Rodzinna kłótnia podczas majówkowego odpoczynku? Nasz mózg potrafi się wyłączyć
Wystarczy jedno zdanie przy rodzinnym stole albo podczas majówkowego grilla i emocje eksplodują. Czasem podczas kłótni mózg przełącza się w tryb alarmowy. Co zrobić, żeby nie powiedzieć czegoś, czego później będziemy żałować.

Majówka, grill, rodzina, znajomi. Tak, to wszystko brzmi świetnie, dopóki... ktoś nie rzuci komentarza o polityce, dzieciach albo ...... (tu wstaw co chcesz). Serce zaczyna bić szybciej, ręce zaczynają drżeć, a z naszych ust lecą słowa, których chwilę później człowiek żałuje. Psycholożka dr Trudy Meehan z Centrum Psychologii Pozytywnej i Zdrowia na Uniwersytecie Medycznym i Nauk o Zdrowiu RCSI tłumaczy, że w takich momentach mózg potrafi dosłownie przełączyć się w tryb alarmowy.
Co dzieje się w głowie podczas rodzinnej kłótni?
Dr Meehan wyjaśnia, że mózg działa trochę jak maszyna przewidująca. Analizuje sytuację przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń. Jeśli ktoś w przeszłości często spotykał się z krytyką, odrzuceniem albo napiętą atmosferą, nawet zwykła sprzeczka może zostać odebrana przez organizm jak zagrożenie.
Nauka nauką, ale w praktyce wygląda to bardzo prosto. Wystarczy, że ktoś przewróci oczami, odwróci wzrok albo rzuci krótkie, chłodne zdanie. Dla jednej osoby może to być drobiazg, ale dla drugiej może być sygnałem alarmowym. I wtedy organizm zaczyna działać tak, jakby trzeba było się bronić. Właśnie dlatego podczas kłótni ludzie często przestają słuchać siebie nawzajem i skupiają się wyłącznie na własnych emocjach.
Dr Meehan zwraca uwagę, że w takim stanie bardzo szybko znika empatia. Człowiek przestaje myśleć kategoriami "my", a zaczyna kategoriami "ja". Zamiast próbować zrozumieć drugą osobę, koncentruje się na tym, by samemu nie zostać zranionym. I właśnie wtedy najłatwiej powiedzieć o kilka słów za dużo. Badacze nazywają to "emocjonalnym zalaniem".
Jak zatrzymać emocjonalne "zalanie"?
Według badaczki najważniejsze jest zauważenie pierwszych sygnałów, zanim emocje całkowicie przejmą kontrolę. Organizm zwykle ostrzega wcześniej. Pojawia się gorąco, szybszy puls, napięcie mięśni albo wrażenie, że człowiek "zaraz wybuchnie". Samo zauważenie tego momentu może pomóc trochę spowolnić reakcję.
Drugim krokiem jest próba spojrzenia na sytuację inaczej. Dr Meehan opisuje to jako świadome zatrzymanie się między bodźcem a reakcją. Chodzi o zadanie sobie (tak, w swoich myślach) prostego pytania: "Czy istnieje inne wyjaśnienie tej sytuacji?". Może ktoś nie chce nas zranić, tylko jest zmęczony albo sfrustrowany czymś zupełnie innym. To nie oznacza tłumienia emocji. Wręcz przeciwnie - psycholożka podkreśla, że tłumienie uczuć może jeszcze bardziej nasilać emocjonalne "zalanie".
A jeśli napięcie jest już zbyt duże, to najlepszym rozwiązaniem może być zwykła przerwa. Nie chodzi jednak o demonstracyjne obrażanie się czy trzaskanie drzwiami. Wykładowczyni z Centrum Psychologii Pozytywnej i Zdrowia radzi, by wcześniej ustalić spokojny komunikat oznaczający "Potrzebuję chwili przerwy, ale nie uciekam z tej rozmowy". Taka pauza powinna trwać przynajmniej 20 minut - tyle organizm może potrzebować, by wrócić do równowagi.
Może więc podczas majówkowego grilla czy wypadu lepiej czasem odejść po lemoniadę niż ciągnąć kłótnię, która zniszczy całą atmosferę.
Źródło: Trudy Meehan, Why your brain turns against you during arguments - and what to do about it, The Conversation, https://doi.org/10.64628/AB.cuwj9dy6p











