W skrócie
- NASA oficjalnie potwierdziła zakończenie misji ratunkowej Swift Boost, której celem było wyniesienie obserwatorium Swifta na wyższą orbitę okołoziemską.
- Prywatny statek LINK firmy Catalyst Space doznał szeregu anomalii krótko po starcie, co uniemożliwiło realizację planowanego zadania ratunkowego.
- Mimo porażki misji statek LINK podejmie próbę zbliżenia do obserwatorium Swifta, aby zebrać dane przydatne w przyszłych projektach serwisowania satelitów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
To miała być przełomowa misja. NASA po raz pierwszy chciała podjąć się próby wyniesienia obserwatorium kosmicznego na wyższą orbitę okołoziemską, aby uchronić je przed wpadnięciem do ziemskiej atmosfery. Ostatecznie misja prowadzona we współpracy z prywatną firmą Katalyst Space nie dojdzie do skutku.
NASA ogłasza koniec misji ratunkowej ze statkiem LINK firmy Catalyst Space
W misji ratunkowej NASA i Katalyst Space główną rolę odgrywał statek o nazwie LINK. Został on wystrzelony z pokładu samolotu rakietą Pegasus XL Northrop Grumman na początku lipca. Jednak niedługo po dotarciu na orbitę doznał pierwszych anomalii. Potem pojawiły się kolejne.
Catalyst Space robiło co mogło, aby ustabilizować statek LINK na orbicie okołoziemskiej. Ostatecznie wysiłki nie doprowadziły do osiągnięcia zamierzonego celu. 19 sierpnia NASA poinformowała, że misja ratunkowa Swift Boost nie dojdzie do skutku i została anulowana.
Mimo to LINK nadal będzie próbował podlecieć do obserwatorium Swifta, m.in. w celu przećwiczenia manewrów zbliżeniowych. Zdobyte w ten sposób doświadczenie może zostać wykorzystane w przyszłych misjach tego typu.
Misja ratunkowa Swift Boost od początku postrzegana jako mało prawdopodobna
Swift Boost to ambitna misja, która miała na celu wyniesienie opadającego obserwatorium kosmicznego NASA na wyższą orbitę okołoziemską. W przeciwnym wypadku w ciągu najbliższych miesięcy czekałby go nieuchronny los. Mimo to od samego początku mówiono o dużych wyzwaniach, które mogą być trudne do zrealizowania.
Sam proces podczepienia statku LINK pod obserwatorium Swifta byłby ogromnym wyzwaniem. Jednak już niedługo po starcie wystąpiły pierwsze problemy, a potem kolejne, z którymi musiała zmagać się firma Catalyst Space. Ostatecznie misja zawiodła.
NASA powinna być gotowa do szybkiego działania i podejmowania mądrego ryzyka, gdy potencjalny zysk jest tego wart, i właśnie to zrobiliśmy w przypadku tej misji
"To nie jest wynik, do którego dążyliśmy, ale nie zmienia to faktu, że warto było podjąć się tej misji. Zespół działał z niezwykłą szybkością, aby dać Swiftowi szansę na przeprowadzenie większej liczby badań naukowych, jednocześnie rozwijając możliwości, których Ameryka będzie potrzebować do serwisowania satelitów w przyszłości" - dodał administrator NASA Jared Isaacman.
Zdobyte w ten sposób doświadczenie z pewnością zostanie wykorzystane w przyszłości do serwisowania satelitów, których na orbicie okołoziemskiej jest coraz więcej.












