Meteor przeleciał nad wulkanem w trakcie erupcji. Niezwykłe nagrania
Nad Filipinami mogliśmy obserwować sceny rodem z limu science fiction. W czasie erupcji wulkanu Mayon przez nocne niebo przeleciał jasny meteor, który wyglądał tak, jakby uderzył prosto w zbocze góry. Niezwykły zbieg dwóch potężnych zjawisk uchwyciły kamery i kierowcy samochodów.

W czasie erupcji wulkanu Mayon (jednego z najbardziej aktywnych wulkanów na świecie) nad jego zboczem przeleciał jasny meteor. Zielonkawa kula ognia została uchwycona przez kamery monitoringu, transmisje na żywo i wideorejestratory samochodowe. Rzadki zbieg okoliczności sprawił, że w jednym miejscu i niemal w tym samym czasie doszło do dwóch widowiskowych zjawisk. Jednego z wnętrza Ziemi, drugiego z kosmosu.
Meteor przeleciał nad wulkanem Mayon
Na nagraniach widać jak czerwone strumienie lawy spływają po stromym zboczu wulkanu. Dosłownie chwilę później przez niebo przelatuje intensywnie świecący obiekt, który wygląda tak, jakby uderzył w bok góry. Eksperci przeanalizowali nagrania oraz dane sejsmiczne i infradźwiękowe. Według nich obiekt prawdopodobnie spłonął w atmosferze jeszcze przed dotarciem do powierzchni Ziemi.
Gdyby meteor naprawdę uderzył w wulkan, skutki mogłyby być znacznie poważniejsze. Naukowcy wskazują, że taki impakt mógłby wywołać ogromne osuwiska skał. Tym razem atmosfera naszej planety poradziła sobie jednak z kosmicznym obiektem, rozrywając go jeszcze wysoko nad ziemią.
Ognista kula przypomina o historii Ziemi
Według filipińskich mediów lokalni obserwatorzy byli "zszokowani" i "oszołomieni" tym widokiem. Jeden z amatorskich astronomów oszacował energię meteoru na równowartość 6,8 miliona kilogramów prochu strzelniczego.
Wykorzystując barwy możemy obecnie nawet pokusić się o analizę składu chemicznego obiektu. Jednak część naukowców uważa, że kolor takich kul ognia nie zawsze może wiele o takim składzie powiedzieć. Zielona barwa może wynikać również z warunków atmosferycznych albo działania kamer.
Przyznacie, że nagranie wygląda niezwykle. Ale podobne sceny były kiedyś na Ziemi czymś znacznie częstszym. Ponad 4 miliardy lat temu nasza planeta była bombardowana skalnymi obiektami pochodzącymi z okresu formowania się naszego Układu Słonecznego. Jednocześnie trwała na niej intensywna aktywność wulkaniczna.
Nagranie może nam więc, przynajmniej w minimalnym stopniu, zobrazować czasy sprzed milionów, a nawet miliardów lat.











