Nasza planeta była Ziemią-śnieżką. Czy grozi nam podobny scenariusz?
Setki milionów lat temu Ziemia mogła zamienić się w niemal całkowicie zamarzniętą kulę lodu. Nowe badania pokazują, że wystarczyło kilka pozornie niewielkich czynników. Czy taki scenariusz mógłby powtórzyć się dziś?

Około 650 milionów lat temu nasza planeta mogła wyglądać bardziej jak wielka Antarktyda, czyli lodowa pustynia, niż miejsce pełne życia. Naukowcy od lat próbują wyjaśnić, dlaczego Ziemia weszła wtedy w etap nazywany "Ziemią-śnieżką". Według nich lód pokrył niemal cały glob, a płynna woda stała się prawdziwą rzadkością. Nowe badania włoskich naukowców sugerują, że ogromną rolę odegrał wtedy… brak roślin oraz układ kontynentów. Już wyjaśniam dokładniej.
W późnym proterozoiku większość lądów tworzyła superkontynent Rodinia. Znajdował się głównie w strefie równikowej, gdzie dociera najwięcej promieniowania słonecznego. Problem polegał jednak na tym, że powierzchnia tych terenów była niemal całkowicie... pusta. Nie było lasów, traw czy mchów. Były za to jasne skały granitowe, które bardzo skutecznie odbijały światło słoneczne.
Jak działał efekt "lodowego sprzężenia"?
To właśnie wysokie albedo, czyli zdolność od odbijania światła, mogło uruchomić katastrofalny mechanizm. Gdy temperatura zaczynała spadać, pojawiało się więcej lodu. Lód odbija jeszcze więcej promieni słonecznych niż skały. Planeta chłodziła się więc coraz mocniej, aż mogło dojść do globalnego zlodowacenia.
Co więcej, Słońce świeciło wtedy słabiej niż dziś. Badacze wyliczyli, że jego jasność była o około 5 proc. mniejsza niż obecnie. To niewielka różnica, ale w połączeniu z jasnymi kontynentami mogła wystarczyć do całkowitego zamrożenia planety.
Naukowcy zwracają też uwagę na rolę dwutlenku węgla. Dziś jego stężenie przekracza 420 ppm, czyli cząstek na milion. W czasach Rodinii nawet stosunkowo wysokie wartości CO2 mogły jednak nie wystarczyć do zatrzymania ochłodzenia.
Czy "Ziemia-śnieżka" może wrócić? Naukowcy są zgodni
Według autorów badań powtórzenie takiego scenariusza jest dziś praktycznie niemożliwe. Powód jest prosty... Ziemia wygląda zupełnie inaczej niż setki milionów lat temu. Kontynenty mają inny układ, Słońce świeci mocniej, a planeta jest pokryta roślinnością, która pochłania więcej światła zamiast je odbijać.
- Wyniki naszej analizy wskazują, że współczynnik albedo lądów związany z obecnością roślinności odegrał główną rolę w uniknięciu uruchomienia "Ziemi-śnieżki", która wymagałaby znacznie niższych stężeń dwutlenku węgla, niż prawdopodobnie występowały w tamtym czasie - piszą badacze.
To dobra wiadomość. Co prawda obserwujemy problemy ze zmianami klimatu Ziemi, ale globalna lodowa apokalipsa rodem z odległej przeszłości raczej nam już nie grozi.
Źródło: phys.org
Publikacja: Erica Bisesi et al, Interaction between vegetation and Snowball phases in the late Proterozoic Earth, International Journal of Astrobiology(2026). DOI: 10.1017/s1473550426100329











