HIV ma pewną cechę, która wyjątkowo utrudnia jego całkowite wyeliminowanie. Po zakażeniu część wirusa ukrywa się w komórkach układu odpornościowego, tworząc tzw. rezerwuar. Leki antyretrowirusowe skutecznie blokują namnażanie HIV, ale nie usuwają tych ukrytych kopii. Dlatego po przerwaniu terapii wirus może ponownie zacząć się namnażać.
Jednym ze sposobów na przełamanie tego mechanizmu są szeroko neutralizujące przeciwciała, określane skrótem bNAb. To przeciwciała zdolne do rozpoznawania i neutralizowania wielu wariantów HIV. W badaniu RIO wykorzystano dwa długo działające przeciwciała: 3BNC117-LS oraz 10-1074-LS.
HIV powstrzymane na wiele miesięcy
Badanie objęło 68 mężczyzn żyjących z HIV. Wszyscy rozpoczęli terapię antyretrowirusową bardzo wcześnie, podczas pierwotnej lub wczesnej fazy zakażenia. Następnie uczestników losowo przydzielono do grupy otrzymującej przeciwciała albo placebo, a później przeprowadzono kontrolowaną przerwę w terapii ART.
Wcześniejsze wyniki RIO pokazały, że podanie dwóch przeciwciał wyraźnie opóźniało powrót wirusa i pozwalało części uczestników pozostawać bez codziennych leków przez dłuższy czas. Najnowsza analiza, opublikowana w "Nature Medicine", miała odpowiedzieć na pytanie, dlaczego u części osób efekt utrzymywał się tak długo.
Po 96 tygodniach bez ART pozostawało około 25 proc. uczestników z grupy otrzymującej przeciwciała, w porównaniu z 6 proc. w grupie kontrolnej. Nie oznacza to jednak, że pozostali zostali wyleczeni. W przypadku nawrotu wiremii uczestnicy byli ponownie włączani do leczenia.
Organizm sam może dokładać "trzecią warstwę ochrony"
Naukowcy sprawdzili, czy układ odpornościowy badanych osób sam wytwarzał przeciwciała zdolne do neutralizowania wirusów pochodzących z ich własnego rezerwuaru HIV. Okazało się, że większa wrażliwość wirusa na takie własne przeciwciała wiązała się z dłuższym czasem do nawrotu wiremii. Podobną zależność zaobserwowano w przypadku jednego z podawanych przeciwciał.
To sugeruje, że o skuteczności strategii może decydować współpraca dwóch elementów - przeciwciał podanych przez lekarzy oraz naturalnej odpowiedzi immunologicznej pacjenta. W uproszczeniu można wyobrazić sobie, że terapia nie próbuje samodzielnie utrzymać wirusa pod kontrolą, ale dodatkowo wzmacnia system obronny, który już istnieje w organizmie.
Naukowcy zaobserwowali jeszcze jeden interesujący efekt. U osób otrzymujących bNAb liczba nienaruszonych, potencjalnie zdolnych do ponownego uruchomienia kopii HIV w badanych komórkach, zmniejszała się pomiędzy rozpoczęciem badania a okresem poprzedzającym nawrót wirusa. Takiej zmiany nie zaobserwowano w grupie kontrolnej. Co istotne, dotyczyło to przede wszystkim nienaruszonych kopii wirusa, a nie kopii wadliwych, które nie są zdolne do stworzenia zakaźnego wirusa. To może być ważna wskazówka dla przyszłych prób ograniczenia rezerwuaru HIV.
Wirus zaczął jednak uciekać przed jednym z przeciwciał
Badanie pokazało również ograniczenie tej strategii. Wirusy, które ostatecznie powracały u części uczestników otrzymujących bNAb, częściej stawały się oporne na działanie 10-1074-LS. Nie zaobserwowano natomiast podobnej selekcji oporności wobec 3BNC117-LS. Oznacza to, że HIV nadal potrafi wykorzystywać luki w ochronie immunologicznej. Z czasem stężenie jednego z przeciwciał może być niewystarczające, a warianty wirusa niewrażliwe na jego działanie uzyskują możliwość ponownego namnażania.
Naukowcy podkreślają, że wyniki RIO są obiecujące, ale terapia przeciwciałami wciąż jest strategią eksperymentalną. Jej znaczenie polega przede wszystkim na tym, że pokazuje naukowcom możliwy kierunek dalszych badań - zamiast wyłącznie próbować usunąć każdą ukrytą kopię HIV, można jednocześnie wzmacniać mechanizmy, dzięki którym organizm sam utrzymuje wirus pod kontrolą.











