Merkury ma lód. Naukowcy rozwiązują zagadkę sprzed lat
Merkury to planeta, która znajduje się najbliżej Słońca i jest tam gorąco. Mimo to świat ma lód wodny i naukowcy od dawna zastanawiają się nad tym, skąd się tam wziął. Nowe badania wykazały, że osadzał się bardzo szybko, a nie przez długi czas. Uczeni skłaniają się ku teorii, że Merkury zawdzięcza lód wodny zderzeniu z asteroidą.

Merkury jest najbliżej Słońca i panujące tam za dnia temperatury przekraczają 400 stopni Celsjusza. Jednak po stronie nocnej spadają znacznie poniżej "zera" i w rzeczywistości na planecie występuje lód wodny. Znajduje się on w wiecznie zacienionych miejscach, ale skąd pochodzi?
Merkury ma lód wodny w okolicach biegunów
Ogólnie uważa się, że Merkury to gorący świat i jest w tym sporo prawdy. Warto jednak mieć na uwadze, że planeta nie ma atmosfery jak Ziemia i po stronie nocnej szybko się wychładza. Spadki temperatury sięgają nawet -180 stopni Celsjusza!
Mimo to wydaje się, że jest to ostatnia planeta Układu Słonecznego, gdzie można byłoby szukać lodu, ale tak naprawdę występuje on w regionach biegunów. Odkryto go już w latach 90. z wykorzystaniem teleskopów naziemnych. Później zostało to potwierdzone w ramach badań sondy MESSENGER agencji NASA, która odkryła spore ilości lodu w wiecznie zacienionych kraterach.
Przez lata rodziło się jednak pytanie: skąd Merkury ma swój lód wodny? Odpowiedź mogą przynosić nowe badania, gdzie grupa naukowców wykorzystała symulacje komputerowe.
Lód wodny na planecie Merkury w wyniku dużego uderzenia asteroidy
Badania przeprowadził zespół pod kierownictwem Parvathy Prem z Johns Hopkins Applied Physics Laboratory w Maryland. Założono, że było to wynikiem uderzenia dużej asteroidy. Podobnej do tej, która stworzyła na planecie krater Hokusai o szerokości 97 kilometrów.
Analiza wykazała, że Merkury może zawdzięczać swój lód wodny zaledwie jednej kolizji z asteroidą, a jego osadzanie zajęło tylko jeden dzień słoneczny (176 dni na Ziemi).
W ciągu nieco ponad godziny po uderzeniu para wodna powstała w wyniku uderzenia rozprzestrzeniła się, całkowicie otaczając planetę
Przeprowadzone symulacje pokazały, że taki efekt mógł zostać uzyskany w wyniku uderzenia wielkiej asteroidy o średnicy około 17 kilometrów i lecącej z prędkością 30 kilometrów na sekundę. Tak powstała para wodna częściowo znalazła "schronienie" przed Słońcem w zacienionych kraterach, gdzie skropliła się i zamarzła.
Merkury będzie dokładniej badany przez sondę Bepicolombo, która ma wejść na jego orbitę za kilka miesięcy. Jest to wspólna misja Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) oraz Japończyków z JAXA.









