Tara Polaris I. Pierwsza taka ekspedycja, która zmieni nasze spojrzenie na Arktykę
Dać się uwięzić na Oceanie Arktycznym? Wyprawa Tara Polaris I wyrusza w przyszłym miesiącu i dwanaście nieustraszonych naukowców na pokładzie 26-metrowego statku badawczego celowo utknie w dryfującym paku lodowym. Następne osiem miesięcy spędzą na dryfowaniu po oceanie, w międzyczasie badając biologię centralnej Arktyki.
- Najważniejszym priorytetem jest to, abyśmy wszyscy wrócili cali i zdrowi, przy zdrowych zmysłach - mówi Maxime Geoffroy, ichtiolog polarny z Uniwersytetu Memorial w Nowej Fundlandii i główny naukowiec podczas zimowego etapu rejsu inauguracyjnego.
Naukowcy przyznają, że nie wiemy zbyt wiele o rejonie, do którego udadzą się w przyszłym miesiącu. Zdobycie większej wiedzy o funkcjonowaniu organizmów w czasie nocny polarnej czy rozmnażaniu się ryb w tamtym obszarze jest ważne w perspektywie dalszego ocieplenia klimatu i topnienia lodowców.
- Jestem zdumiona, jak mało wiemy o tym regionie - dodaje Nina Schuback, ekolog polarna związana ze Szwajcarskim Federalnym Instytutem Technologii w Lozannie, która ma spędzić zimę na pokładzie statku.
Potrzeba badań przy obecnym stanie planety
W 2021 roku dziewięć krajów i Unia Europejska zgodziły się na zakaz połowów komercyjnych w centralnej części Oceanu Arktycznego na co najmniej 16 lat. W tym czasie naukowcy mają ustalić ekologiczny punkt odniesienia dla tego regionu.
Wyprawa ta jest pierwszą z dziesięciu planowanych, które odbędą się w ciągu kolejnych 20 lat. Jest w pewnym sensie kontynuacją ekspedycji MOSAiC, podczas której niemiecki lodołamacz Polarstern dryfował po Arktyce w latach 2019-20. Dowiedziono wtedy, że życie tam wcale nie zatrzymuje się wraz z nocą polarną.

Dużo zależy od Rosji
Plany projektu rozpoczęły się jeszcze w 2018 roku. Statek warty 29 mln dolarów oraz pierwsza wyprawa są w znacznym stopniu finansowane przez Francję i Unię Europejską. Naukowcy z 30 instytucji z 12 krajów wnieśli swój wkład w eksperymenty, a początkowo rosyjscy badacze także mieli być kluczowymi partnerami naukowymi. Inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 roku pokrzyżowała jednak te plany, ale wyprawa wciąż jest zależna od rosyjskich decyzji - kraj musi udzielić pozwolenia na żeglugę, a w przypadku problemów może być potrzebna pomoc Rosji.
Chiny udzieliły kluczowego wsparcia. Ich lodołamacz Xue Long 2 we wrześniu ma znaleźć się w rejonie Grzbietu Gakkel na Oceanie Arktycznym i utorować drogę dla Stacji Polarnej Tara, aby ta mogła przedostać się do miejsca, gdzie zamarznie. Kiedy to się stanie, statek będzie jedną z najbardziej odizolowanych placówek naukowych na planecie.
I nawet pomimo zapewnienia nielimitowanego łącza internetowego, w przypadku ewakuacji pomoc może nadejść dopiero za ponad tydzień.
Przygotowania do wielkiego rejsu
Uczestnicy wyprawy przygotowywali się na rejs w podobny sposób, jak szkolą się ludzie zimujący na Stacji Concordia. Zagrożeniem są nie tylko relacje między naukowcami, ale także lód morski, który może zagrozić stabilności statku oraz głodne niedźwiedzie polarne. Pożar jest szczególnie niepokojący, więc co noc będzie odbywała kontrola zapachów panujących na pokładzie.
Planowane rejsy zakończą się w połowie lat 40. XXI wieku. Wtedy Ocean Arktyczny prawdopodobnie będzie już w dużej mierze wolny od lodu. Naukowcy chcą udokumentować tę zmianę w czasie rzeczywistym, aby zachować pamięć o tym, jak było kiedyś.
Źródło: science.org












