W skrócie
- Nowe symulacje klimatyczne wskazują, że Ocean Południowy, kluczowy pochłaniacz CO2, może w przyszłości zacząć uwalniać ten gaz do atmosfery, nawet przy ograniczeniu emisji przez ludzi.
- Proces ten może zachodzić z dużym opóźnieniem, a w jednym z analizowanych scenariuszy punkt zwrotny, w którym ocean staje się źródłem emisji, został wyznaczony na 2154 rok.
- Głównymi przyczynami negatywnych zmian są ocieplenie wód powierzchniowych oraz spadek ich zasadowości, co osłabia zdolność oceanu do efektywnego rozpuszczania dwutlenku węgla.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Nowe symulacje pokazują, że gdy ograniczymy emisje dwutlenku węgla, wody Oceanu Południowego mogą z czasem przestać pochłaniać dwutlenek węgla i zacząć oddawać go do atmosfery. Co ciekawe, nie musi to nastąpić stosunkowo szybko. Ocean może zareagować z dużym opóźnieniem.
Ocean Południowy pochłania ogromne ilości dwutlenku węgla
Oceany pochłaniają około 30 proc. dwutlenku węgla emitowanego przez człowieka. Na Ocean Południowy przypada przy tym mniej więcej 40-50 proc. tej ilości. Zimna woda łatwiej rozpuszcza CO2, a następnie transportuje go w głąb oceanu. Pomagają w tym również mikroskopijne organizmy żyjące przy powierzchni, które wykorzystują dwutlenek węgla podczas fotosyntezy.
Problem zaczyna się wtedy, gdy emisje przestają rosnąć. Naukowcy sprawdzili dwa długoterminowe scenariusze. W jednym emisje dochodzą do zera, a w drugim ludzkość dodatkowo usuwa dwutlenek węgla z atmosfery. W obu przypadkach model dał podobny wynik co do kierunku zmian.
Ocean Południowy najpierw coraz słabiej pochłaniał badany gaz, a później... zaczął go uwalniać. W jednym ze scenariuszy przejście od pochłaniacza do źródła, ten punkt przełomowy nastąpi w 2154 roku. Efekt utrzymywał się nawet wtedy, gdy poziom CO2 w atmosferze spadał.
Ciepła woda może odwrócić sytuację
Naukowcy zwracają uwagę przede wszystkim na dalsze ogrzewanie powierzchni Oceanu Południowego. Cieplejsza woda może przechowywać mniej dwutlenku węgla. Znaczenie ma również spadek zasadowości wody, czyli właściwości chemicznej wpływającej na jej zdolność do pochłaniania CO2.
W pewnym momencie różnica między ilością CO2 w oceanie i atmosferze może się odwrócić. Wtedy zamiast pobierać gaz z powietrza, ocean zacznie oddawać go atmosferze.
Nie oznacza to jednak, że taki scenariusz na pewno się wydarzy. Badanie opiera się na jednym modelu, który nie uwzględnia między innymi pokrywy lodowej Antarktydy. Autorzy podkreślają też konieczność wieloletnich obserwacji chemii Oceanu Południowego. W tym przypadku chodzi o zwrócenie uwagi na ważny problem, że ograniczanie emisji może uruchamiać w systemie klimatycznym reakcje, które pojawią się dopiero wiele lat później.
Badania zostały opublikowane w Science Advances, otwiera się w nowym oknie.













