Nowy wirus Nipah przeraża świat. Śmiertelność sięga 75 procent
Lotniska w całej Azji działają w stanie podwyższonej czujności po tym, jak Indie potwierdziły dwa przypadki wirusa Nipah w stanie Bengal Zachodni. Choć rząd zapewnia, że sytuacja jest opanowana, epidemiolodzy przypominają, że ten wirus już raz doprowadził do katastrofy i może to zrobić ponownie.

Nipah to jedna z najbardziej niebezpiecznych rozpoznanych zoonoz (choroba przenoszona na ludzi przez zakażone zwierzęta), ma niezwykle wysoką śmiertelność i nie istnieje żadna szczepionka, która mogłaby chronić przed zachorowaniem lub chociaż zapobiegać ciężkiemu przebiegowi choroby. W efekcie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznaje go za jedno z największych zagrożeń epidemicznych XXI wieku.
Wirus, który przyszedł z lasu
Nipah po raz pierwszy pojawił się w 1998 roku w Malezji, gdzie doprowadził do masowego padania świń, a następnie przeniósł się na ludzi. W ciągu kilku miesięcy na skutek infekcji zmarło ponad 100 osób, a gospodarka kraju załamała się - wirus zniszczył przemysł trzody chlewnej o wartości miliarda dolarów.
Źródłem okazały się nietoperze owocożerne, które po utracie siedlisk przez wycinkę i pożary lasów zaczęły żerować w sadach przy fermach świń. Skażone śliną owoce zarażały zwierzęta, a od nich choroba trafiała do ludzi. Po opanowaniu malezyjskiego ogniska w 1999 roku wirus zadomowił się w Azji Południowej, regularnie pojawiając się w Bangladeszu i Indiach.
W 2018 roku w stanie Kerala zmarło 17 osób, a w 2023 roku odnotowano kolejne ofiary.Eksperci ustalili, że w Bangladeszu głównym źródłem zakażeń stał się tradycyjny napój z soku palmowego. Nietoperze często zanieczyszczają sok śliną i moczem, co pozwala wirusowi przedostać się do ludzkiego organizmu. Naukowcy próbowali temu zapobiec, instalując osłony na drzewach lub edukując lokalne społeczności, ale nie zawsze z powodzeniem.
To klasyczny przykład tego, jak zmiany środowiskowe i działalność człowieka otwierają drogę nowym epidemiom
Wirus Nipah - objawy choroby
Jak już wspomnieliśmy, wirus Nipah rozprzestrzenia się drogą kontaktów bezpośrednich, zarówno między ludźmi, jak i między ludźmi i zwierzętami (w obie strony), a także przez pokarm zanieczyszczony wirusem. Okres inkubacji trwa od 4 do 14 dni, a początkowe objawy przypominają grypę - pojawiają się wysoka gorączka, wymioty, nudności i problemy z oddychaniem.
W cięższych przypadkach choroba prowadzi do zapalenia płuc i groźnego obrzęku mózgu, który może powodować senność, drgawki i zaburzenia neurologiczne. Śmiertelność jest szacowana na 40 do nawet 75 proc., co czyni Nipah znacznie bardziej zabójczym niż COVID-19.
Powrót Nipah do Indii
Obecne ognisko w Bengalu Zachodnim to pierwsze przypadki w tym regionie od 2007 roku. Ministerstwo zdrowia Indii zapewnia, że wirus został "w porę opanowany", niemal 200 osób z kontaktu przeszło testy i nie potwierdzono kolejnych zakażeń.
Sąsiednie kraje reagują jednak z niepokojem. Tajlandia, Wietnam i Indonezja wprowadziły kontrole zdrowotne na lotniskach, Mjanma odradza podróże do Bengalu Zachodniego, a Chiny wzmocniły nadzór epidemiologiczny w regionach przygranicznych. Zwłaszcza że według WHO Nipah należy do wirusów o wysokim potencjale pandemicznym, co oznacza, że każdy nowy przypadek traktowany jest jak ostrzeżenie przed kolejnym globalnym kryzysem zdrowotnym.
Eksperci podkreślają też, że Nipah nie jest tylko azjatyckim problemem, lecz symbolem nowej epoki chorób odzwierzęcych. Zmiany klimatyczne, utrata siedlisk i ekspansja człowieka w naturalne środowiska zwierząt sprawiają, że groźne wirusy mają coraz więcej okazji, by przeskoczyć na ludzi.
Każda ingerencja w ekosystem może uruchomić reakcję łańcuchową. Mały błąd, drobne zaniechanie i pojawia się nowy patogen, na który nikt nie jest przygotowany









