzchni.
Przez dekady A-23a dryfowała głównie po Morzu Weddella, by ostatecznie ruszyć na północ. W ostatnich latach wielokrotnie opisywałem jej wędrówkę w Interii Geekweek - od momentu uwolnienia po tym, jak została uwięziona w tzw. kolumnie Taylora, przez dryf w kierunku Georii Południowej, wpłynięcie na na mieliznę i początek rozpadu.

Topnienie i pęknięcia w ostatnich miesiącach
Końcówka była nieunikniona. Gdy góra lodowa trafiła w cieplejsze rejony na północ od Georgii Południowej i Sandwich Południowy, zaczęła gwałtownie tracić masę. Jeszcze w 2020 roku była gigantem, ale pod koniec marca 2026 roku jej powierzchnia skurczyła się do zaledwie około 170 kilometrów kwadratowych.
Na jej powierzchni pojawiły się charakterystyczne, intensywnie niebieskie jeziora wody roztopowej. To właśnie one przyspieszyły rozpad. Woda wnikała w szczeliny, rozsadzając lód od środka.
Zauważyłem w ostatnich tygodniach, jak Matka Natura zdawała się utrzymywać zasłonę z chmur nad umierającą górą lodową, jakby próbowała zapewnić jej odrobinę prywatności na tym etapie.
A-23A była jedną z najlepiej udokumentowanych gór lodowych w historii
Od zdjęć z Landsata w latach 80., przez obserwacje satelitów Terra i Aqua, aż po współczesne misje. Naukowcy mogli śledzić każdy etap jej życia i robili to z ogromną ciekawością.
- Technologia, która pozwala nam opowiadać 'historie gór lodowych', jest hołdem dla inżynierów i finansowania, które umożliwiły umieszczenie kluczowych sensorów na orbicie i udostępnienie tych danych - podkreśla Christopher Shuman z Uniwersytetu Maryland.
Ale na koniec warto zaznaczyć, że koniec słynnego giganta nie oznacza, odłożenia badań na półkę w archiwum. A-23A zostawiła po sobie porcję danych, które pewnie jeszcze przez ładnych kilka lat będą analizowane przez glacjologów, którzy wciąż próbują zrozumieć, co dokładnie decyduje o trasach takich lodowych gigantów.
Źródło: NASA









