Do odkrycia doszło w lutym ubiegłego roku w rejonie Chemmani w regionie Dżafny, gdzie robotnicy prowadzili prace związane z powiększeniem terenu krematorium. Pewnego dnia natrafili na ludzkie kości, co doprowadziło do rozpoczęcia śledztwa i badań archeologicznych. Właśnie poznaliśmy wyniki trzeciego etapu tych ostatnich, które pozwoliły odkryć szczątki 572 osób. Wszystkie są obecnie przechowywane pod nadzorem sądu na Wydziale Medycyny Sądowej Uniwersytetu w Dżafnie, ale ich tożsamość nie została jeszcze ustalona.
Miejsce związane z wojną domową
Kolejnym etapem mają być szczegółowe badania kryminalistyczne, część próbek może zostać wysłana za granicę w celu dokładnego określenia wieku szczątków. Potrzebne będą również badania pozwalające ustalić przyczynę śmierci. DNA ofiar ma zostać porównane z materiałem genetycznym przekazanym przez rodziny osób zaginionych.
Odkrycie ma szczególne znaczenie ze względu na historię Chemmani - region ten był w latach 90. minionego wieku strefą, w której znajdowały się liczne posterunki i obozy wojskowe, a w pobliżu miejsca obecnych wykopalisk działał również obóz armii Sri Lanki.
Przypomnijmy, że kraj przez 26 lat był pogrążony w wojnie domowej między siłami rządowymi a organizacją Wyzwolenie Tamilskich Tygrysów Ilamu (LTTE). Konflikt zakończył się w 2009 roku klęską tych drugich - według szacunków w czasie wojny zginęło około 100 tys. osób, a około 23 tys. uznano za zaginione. Zarówno siłom rządowym, jak i Tamilskim Tygrysom, zarzucano poważne naruszenia praw człowieka i zbrodnie.
Nie wiadomo jeszcze, kim są ofiary
Chemmani już wcześniej pojawiało się w kontekście zaginięć. W 1998 roku jeden ze skazanych żołnierzy Sri Lanki zeznał przed sądem, że w tym rejonie pochowano od 300 do 400 osób zabitych w połowie lat 90. W następnym roku przeprowadzono tam wykopaliska, podczas których znaleziono ponad 10 ludzkich szkieletów. Śledztwo nie doprowadziło jednak do dalszych postępowań, które pozwoliłyby wyjaśnić pochodzenie wszystkich szczątków.
Obecne wykopaliska prowadzone są w odległości około 100 metrów od miejsca, w którym wcześniej odnaleziono szczątki 18-letniej tamilskiej uczennicy Krishanthi Kumaraswamy oraz członków jej rodziny. W 1998 roku pięciu żołnierzy zostało skazanych na śmierć za gwałt i zabójstwo dziewczyny oraz zabójstwo trzech członków jej rodziny. Komisja Praw Człowieka Sri Lanki przeprowadziła oględziny miejsca, a jej przedstawiciele ocenili, że sposób pochówku nie odpowiada zwykłym praktykom pogrzebowym.
Większość szczątków znaleziono bez ubrań, w ciasno ułożonych skupiskach. W niektórych miejscach ciała były ułożone jedno na drugim. Groby znajdowały się stosunkowo płytko, około 1-2 metrów pod powierzchnią ziemi. Komisja stwierdziła w swoim raporcie, że istnieje uzasadnione prawdopodobieństwo, iż pochówki były niezgodne z prawem i mogły być następstwem pozasądowych egzekucji.
Ponad 20 masowych grobów
Nie oznacza to jednak, że ustalono przyczynę śmierci osób, których szczątki znaleziono. Jednocześnie identyfikacja ofiar jest obecnie jednym z najważniejszych elementów śledztwa - rodziny osób zaginionych podczas wojny domowej od lat próbują ustalić, co stało się z ich bliskimi.
Co więcej, Chemmani nie jest jedynym miejscem na Sri Lance, gdzie odkryto masowy grób. W ostatnich dekadach znaleziono ich w kraju ponad 20. Dotychczas żaden nie został jednak w sposób rozstrzygający powiązany z przypadkami wymuszonych zaginięć lub zarzutami pozasądowych egzekucji, a żadne z tych odkryć nie doprowadziło do skazań.
W efekcie Organizacja Narodów Zjednoczonych wezwała Sri Lankę do skorzystania z międzynarodowej pomocy przy identyfikacji szczątków, ustalaniu przyczyn śmierci i wyjaśnianiu odpowiedzialności za ewentualne zbrodnie. Zwolennicy takiego rozwiązania argumentują, że mogłoby ono zwiększyć zaufanie rodzin do prowadzonego postępowania.












